Mostostal mówi: to nie nasza wina, więc pogódźmy się
14.01.2010
, aktualizacja: 14.01.2010 19:30
Konsorcjum, którego liderem jest Mostostal Warszawa, zdecydowanie odrzuca wszystkie pretensje miasta, na podstawie których pod koniec grudnia zostało odsunięte od budowy stadionu na Euro 2012. Ale jednocześnie chce polubownego rozwiązania współpracy.
ZOBACZ TAKŻE
- Spór miasta z Mostostalem okazał się bardzo kosztowny (14-09-10, 09:00)
- Wrocław i Mostostal na wojennej ścieżce o stadion (22-01-10, 08:00)
- Mostostal: Decyzja Wrocławia w sprawie stadionu jest bezprawna (20-01-10, 11:16)
- Mostostal: decyzja o zerwaniu umowy była bezpodstawna (20-01-10, 10:53)
- Mostostal nie chce sądu, chce polubownego rozwiązania (13-01-10, 19:44)
- Mostostal obiecuje, że odda stadion na Maślicach (06-01-10, 09:00)
- Stadion na Euro: Mostostal milczy, bo boi się sądu? (05-01-10, 17:58)
- Wrocław zrywa umowę z wykonawcą stadionu na Euro (30-12-09, 10:48)
- Wrocław zrywa umowę, Mostostal ciągle buduje (30-12-09, 16:19)
SERWISY
Pismo z odpowiedzią konsorcjum trafiło do Wrocławia w środę wieczorem. W liczącym 20 stron dokumencie tworzące je firmy: Mostostal, J&P Avax i Wrobis (w dokumentach brak pełnomocnictwa czwartego partnera - poznańskiego MCD) zdecydowanie nie zgadzają się z zarzutami miasta, jakoby to ich działania doprowadziły do opóźnień w budowie stadionu. Winą obarczają inwestora, czyli miasto, a także... złą pogodę.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mimo zdecydowanego odrzucenia zarzutów o doprowadzenie do opóźnień, w konkluzji dokumentu konsorcjum prosi władze Wrocławia o podjęcie "poważnych rozmów w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji w formie rokowań". Zdaniem urzędników magistratu to dowód, że konsorcjum nie jest zainteresowane procesem. Takie ustalenia miały zapaść podczas poniedziałkowego spotkania prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza z prezesem Mostostalu Jarosławem Popiołkiem.
- To nic innego, jak podkładka na wypadek, gdybyśmy to my zdecydowali się na wytoczenie im procesu sądowego - ocenia Michał Janicki, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. Euro. - Wczoraj minął termin, do którego konsorcjum miało zapłacić naliczone kary. Mieli dwa wyjścia: pójść do sądu lub próbować załatwić sprawę polubownie. Wybrali to drugie.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mimo zdecydowanego odrzucenia zarzutów o doprowadzenie do opóźnień, w konkluzji dokumentu konsorcjum prosi władze Wrocławia o podjęcie "poważnych rozmów w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji w formie rokowań". Zdaniem urzędników magistratu to dowód, że konsorcjum nie jest zainteresowane procesem. Takie ustalenia miały zapaść podczas poniedziałkowego spotkania prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza z prezesem Mostostalu Jarosławem Popiołkiem.
- To nic innego, jak podkładka na wypadek, gdybyśmy to my zdecydowali się na wytoczenie im procesu sądowego - ocenia Michał Janicki, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. Euro. - Wczoraj minął termin, do którego konsorcjum miało zapłacić naliczone kary. Mieli dwa wyjścia: pójść do sądu lub próbować załatwić sprawę polubownie. Wybrali to drugie.
- 50 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Re: Mostostal mówi: to nie nasza wina, więc pogód
ddyzma5
15.01.10, 12:13
Mostostal jest firmą żyjącą z zleceń publicznych.A więc w takiej konstelacji zależność życia i przeżycia od Mostostalu od rękipublicznej, należało się spodziewać polubownego rozwiązania , »
-
Ja tam od takich newsow wole falsze.blox.pl
falsze
15.01.10, 19:57
Sprawdzcie sami»
-
Mostostal mówi: to nie nasza wina, więc pogódźm...
cierpliwy
16.01.10, 08:05
Mostostal kpi sobie ze wszystkich. Partacz zgania winę na wszystkich naokoło anie na siebie. Żeby chociaż wykazał minimum skruchy. A czas leci ...»
Najczęściej czytane24 htydzień




