Masa rowerzystów zawładnęła Wrocławiem. Na jeden dzień
13.06.2010
, aktualizacja: 13.06.2010 19:46
Na "góralach", kolarzówkach, damkach, cruiserach, amsterdamerach i składakach, a nawet na monocyklu, stawili się w niedzielę na placu Solnym rowerzyści, by wielką masą ruszyć przez miasto
Z okazji Światowego Dnia Ochrony Środowiska w całym kraju zorganizowano w ten weekend demonstracje rowerzystów, czyli zbiorowe przejazdy przez miasta, pikiety i pikniki. - W tym roku włączyliśmy nasze święto w cykl ogólnopolskich działań - mówi Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, jeden z organizatorów wrocławskiej manifestacji: - Rowery to nie tylko sport i zabawa, ale również ważny element systemu transportowego nowoczesnego europejskiego miasta. Idealnie rozwiązują problemy korków komunikacyjnych, nie emitują ani spalin, ani hałasu. Nie możemy zrozumieć, czemu wrocławski magistrat ciągle tego nie zauważa. Czemu chwali się długością ścieżek, a nie widzi, że nie umożliwiają one przejazdu przez miasto? Wrocław wciąż nie jest miastem przyjaznym rowerzystom.
Jednak z roku na rok na naszych ulicach spotkać można więcej rowerów, nic więc dziwnego, że na święto miłośników dwóch kółek przyjeżdża ich coraz więcej. W niedzielę stawili się tłumnie. Ich przejazd w ramach Wrocławskiego Święta Rowerzysty trwał ponad dwie i pół godziny. Jechali dziarsko, choć dość wolno, w asyście policji. Zajmowali całą szerokość jezdni. Starzy i młodsi, dzieci na rowerkach, w siodełkach i przyczepkach. Ubrani sportowo i elegancko. Gdy pierwsi wjeżdżali na plac Orląt Lwowskich, to ostatni dopiero przekraczali skrzyżowanie ze Świdnicką.
Imprezę zakończył piknik na bulwarze Dunikowskiego - tam rozstrzygnięto konkurs na najbardziej odjazdowo przebranego rowerzystę. Jury nie doceniło ani rowerzysty wcielającego się w bilet miesięczny, ani Jokera udającego Heatha Ledgera. Markowym rowerem Medano Artist Yellow odjechał z bajk-pikniku Meksykanin na osiołku, czyli odziana w poncho i sombrero Hiszpanka Beatrice Saarojo.
Jednak z roku na rok na naszych ulicach spotkać można więcej rowerów, nic więc dziwnego, że na święto miłośników dwóch kółek przyjeżdża ich coraz więcej. W niedzielę stawili się tłumnie. Ich przejazd w ramach Wrocławskiego Święta Rowerzysty trwał ponad dwie i pół godziny. Jechali dziarsko, choć dość wolno, w asyście policji. Zajmowali całą szerokość jezdni. Starzy i młodsi, dzieci na rowerkach, w siodełkach i przyczepkach. Ubrani sportowo i elegancko. Gdy pierwsi wjeżdżali na plac Orląt Lwowskich, to ostatni dopiero przekraczali skrzyżowanie ze Świdnicką.
Imprezę zakończył piknik na bulwarze Dunikowskiego - tam rozstrzygnięto konkurs na najbardziej odjazdowo przebranego rowerzystę. Jury nie doceniło ani rowerzysty wcielającego się w bilet miesięczny, ani Jokera udającego Heatha Ledgera. Markowym rowerem Medano Artist Yellow odjechał z bajk-pikniku Meksykanin na osiołku, czyli odziana w poncho i sombrero Hiszpanka Beatrice Saarojo.
- 35 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Masa rowerzystów zawładnęła Wrocławiem. Na jede...
degustimus
15.06.10, 00:56
Klimat na precz z preczami powraca jak sinusoida, temat pedałów uciskanychprzez wrednych rowerzystów, i rowerzystki jest stary ale sorry, but we cannotafford a war right now. nie stać nas na»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć