Rok ocenia Władysław Frasyniuk - Ambasador 20-lecia

Beata Maciejewska
29.12.2009 , aktualizacja: 28.12.2009 17:08
A A A Drukuj
Miasto się naprawdę konsekwentnie modernizuje, Rafał Dutkiewicz nie bał się zamienić je w plac budowy. Trochę to męczące dla mieszkańców, ale z pewnością się opłaci. Nie możemy liczyć, że wystarczy nam infrastruktura z XIX wieku, odziedziczona po Breslau - twierdzi Władysław Frasyniuk.
Władysław Frasyniuk
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Władysław Frasyniuk
Tytuł Ambasadora Wrocławia „Gazeta Wyborcza” przyznaje od trzech lat. Otrzymali go już niemiecki historyk Gregor Thum i pisarz Marek Krajewski. W tym roku majowa uroczystość przyznania tytułu miała szczególny charakter, bo uhonorowaliśmy ludzi, którzy najbardziej zasłużyli się dla miasta w minionym dwudziestoleciu. Laureatami zostali Bogdan Zdrojewski i Władysław Frasyniuk. Wczoraj opublikowaliśmy rozmowę z Bogdanem Zdrojewskim, dziś podsumowanie roku robi Władysław Frasyniuk.

Rozmowa z Władysławem Frasyniukiem

Beata Maciejewska: Panie ambasadorze, co jest wrocławskim hitem mijającego roku?

Ambasador Władysław Frasyniuk: Obwodnica autostradowa! Budowa zaczęła się w maju ubiegłego roku, a już osiągnęliśmy półmetek. Wylewają asfalt, są gotowe nasypy i podpory pod przyszłe estakady... Wszystko rośnie w oczach, to naprawdę niezwykłe.

A co się Panu nie podobało?

- Fontanna na Pergoli.

Pan żartuje? Najdroższa w Polsce, kosztowała 12 mln zł. Jak czytamy na stronie internetowej miasta, "fontanna oferuje multimedialne widowisko działające na wiele zmysłów". Zmysły ambasadora są nieczułe?

- Być może. Ale nie widzę sensu tej inwestycji. Fontanna może być atrakcją dla wrocławian (dopóki im nie spowszednieje), ale z pewnością nie stanie się celem kultowych pielgrzymek turystów. Poza tym jak na swoją cenę nie najlepiej została wykonana. Jak pamiętamy, zamknięto ją w trakcie sezonu, bo zaczęła przeciekać! Lepiej było w ogóle zrezygnować z tego wodotrysku.

Podobno w kryzysie nie należy rezygnować ze zbytku. Chce Pan, żeby Wrocław zwinął swój pawi ogon?

- To naprawdę trudny czas dla miasta. Wrocław się gwałtownie zadłuża i trzeba dużej odwagi, wyobraźni i pomysłu, jak to zadłużenie mądrze wykorzystać. Kryzys dotknął wszystkich, wcale na niego nie zasłużyliśmy. Wykreowała go nasza ukochana Ameryka i musimy mocno zaciskać pasa. Nie sztuka jednak pożyczać pieniądze dla zasypania dziur w budżecie, sztuka tak te pożyczki zainwestować, żeby w dwójnasób zarobić.

Posiedliśmy tę sztukę?

- To się dopiero okaże. Ale muszę przyznać, że prezydent Rafał Dutkiewicz ma wiedzę, wizję, odwagę i nie patrzy na miasto z perspektywy zbliżającej się kampanii wyborczej, tylko myśli o tym, jak się będzie Wrocław rozwijać za lat kilkadziesiąt. Miasto się naprawdę konsekwentnie modernizuje, Dutkiewicz nie bał się zamienić je w plac budowy. Trochę to męczące dla mieszkańców, ale z pewnością się opłaci. Nie możemy liczyć, że wystarczy nam infrastruktura z XIX wieku, odziedziczona po Breslau.

A co się nie opłaciło?

- Związanie się Dutkiewicza z ruchem Polska XXI. Do tej pory we Wrocławiu prezydent był postrzegany jako gospodarz miasta i wszystkie partie, które chciały prowadzić rozsądną politykę, musiały z nim współpracować. Nie było konfliktów, większych wstrząsów...

... nie było też konkurencji między instytucjami i ich liderami. To prawda, że obywatele nie lubią konfliktów na szczytach władzy, ale to konflikty pozwalają lepiej kontrolować władzę. Pan ambasador jest za uprawianiem polityki w zgodzie z hasłem "kochajmy się"?

- Nie. Ale teraz mamy poważny konflikt personalny między prezydentem miasta a liderami PO.

Ma Pan na myśli Grzegorza Schetynę?

- Schetynę i klub PO w radzie miejskiej. Zamiast sporu merytorycznego obserwujemy brutalne kopanie się po kostkach. To poważnie osłabia wizerunek miasta, które tak długo cieszyło się dobrą polityczną atmosferą. Inwestorzy i biznesmeni wiedzą, kim jest Rafał Dutkiewicz, ale znają też Grzegorza Schetynę i dobrze się zastanowią, zanim zainwestują w mieście swoje pieniądze.

Niech Pan zobaczy dobrą stronę konfliktu. Radni stali się wreszcie aktywni, PO kontroluje prezydenta, a prezydent PO.

- To prawda, rada miejska wreszcie się obudziła. Choć jej poziom jest naprawdę gminny, żeby nie powiedzieć wiejski. To widać po zapytaniach radnych do Rafała Dutkiewicza. Interesowały ich głównie wydatki reprezentacyjne prezydenta. Gdyby mogli, zamontowaliby mu w gabinecie zegar fabryczny i kazali odbijać kartę pracy! A już wystąpienie na ostatniej sesji przewodniczącej klubu PO, która porównała Dutkiewicza do Gierka, było naprawdę niewłaściwe.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów