Tablica Jałmużnicza już dziś dla Ambasadora Wrocławia
17.05.2010
, aktualizacja: 23.03.2011 21:54
Podczas poniedziałkowej gali w Operze Wrocławskiej laureat nagrody wrocławskiej "Gazety Wyborczej", oprócz placówki dyplomatycznej i tytułu, otrzyma odwzorowany w szkle fragment niezwykłej tablicy z tekstem w 13 językach
Oryginał znajduje się w kruchcie kościoła pw. św. Elżbiety i zostanie odrestaurowany w imieniu Ambasadora. To niezwykły zabytek, choć tylko specjaliści zwracają nań uwagę. Ważny dla historii Wrocławia i mieszkających tu Polaków. Na wapiennej tablicy wyryty jest apel tzw. Urzędu Jałmużniczego o wspieranie biednych. Nikt nie może się tłumaczyć, że nie zrozumie prośby sprzed wieków, bo została ona napisana po hebrajsku, grecku, rosyjsku, arabsku, łacinie, włosku, francusku, angielsku, szwedzku, węgiersku, czesku, niemiecku i po polsku! - Tablicę wykonano najprawdopodobniej na przełomie lat 60. i 70. XVI wieku. To wspaniały zabytek renesansowej kaligrafii autorstwa Bonawentury Roeslera. A polski tekst chwyta za serce: "Otwieray reke twa ubogiemu abyss w oftiezie przezegnan byl, a twoje dobrodzieystwo cziebie przyjemnego uczynielo przed wzitkiemi zywiacymi ludzmy" - mówi dr Piotr Oszczanowski, historyk sztuki i autor przewodnika po kościele św. Elżbiety.
Fundator tablicy, czyli Urząd Jałmużniczy, zwany także Urzędem Opiekuńczym (Almosen-Amt), był agendą władz miejskich. Powołano go w 1525 roku, po tym jak ojcowie miasta zorientowali się, że system opieki społecznej zaczyna się rozpadać. Szpitale opiekujące się ludźmi ubogimi, starymi i niezdolnymi do pracy zaczęły mieć coraz większe problemy ze zdobyciem pieniędzy, a na ulicach Wrocławia przybyło żebraków. Powołano więc kolegium, które miało się zająć opieką nad ubogimi. W jego skład wszedł dr Johannes Hess, ewangelicki proboszcz kościoła pw. św. Marii Magdaleny (przyjaciel Lutra i Melanchtona, reformator Wrocławia), rajca Nikolaus Reichel, jeden przedstawiciel kupców i dwóch starszych wrocławskich cechów. W 1591 roku kolegium liczyło już sześć osób i przekształciło się w Urząd Jałmużniczy.
Działał bardzo prężnie. W kościołach św. Elżbiety, św. Marii Magdaleny (przy ul. Szewskiej) i św. Bernarda (dziś Muzeum Architektury) zamontowano specjalne skarbonki opróżniane co dwa tygodnie. W 1572 roku przeprowadzono miejski spis biednych (z wizją lokalną domów), a listę potrzebujących przekazano Urzędowi Jałmużniczemu. Było ich ok. 500. Jednocześnie władze miasta walczyły z żebractwem i włóczęgostwem. Każdy, kto mógł jeszcze pracować, ale wolał żebrać, był z miasta wygnany. Pomoc mieli otrzymać tylko ludzie naprawdę jej potrzebujący.
- Luteranie, którzy dominowali wówczas we władzach miasta, uważali, że to gmina powinna dbać o biednych. Jej zadaniem jest zorganizowanie własnej opieki społecznej, budowa szpitali i przytułków, rozdzielanie zapomóg. To rozsądniejsze niż dawanie żebrakom jałmużny. Stąd ta tablica z apelem o datki - opowiada dr Oszczanowski.
Podobną akcję pod hasłem "Nie dawaj na ulicy" zaczął prowadzić wrocławski magistrat wraz z Caritasem w 2002 roku. Organizatorzy podkreślali wtedy, że robią to jako pierwsi w Polsce. Wkrótce znaleźli naśladowców w Poznaniu i Krakowie. Warto jednak pamiętać, że ktoś to już przed nami wymyślił. Dlatego tablica ma być nie tylko oczyszczona, ale i wyeksponowana oraz opisana. Ku pamięci wrocławian i ich gości.
Fundator tablicy, czyli Urząd Jałmużniczy, zwany także Urzędem Opiekuńczym (Almosen-Amt), był agendą władz miejskich. Powołano go w 1525 roku, po tym jak ojcowie miasta zorientowali się, że system opieki społecznej zaczyna się rozpadać. Szpitale opiekujące się ludźmi ubogimi, starymi i niezdolnymi do pracy zaczęły mieć coraz większe problemy ze zdobyciem pieniędzy, a na ulicach Wrocławia przybyło żebraków. Powołano więc kolegium, które miało się zająć opieką nad ubogimi. W jego skład wszedł dr Johannes Hess, ewangelicki proboszcz kościoła pw. św. Marii Magdaleny (przyjaciel Lutra i Melanchtona, reformator Wrocławia), rajca Nikolaus Reichel, jeden przedstawiciel kupców i dwóch starszych wrocławskich cechów. W 1591 roku kolegium liczyło już sześć osób i przekształciło się w Urząd Jałmużniczy.
Działał bardzo prężnie. W kościołach św. Elżbiety, św. Marii Magdaleny (przy ul. Szewskiej) i św. Bernarda (dziś Muzeum Architektury) zamontowano specjalne skarbonki opróżniane co dwa tygodnie. W 1572 roku przeprowadzono miejski spis biednych (z wizją lokalną domów), a listę potrzebujących przekazano Urzędowi Jałmużniczemu. Było ich ok. 500. Jednocześnie władze miasta walczyły z żebractwem i włóczęgostwem. Każdy, kto mógł jeszcze pracować, ale wolał żebrać, był z miasta wygnany. Pomoc mieli otrzymać tylko ludzie naprawdę jej potrzebujący.
- Luteranie, którzy dominowali wówczas we władzach miasta, uważali, że to gmina powinna dbać o biednych. Jej zadaniem jest zorganizowanie własnej opieki społecznej, budowa szpitali i przytułków, rozdzielanie zapomóg. To rozsądniejsze niż dawanie żebrakom jałmużny. Stąd ta tablica z apelem o datki - opowiada dr Oszczanowski.
Podobną akcję pod hasłem "Nie dawaj na ulicy" zaczął prowadzić wrocławski magistrat wraz z Caritasem w 2002 roku. Organizatorzy podkreślali wtedy, że robią to jako pierwsi w Polsce. Wkrótce znaleźli naśladowców w Poznaniu i Krakowie. Warto jednak pamiętać, że ktoś to już przed nami wymyślił. Dlatego tablica ma być nie tylko oczyszczona, ale i wyeksponowana oraz opisana. Ku pamięci wrocławian i ich gości.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć