Mostostal mówi: to nie nasza wina, więc pogódźmy się

Jacek Harłukowicz
14.01.2010 , aktualizacja: 14.01.2010 19:30
A A A Drukuj
Konsorcjum, którego liderem jest Mostostal Warszawa, zdecydowanie odrzuca wszystkie pretensje miasta, na podstawie których pod koniec grudnia zostało odsunięte od budowy stadionu na Euro 2012. Ale jednocześnie chce polubownego rozwiązania współpracy.
4 stycznia 2010, budowa stadionu na wrocławskich Maślicach. Główny wykonawca sprząta i inwentaryzuje plac budowy
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
4 stycznia 2010, budowa stadionu na wrocławskich Maślicach. Główny wykonawca sprząta i inwentaryzuje plac budowy
Pismo z odpowiedzią konsorcjum trafiło do Wrocławia w środę wieczorem. W liczącym 20 stron dokumencie tworzące je firmy: Mostostal, J&P Avax i Wrobis (w dokumentach brak pełnomocnictwa czwartego partnera - poznańskiego MCD) zdecydowanie nie zgadzają się z zarzutami miasta, jakoby to ich działania doprowadziły do opóźnień w budowie stadionu. Winą obarczają inwestora, czyli miasto, a także... złą pogodę.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mimo zdecydowanego odrzucenia zarzutów o doprowadzenie do opóźnień, w konkluzji dokumentu konsorcjum prosi władze Wrocławia o podjęcie "poważnych rozmów w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji w formie rokowań". Zdaniem urzędników magistratu to dowód, że konsorcjum nie jest zainteresowane procesem. Takie ustalenia miały zapaść podczas poniedziałkowego spotkania prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza z prezesem Mostostalu Jarosławem Popiołkiem.

- To nic innego, jak podkładka na wypadek, gdybyśmy to my zdecydowali się na wytoczenie im procesu sądowego - ocenia Michał Janicki, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. Euro. - Wczoraj minął termin, do którego konsorcjum miało zapłacić naliczone kary. Mieli dwa wyjścia: pójść do sądu lub próbować załatwić sprawę polubownie. Wybrali to drugie.

Podziel się

  • 50 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów