Będzie sądowy finał zderzenia na ścieżce rowerowej
07.09.2011
, aktualizacja: 06.09.2011 18:48
W maju na wrocławskiej ścieżce rowerowej przy ul. Mickiewicza zderzyły się czołowo dwie młode rowerzystki. Obie się potłukły, jedna złamała palec. Prokuratura oskarżyła jedną z nich, Annę M., o nieumyślne spowodowanie wypadku w wyniku zbyt szybkiej i nieostrożnej jazdy.
ZOBACZ TAKŻE
- Wszystkiemu winni są rowerzyści. Czy aby na pewno? (07-09-11, 14:12)
Kobieta wkrótce stanie przed sądem, ale już i tak spotkała ją kara - będzie musiała zdawać jeszcze raz egzamin na prawo jazdy, które miała.
- To pierwsza taka sprawa w naszym sądzie - mówi sędzia Artur Kosmala, przewodniczący wydziału II karnego śródmiejskiego sądu rejonowego. - Ale sam jeżdżę rowerem i myślę, że pewnie wkrótce takich spraw będzie coraz więcej.
23-letnia studentka uniwersytetu Anna M. jechała od strony mostu Zwierzynieckiego w kierunku Sępolna. Trzy lata od niej starsza Ewa Z., doktorantka na UWr, podążała w przeciwnym kierunku. Dzień był piękny, słoneczny. Obydwie panie były trzeźwe i, jak zgodnie zeznały, czuły się świetnie, miały sprawne rowery.
Zderzyły się w miejscu, gdzie ścieżka dla rowerów ostro zakręca, aby ominąć przystanek autobusowy. Na zakręcie, tuż przy ścieżce, rośnie drzewo. - Z powodu drzewa na pewno nie jechałam tuż przy prawej krawędzi ścieżki - zeznała uczciwie poszkodowana. - Pamiętam tylko, że ktoś nadjechał na rowerze. Gdy się ocknęłam, obydwie leżałyśmy na ziemi, a nasze rowery obok siebie, na ścieżce. Tamta dziewczyna podniosła się i usiłowała dodzwonić się na pogotowie. Ale nie mogła się dodzwonić.
Akurat ulicą Mickiewicza przejeżdżał policyjny radiowóz. Policjanci wezwali karetkę. Obydwie panie przewieziono do szpitala. Złamanie palca poszkodowanej Ewy Z. było na tyle poważne, że zostało uznane jako obrażenie naruszające czynności ciała powyżej siedmiu dni, przez co samo zderzenie zostało zakwalifikowane jako wypadek drogowy.
Prokurator powołał więc biegłego z zakresu wypadków. Stwierdził on, że Ewa Z. jechała z prędkością 9 km na godzinę, natomiast Anna M. jechała z prędkością 18 km na godzinę. Biegły orzekł, że to zdecydowanie zbyt szybko w stosunku do sytuacji drogowej, w jakiej M. się znalazła. Poza tym M. niewystarczająco uważnie obserwowała to, co dzieje się przed nią. Biegły wysnuł też wniosek, że oskarżona "ma problem z praktycznym wcieleniem w życie zasad i przepisów ruchu drogowego odnośnie zachowania ostrożności i dostosowania taktyki jazdy do sytuacji na drodze przy ograniczonej widoczności".
Po przeczytaniu opinii policja skierowała Annę M. na kontrolne sprawdzenie jej kwalifikacji jako kierowcy, czyli będzie musiała ponownie zdawać egzamin na prawo jazdy (jak osoby, które przekroczą limit punktów karnych).
Anna M. nie przyznaje się do winy. Przekonuje, że zderzyła się z Ewą Z., gdyż ścieżka rowerowa w tym miejscu jest źle zaprojektowana. - Zobaczyłam tę rowerzystkę dopiero wtedy, kiedy była jakieś trzy metry przede mną - zeznała. - Z całej siły zahamowałam obydwoma hamulcami. Tylne koło zablokowało się i skręciło na lewo.
I choć poszkodowana podczas przesłuchania zapewniała, że wybacza Annie M. i nie chce, aby została ona ukarana, M. stanie przed sądem. Grozi jej nawet do trzech lat więzienia.
- To pierwsza taka sprawa w naszym sądzie - mówi sędzia Artur Kosmala, przewodniczący wydziału II karnego śródmiejskiego sądu rejonowego. - Ale sam jeżdżę rowerem i myślę, że pewnie wkrótce takich spraw będzie coraz więcej.
23-letnia studentka uniwersytetu Anna M. jechała od strony mostu Zwierzynieckiego w kierunku Sępolna. Trzy lata od niej starsza Ewa Z., doktorantka na UWr, podążała w przeciwnym kierunku. Dzień był piękny, słoneczny. Obydwie panie były trzeźwe i, jak zgodnie zeznały, czuły się świetnie, miały sprawne rowery.
Zderzyły się w miejscu, gdzie ścieżka dla rowerów ostro zakręca, aby ominąć przystanek autobusowy. Na zakręcie, tuż przy ścieżce, rośnie drzewo. - Z powodu drzewa na pewno nie jechałam tuż przy prawej krawędzi ścieżki - zeznała uczciwie poszkodowana. - Pamiętam tylko, że ktoś nadjechał na rowerze. Gdy się ocknęłam, obydwie leżałyśmy na ziemi, a nasze rowery obok siebie, na ścieżce. Tamta dziewczyna podniosła się i usiłowała dodzwonić się na pogotowie. Ale nie mogła się dodzwonić.
Akurat ulicą Mickiewicza przejeżdżał policyjny radiowóz. Policjanci wezwali karetkę. Obydwie panie przewieziono do szpitala. Złamanie palca poszkodowanej Ewy Z. było na tyle poważne, że zostało uznane jako obrażenie naruszające czynności ciała powyżej siedmiu dni, przez co samo zderzenie zostało zakwalifikowane jako wypadek drogowy.
Prokurator powołał więc biegłego z zakresu wypadków. Stwierdził on, że Ewa Z. jechała z prędkością 9 km na godzinę, natomiast Anna M. jechała z prędkością 18 km na godzinę. Biegły orzekł, że to zdecydowanie zbyt szybko w stosunku do sytuacji drogowej, w jakiej M. się znalazła. Poza tym M. niewystarczająco uważnie obserwowała to, co dzieje się przed nią. Biegły wysnuł też wniosek, że oskarżona "ma problem z praktycznym wcieleniem w życie zasad i przepisów ruchu drogowego odnośnie zachowania ostrożności i dostosowania taktyki jazdy do sytuacji na drodze przy ograniczonej widoczności".
Po przeczytaniu opinii policja skierowała Annę M. na kontrolne sprawdzenie jej kwalifikacji jako kierowcy, czyli będzie musiała ponownie zdawać egzamin na prawo jazdy (jak osoby, które przekroczą limit punktów karnych).
Anna M. nie przyznaje się do winy. Przekonuje, że zderzyła się z Ewą Z., gdyż ścieżka rowerowa w tym miejscu jest źle zaprojektowana. - Zobaczyłam tę rowerzystkę dopiero wtedy, kiedy była jakieś trzy metry przede mną - zeznała. - Z całej siły zahamowałam obydwoma hamulcami. Tylne koło zablokowało się i skręciło na lewo.
I choć poszkodowana podczas przesłuchania zapewniała, że wybacza Annie M. i nie chce, aby została ona ukarana, M. stanie przed sądem. Grozi jej nawet do trzech lat więzienia.
- 254 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Będzie sądowy finał zderzenia na ścieżce rowerowej
sverir
07.09.11, 09:53
No to spełniają się marzenia większości Polaków - spracy przestępstw ścigani są z całą surowością, a prokuratura nie bierze pod uwagę okoliczności zdarzenia, a jedynie suche przepisy prawa. »
-
Spektakulany sukces policji
bamapo
07.09.11, 12:18
Policji udało się złapać na gorącym uczynku groźniego bandytę który bez powodu łamał palce wszystkim napotkanym kobietom! Bandyta poruszał się na rowerze który nie miał ważnych badań »
-
Będzie sądowy finał zderzenia na ścieżce rowerowej
krzysztofczyz
07.09.11, 12:26
Ciekawe w jaki sposób biegły ustalił 9 km/h a nie np. 11,5. To taki żart. Na drogach wewnętrznych obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km/h. Może by fotoradar ustawić. Z innej strony czy »
Najczęściej czytane24 htydzień




