Rowerem miejskim na gapę? Lepiej nie próbować...

Magda Nogaj
17.10.2011 , aktualizacja: 16.10.2011 18:54
A A A Drukuj
We Wrocławiu działają już pierwsi kontrolerzy, którzy wyłapują nieuczciwych użytkowników rowerów miejskich. Osoby, które nie płacą za wypożyczenie, będą musiały zapłacić karę w wysokości około 100 zł
Plakaty przypominające użytkownikom wrocławskich rowerów miejskich, że nie mogą bezkarnie cały czas jeździć po mieście za darmo
Materiały firmy Nextbike
Plakaty przypominające użytkownikom wrocławskich rowerów miejskich, że nie mogą bezkarnie cały czas jeździć po mieście za darmo
Na stacjach Wrocławskiego Roweru Miejskiego pojawiły się ostrzeżenia z hasłem "Nie kombinuj!" i wizerunkiem wielkiego kanarka, który z groźnymi szponami spada na przerażonego rowerzystę. Ilu w rzeczywistości takich kanarów zostanie zatrudnionych, firma Nextbike Polska, operator systemu, nie chce zdradzić. Zapewnia jednak, że pierwsi już jeżdżą po mieście.

Uczciwi rowerzyści nie muszą się obawiać, że zostaną przez nich zatrzymani, co mogłoby być kłopotliwe, zwłaszcza gdy ktoś się spieszy. Kanary będą odczytywać numery boczne z rowerów i za pomocą telefonów komórkowych sprawdzać w systemie, czy dany rower został opłacony, czy też użytkownik wypożyczył go w sposób niezgodny z regulaminem.

Firma przyznaje, że w systemie jest luka, która pozwala na odpięcie roweru ze stojaka i korzystanie z niego przez dowolnie długi czas bez płacenia. Niektórzy użytkownicy kombinują w ten sposób, choć opłaty można uniknąć zupełnie legalnie. Wystarczy po 20 minutach, które są gratis, przypiąć rower do stojaka, po chwili wypożyczyć go na nowo i znów przez 20 minut jeździć za darmo. Jest też opcja oddawania roweru przez telefon. Jeśli komuś nie chce się bawić w przypinanie i odpinanie, wystarczy, że zadzwoni na infolinię, której numer można spisać z każdego terminalu.

Nextbike zapewnia, że na wypożyczeniach i tak nie zarabia, bo firma utrzymuje się z reklam na rowerach. Dlatego w ściganiu kombinatorów nie chodzi o pieniądze, tylko o to, by nikt nie zawłaszczał rowerów na nie wiadomo jak długo. System WRM powstał po to, by mogło z niego korzystać jak najwięcej osób. Firmie zależy też, by uczciwych użytkowników nie wprowadzać w błąd.

Studenci Uniwersytetu Wrocławskiego napisali aplikację na smartfony, za pomocą której można sprawdzać dostępność rowerów na danej stacji. Jeśli ktoś bez autoryzacji weźmie rower, nie zostanie to odnotowane i według systemu będzie on wciąż do wypożyczenia. Jak przekonuje Nextbike, tego typu czyn to wykroczenie. Dlatego kontrolerzy WRM zatrzymywać będą nieuczciwych rowerzystów i prosić o okazanie dokumentu tożsamości. Na tej podstawie naliczą mu karę. Jeśli ktoś będzie uciekać, dokonają tzw. zatrzymania obywatelskiego. Firma zapewnia, że nie będzie z tym problemu, bo jej kontrolerzy to młodzi, wysportowani ludzie. W razie potrzeby będą wzywać policję.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 45 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów