Literacki rok 2010, czyli gdy warto bić się o słowa
02.01.2011
, aktualizacja: 02.01.2011 17:43
Wrocławskiemu życiu literackiemu Anno Domini 2010 daleko wprawdzie do legend artystycznych salonów Drugiej Rzeczypospolitej czy nawet tych późniejszych, z okresu PRL. Ale miało i ono wzloty i upadki, ulubione marszruty i własne anegdoty. Niektórych słucha się z prawdziwymi wypiekami na twarzy
ZOBACZ TAKŻE
- Nasze podsumowania kulturalne. Rok 2010 w teatrze (08-01-11, 08:00)
- Nasze podsumowania kulturalne. Rok 2010 w kinie (05-01-11, 08:00)
- Kulturalny Wrocław 2010. Co pamiętać, o czym zapomnieć (04-01-11, 06:00)
- Rok 2010 w plastyce: potrzebny świeży duch i oddech (02-01-11, 18:00)
- Gwiazdy, koncertowy boom. Jaki był rok 2010 w muzyce (30-12-10, 10:00)
- Poetka Urszula Kozioł: Nie ma wyjścia, trzeba myśleć (26-12-10, 09:00)
- "Margines, ale...". Zbiór tekstów Tadeusza Różewicza (13-12-10, 20:36)
- Znakomity tom Urszuli Kozioł: Czy to już wszystko? (01-06-10, 20:41)
SERWISY
Zaczynamy od książek - bez nich nie byłoby o czym rozmawiać.
Książki na nowy wiek
W ubiegłym roku ukazała się antologia "Poeci na nowy wiek" pod redakcją Romana Honeta. A w niej, wśród 21 najbardziej obiecujących debiutantów pierwszej dekady XXI wieku, aż pięcioro Dolnoślązaków: Konrad Góra, Julia Szychowiak, Agnieszka Mirahina, Anna Podczaszy i Przemysław Witkowski.
Ważną bez wątpienia książką jest najnowszy zbiór poezji Urszuli Kozioł zatytułowany "Horrendum". Znajdziemy w tych znakomitych wierszach zarówno zachwyt nad życiem, jak i osłupienie świadomością bliskości i nieuchronności śmierci.
Ukazały się też m.in. tomiki Bogusława Kierca ("Rtęć") i Agnieszki Wolny-Hamkało ("Nicon i Leica") oraz poemat Marcina Kurka "Oleander".
Wrocławskie Biuro Literackie wydało dwie książki Tadeusza Różewicza - "Wycieczkę do muzeum" i "Margines, ale...". Zwłaszcza druga z nich zaskakuje - w zbiorze różnorodnych tekstów z ostatniego półwiecza czytelnik odkrywa nowy, zaskakujący porter artysty. Tuż przed końcem roku Biuro wydało także "Sanatorium", prozatorską książkę Rafała Wojaczka, której poprzednie wydanie jest dziś białym krukiem.
Duże poruszenia wywołała książka Aliny Obidniak o Jerzym Grotowskim "Pola energii", a w niej listy kierowane przez teatralnego geniusza do autorki, tytułowanej przez niego "najukochańszą Sową": "Alinko Bardzo Dziwaczna! Pełen tęsknot i roznamiętnień oczekuję Twojego przybycia (...) Zapewniam Ci: 1) Łoże (samotne lub wypełnione, 2) Kantora, 3) Zwiedzanie Krakowa (...) Czekam. Całuję Cię w osiołka [słowa zamazane przez autora]" - czytamy w jednym z nich. Ta lektura przywraca legendzie Grotowskiego ludzki wymiar.
Wrocław okazał się stolicą kryminału nie tylko dzięki organizowanemu tu festiwalowi - premiery miały książki Marka Krajewskiego (lwowskie "Erynie", w których znajdziemy słynnych kieszonkowców i znakomicie oddaną gwarę lwowskich baciarów), Andrzeja Ziemiańskiego ("Żołnierze grzechu" z wrocławską dżumą w tle), Eugeniusza Dębskiego ("Moherfucker" - polskie służby specjalne, rosyjska policja, potworna zbrodnia nie do końca z tego świata). Kryminalnie zadebiutowała wrocławska krytyczka Marta Mizuro - do spółki z Robertem Ostaszewskim napisała "Kogo kocham, kogo lubię", zdradzając na stronach powieści Wrocław dla Krakowa.
Nagrodzeni znad Odry
Dla wielu wrocławskich ludzi pióra był to szczęśliwy rok. Najpierw, jeszcze w styczniu, prof. Janusz Degler - teatrolog, znawca życia i twórczości Witkacego - odebrał w Bibliotece Narodowej nagrodę Książki Roku za "Witkacego portret wielokrotny". Potem, w lutym, nasza redakcja wyróżniła nagrodą WARTO poetę Konrada Górę. Później przyszły inne laury - m.in. Nagroda Kościelskich dla Marcina Kurka za tom "Oleander" czy Nagroda im. Tymoteusza Karpowicza dla Piotra Makowskiego za "Soundtrack".
Artur Burszta, szef Biura Literackiego, został wyróżniony Ikarem za "odwagę wydawania najnowszej poezji i umiejętność docierania z nią różnymi drogami do czytelnika". Polska sekcja Ibby nagrodziła wrocławskie wydawnictwo Format za książkę dla dzieci "Płaszcz Józefa", a oficyna Via Nova dostała jedno z Piór Fredry za "Tajemnice świętej dzielnicy" Beaty Maciejewskiej i Tomasza Brody.
Największe literackie laury przyznawane w stolicy Dolnego Śląska powędrowały w ręce twórców spoza naszego regionu - poetyckiego Silesiusa otrzymali Piotr Sommer, Piotr Matywiecki i Jakobe Mansztajn, a Angelusa Gyorgy Spiró za "Mesjaszy" - monumentalną powieść o sekcie towiańczyków. Nagrodę Wielkiego Kalibru, przyznawaną podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, odebrał Norweg Jo Nesbo. Nagrodę "Odry" dostała natomiast Magdalena Grochowska za biograficznego "Giedroycia".
Festiwale, festiwale
Kto chciał uczestniczyć we wszystkich literackich świętach, miał szczelnie wypełniony kalendarz. Było coś dla poetów (majowy Port Wrocław i jednoczący trzy wrocławskie czasopisma: "Odrę", "Cegłę" i "Ritę Baum", listopadowy Mikrofestiwal w Kalamburze), czytelników ambitnej prozy (październikowy Międzynarodowy Festiwal Opowiadania) i kryminałów (Międzynarodowy Festiwal Kryminału w listopadzie). Od lat mamy we Wrocławiu grudniowe Wrocławskie Promocje Dobrych Książek, od minionego roku - Dobre Strony. Niewykluczone zresztą, że dołączy do nich kolejne święto - festiwal literackiego romansu. Premierę antologii 12 opowiadań o miłości we Wrocławiu zapowiedziano na tegoroczne walentynki, a od kilku miesięcy działa już portal zakochanywroclaw.com.
Organizatorzy literackich festiwali robili, co mogli, żeby iść z duchem czasu i zerwać raz na zawsze z archetypiczną atmosferą czytania poezji lub prozy w ciszy i przy świecach. 15. edycję festiwalu Port Wrocław promował plakat z Homerem w 3D i wezwanie "Czytaj w trójwymiarze". Międzynarodowy Festiwal Opowiadania odbywał się pod hasłem "iMan", czyli "człowiek jako gadżet". Literacka tradycja najwyraźniej czuje na plecach oddech technologii - tuż przed końcem roku nastąpił debiut kolejnej wersji elektronicznych książek. Jak w ich dobie będzie wyglądał wieczór autorski? Być może przekonamy się już w tym roku.
Literatura i prawo pięści
Życie literackie w stolicy Dolnego Śląska nabrało w minionym roku rumieńców. Najpierw puściły nerwy poetom podczas majowej gali z okazji wręczenia Silesiusa w Teatrze Muzycznym "Capitol". Dopóki trwało przedstawienie, panował pozorny spokój, ale później na bankiecie alkohol wyzwolił emocje. Posypały się krytyczne uwagi na temat recytacji współczesnej poezji przez aktorów Capitolu i w efekcie doszło do bójki, która nie wiadomo jak by się skończyła, gdyby nie interwencja żony biorącego w niej udział wrocławskiego poety. Obawa o stan mężowskich okularów nie pozwoliła jej spokojnie sekundować walce - skromne honoraria mogłyby nie pozwolić na naprawę. Po bitwie o sceniczny kształt poezji nastąpiła zmiana na stanowisku galowego reżysera i podczas grudniowego Angelusa nie odnotowano już podobnych incydentów.
Gdyby jednak przejrzeć z uwagą zapisy z kamer monitorujących wrocławski Rynek w końcówce listopada, można byłoby z nich wyłowić żywy dowód na to, do jakiej pasji mogą doprowadzić literackie dyskusje. Do kolejnej walki wręcz doszło na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału, a jej uczestnikami byli - jak legenda głosi - sam szef imprezy i jeden z jej uczestników, wrocławski reżyser. O wyniku sporu legenda już milczy, okazał się on zresztą pozbawiony znaczenia, skoro podczas wieczoru wieńczącego festiwal można było oglądać obu panów, bez widocznych uszczerbków na zdrowiu i urodzie.
(Prawie) wszystkie drogi prowadzą do Literatki
Szczęśliwie minął już okres, kiedy z zazdrością spoglądaliśmy w stronę Warszawy, która miała od lat swojego Czułego Barbarzyńcę i inne księgarnio-kawiarnie, i w której miast Empiku króluje Traffic - wielopiętrowy książkowo-płytowy megastore, subtelnie różniący się od supermarketów serwujących wydawnicze mydło i powidło (wrocławska wersja tego sklepu w Arkadach jest, niestety, tylko marną namiastką). Wrocław ma już kilka miejsc, w których można poczytać dobre książki, pijąc przy tym niezłą kawę, a zdarza się, że i przegryzając czymś smacznym. Jest Falanster na św. Antoniego, gdzie równie dobrze, jak na książkę, można trafić na koncert, wystawę, ciekawą debatę czy ekologiczny jarmark. Jest Nalanda na placu Kościuszki, gdzie z lekturą znakomicie rymuje się wegetariańska kuchnia. Są wreszcie - i to najnowszy, tegoroczny debiut - Tajne Komplety w Kamienicy Artystycznej, która w październiku ruszyła w Przejściu Garncarskim. Konspiracyjna nazwa księgarnio-kawiarni szybko znalazła potwierdzenie - tuż po jej debiucie późną nocą obległy ją tłumy wielbicieli prozy Janusza Rudnickiego zwabione rozpowszechnianą pocztą pantoflową wieścią, że autor właśnie tu przeczyta utwór, w którym mowa będzie m.in. o seksie z Wisławą Szymborską. I czytał - przy aplauzie, jaki towarzyszy gwiazdom rocka.
Tak się jednak składa, że kiedy już nastaje naprawdę późny wieczór, niemal wszystkie drogi prowadzą do Literatki, kawiarni, która choć księgarnią nie jest, to jednak ma w swojej atmosferze zarówno nutkę zatęchłych bibliotecznych regałów, jak i odrobinę artystycznego snobizmu. No i - od czasu wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych - osobną salę dla palących, która w przeciwieństwie dla tej przeznaczonej dla przeciwników nałogu, nigdy nie zieje pustkami. Od ubiegłego roku Literatka nie jest jednak li tylko kawiarnią - mieści także szacowny Instytut Gładyszewa, gromadząc badaczy, gotowych na równie śmiałe eksperymenty, co ich patron - kołchozowy mędrzec, bohater powieści Włodzimierza Wojnowicza.
Nie ma i nie będzie takich jak oni
W minionym roku pożegnaliśmy dwóch ważnych twórców. 29 maja zmarł Feliks Przybylak, a 22 czerwca Andrzej Falkiewicz. Pierwszy z nich był profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego, poetą, tłumaczem, historykiem literatury. Przekładał m.in. opowiadania Roberta Musila, wiersze Paula Celana, Friedricha Holderlina, Georga Trackla oraz "Myśli" Ludwiga Wittgensteina. Za swoje tłumaczenia został wyróżniony Śląską Nagrodą Kulturalną Dolnej Saksonii i polskiego Pen-Clubu. Był mężem Urszuli Kozioł. Miał 77 lat.
Andrzej Falkiewicz, eseista, pisarz i krytyk teatralny, z wykształcenia fizyk i ekonomista. Od 1967 roku mieszkał we Wrocławiu, gdzie pracował jako kierownik literacki Teatru Współczesnego i Polskiego oraz jako redaktor miesięcznika "Odra". Ostatnie lata życia spędził w Puszczykowie pod Poznaniem, razem ze swoją żoną, poetką Krystyną Miłobędzką. Miał 80 lat.
W ubiegłym roku nakładem wrocławskiego Biura Literackiego ukazała się jego książka prozatorska "Takim ściegiem". Czytamy w niej: "Dziwny ze mnie facet - mądry, ale kretyn, zaberrowany i przenikliwy, leń chociaż pracowity, dotknięty anarchią uczuć, ale opiekuńczy, kochający dzieci, wypatrujący kobiet zdrowych i prostych, świadczący im sprawy raczej miłe (...) Piszący tak, nie inaczej, o takim to, nie innym rozłożeniu cech dobrych i złych - pokory i pychy, trzeźwości psychozy, równowagi psychopatii, imbecylstwa talentu. Nie ma i nie będzie drugiego takiego jak ja!".
Rok 2010 minął. Następny na pewno nie będzie taki sam. Będą nowe książki, nowe debiuty, nowe festiwale i zapewne nowe skandale. Oby nie był rokiem gorszym!
Książki na nowy wiek
W ubiegłym roku ukazała się antologia "Poeci na nowy wiek" pod redakcją Romana Honeta. A w niej, wśród 21 najbardziej obiecujących debiutantów pierwszej dekady XXI wieku, aż pięcioro Dolnoślązaków: Konrad Góra, Julia Szychowiak, Agnieszka Mirahina, Anna Podczaszy i Przemysław Witkowski.
Ważną bez wątpienia książką jest najnowszy zbiór poezji Urszuli Kozioł zatytułowany "Horrendum". Znajdziemy w tych znakomitych wierszach zarówno zachwyt nad życiem, jak i osłupienie świadomością bliskości i nieuchronności śmierci.
Ukazały się też m.in. tomiki Bogusława Kierca ("Rtęć") i Agnieszki Wolny-Hamkało ("Nicon i Leica") oraz poemat Marcina Kurka "Oleander".
Wrocławskie Biuro Literackie wydało dwie książki Tadeusza Różewicza - "Wycieczkę do muzeum" i "Margines, ale...". Zwłaszcza druga z nich zaskakuje - w zbiorze różnorodnych tekstów z ostatniego półwiecza czytelnik odkrywa nowy, zaskakujący porter artysty. Tuż przed końcem roku Biuro wydało także "Sanatorium", prozatorską książkę Rafała Wojaczka, której poprzednie wydanie jest dziś białym krukiem.
Duże poruszenia wywołała książka Aliny Obidniak o Jerzym Grotowskim "Pola energii", a w niej listy kierowane przez teatralnego geniusza do autorki, tytułowanej przez niego "najukochańszą Sową": "Alinko Bardzo Dziwaczna! Pełen tęsknot i roznamiętnień oczekuję Twojego przybycia (...) Zapewniam Ci: 1) Łoże (samotne lub wypełnione, 2) Kantora, 3) Zwiedzanie Krakowa (...) Czekam. Całuję Cię w osiołka [słowa zamazane przez autora]" - czytamy w jednym z nich. Ta lektura przywraca legendzie Grotowskiego ludzki wymiar.
Wrocław okazał się stolicą kryminału nie tylko dzięki organizowanemu tu festiwalowi - premiery miały książki Marka Krajewskiego (lwowskie "Erynie", w których znajdziemy słynnych kieszonkowców i znakomicie oddaną gwarę lwowskich baciarów), Andrzeja Ziemiańskiego ("Żołnierze grzechu" z wrocławską dżumą w tle), Eugeniusza Dębskiego ("Moherfucker" - polskie służby specjalne, rosyjska policja, potworna zbrodnia nie do końca z tego świata). Kryminalnie zadebiutowała wrocławska krytyczka Marta Mizuro - do spółki z Robertem Ostaszewskim napisała "Kogo kocham, kogo lubię", zdradzając na stronach powieści Wrocław dla Krakowa.
Nagrodzeni znad Odry
Dla wielu wrocławskich ludzi pióra był to szczęśliwy rok. Najpierw, jeszcze w styczniu, prof. Janusz Degler - teatrolog, znawca życia i twórczości Witkacego - odebrał w Bibliotece Narodowej nagrodę Książki Roku za "Witkacego portret wielokrotny". Potem, w lutym, nasza redakcja wyróżniła nagrodą WARTO poetę Konrada Górę. Później przyszły inne laury - m.in. Nagroda Kościelskich dla Marcina Kurka za tom "Oleander" czy Nagroda im. Tymoteusza Karpowicza dla Piotra Makowskiego za "Soundtrack".
Artur Burszta, szef Biura Literackiego, został wyróżniony Ikarem za "odwagę wydawania najnowszej poezji i umiejętność docierania z nią różnymi drogami do czytelnika". Polska sekcja Ibby nagrodziła wrocławskie wydawnictwo Format za książkę dla dzieci "Płaszcz Józefa", a oficyna Via Nova dostała jedno z Piór Fredry za "Tajemnice świętej dzielnicy" Beaty Maciejewskiej i Tomasza Brody.
Największe literackie laury przyznawane w stolicy Dolnego Śląska powędrowały w ręce twórców spoza naszego regionu - poetyckiego Silesiusa otrzymali Piotr Sommer, Piotr Matywiecki i Jakobe Mansztajn, a Angelusa Gyorgy Spiró za "Mesjaszy" - monumentalną powieść o sekcie towiańczyków. Nagrodę Wielkiego Kalibru, przyznawaną podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, odebrał Norweg Jo Nesbo. Nagrodę "Odry" dostała natomiast Magdalena Grochowska za biograficznego "Giedroycia".
Festiwale, festiwale
Kto chciał uczestniczyć we wszystkich literackich świętach, miał szczelnie wypełniony kalendarz. Było coś dla poetów (majowy Port Wrocław i jednoczący trzy wrocławskie czasopisma: "Odrę", "Cegłę" i "Ritę Baum", listopadowy Mikrofestiwal w Kalamburze), czytelników ambitnej prozy (październikowy Międzynarodowy Festiwal Opowiadania) i kryminałów (Międzynarodowy Festiwal Kryminału w listopadzie). Od lat mamy we Wrocławiu grudniowe Wrocławskie Promocje Dobrych Książek, od minionego roku - Dobre Strony. Niewykluczone zresztą, że dołączy do nich kolejne święto - festiwal literackiego romansu. Premierę antologii 12 opowiadań o miłości we Wrocławiu zapowiedziano na tegoroczne walentynki, a od kilku miesięcy działa już portal zakochanywroclaw.com.
Organizatorzy literackich festiwali robili, co mogli, żeby iść z duchem czasu i zerwać raz na zawsze z archetypiczną atmosferą czytania poezji lub prozy w ciszy i przy świecach. 15. edycję festiwalu Port Wrocław promował plakat z Homerem w 3D i wezwanie "Czytaj w trójwymiarze". Międzynarodowy Festiwal Opowiadania odbywał się pod hasłem "iMan", czyli "człowiek jako gadżet". Literacka tradycja najwyraźniej czuje na plecach oddech technologii - tuż przed końcem roku nastąpił debiut kolejnej wersji elektronicznych książek. Jak w ich dobie będzie wyglądał wieczór autorski? Być może przekonamy się już w tym roku.
Literatura i prawo pięści
Życie literackie w stolicy Dolnego Śląska nabrało w minionym roku rumieńców. Najpierw puściły nerwy poetom podczas majowej gali z okazji wręczenia Silesiusa w Teatrze Muzycznym "Capitol". Dopóki trwało przedstawienie, panował pozorny spokój, ale później na bankiecie alkohol wyzwolił emocje. Posypały się krytyczne uwagi na temat recytacji współczesnej poezji przez aktorów Capitolu i w efekcie doszło do bójki, która nie wiadomo jak by się skończyła, gdyby nie interwencja żony biorącego w niej udział wrocławskiego poety. Obawa o stan mężowskich okularów nie pozwoliła jej spokojnie sekundować walce - skromne honoraria mogłyby nie pozwolić na naprawę. Po bitwie o sceniczny kształt poezji nastąpiła zmiana na stanowisku galowego reżysera i podczas grudniowego Angelusa nie odnotowano już podobnych incydentów.
Gdyby jednak przejrzeć z uwagą zapisy z kamer monitorujących wrocławski Rynek w końcówce listopada, można byłoby z nich wyłowić żywy dowód na to, do jakiej pasji mogą doprowadzić literackie dyskusje. Do kolejnej walki wręcz doszło na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału, a jej uczestnikami byli - jak legenda głosi - sam szef imprezy i jeden z jej uczestników, wrocławski reżyser. O wyniku sporu legenda już milczy, okazał się on zresztą pozbawiony znaczenia, skoro podczas wieczoru wieńczącego festiwal można było oglądać obu panów, bez widocznych uszczerbków na zdrowiu i urodzie.
(Prawie) wszystkie drogi prowadzą do Literatki
Szczęśliwie minął już okres, kiedy z zazdrością spoglądaliśmy w stronę Warszawy, która miała od lat swojego Czułego Barbarzyńcę i inne księgarnio-kawiarnie, i w której miast Empiku króluje Traffic - wielopiętrowy książkowo-płytowy megastore, subtelnie różniący się od supermarketów serwujących wydawnicze mydło i powidło (wrocławska wersja tego sklepu w Arkadach jest, niestety, tylko marną namiastką). Wrocław ma już kilka miejsc, w których można poczytać dobre książki, pijąc przy tym niezłą kawę, a zdarza się, że i przegryzając czymś smacznym. Jest Falanster na św. Antoniego, gdzie równie dobrze, jak na książkę, można trafić na koncert, wystawę, ciekawą debatę czy ekologiczny jarmark. Jest Nalanda na placu Kościuszki, gdzie z lekturą znakomicie rymuje się wegetariańska kuchnia. Są wreszcie - i to najnowszy, tegoroczny debiut - Tajne Komplety w Kamienicy Artystycznej, która w październiku ruszyła w Przejściu Garncarskim. Konspiracyjna nazwa księgarnio-kawiarni szybko znalazła potwierdzenie - tuż po jej debiucie późną nocą obległy ją tłumy wielbicieli prozy Janusza Rudnickiego zwabione rozpowszechnianą pocztą pantoflową wieścią, że autor właśnie tu przeczyta utwór, w którym mowa będzie m.in. o seksie z Wisławą Szymborską. I czytał - przy aplauzie, jaki towarzyszy gwiazdom rocka.
Tak się jednak składa, że kiedy już nastaje naprawdę późny wieczór, niemal wszystkie drogi prowadzą do Literatki, kawiarni, która choć księgarnią nie jest, to jednak ma w swojej atmosferze zarówno nutkę zatęchłych bibliotecznych regałów, jak i odrobinę artystycznego snobizmu. No i - od czasu wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych - osobną salę dla palących, która w przeciwieństwie dla tej przeznaczonej dla przeciwników nałogu, nigdy nie zieje pustkami. Od ubiegłego roku Literatka nie jest jednak li tylko kawiarnią - mieści także szacowny Instytut Gładyszewa, gromadząc badaczy, gotowych na równie śmiałe eksperymenty, co ich patron - kołchozowy mędrzec, bohater powieści Włodzimierza Wojnowicza.
Nie ma i nie będzie takich jak oni
W minionym roku pożegnaliśmy dwóch ważnych twórców. 29 maja zmarł Feliks Przybylak, a 22 czerwca Andrzej Falkiewicz. Pierwszy z nich był profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego, poetą, tłumaczem, historykiem literatury. Przekładał m.in. opowiadania Roberta Musila, wiersze Paula Celana, Friedricha Holderlina, Georga Trackla oraz "Myśli" Ludwiga Wittgensteina. Za swoje tłumaczenia został wyróżniony Śląską Nagrodą Kulturalną Dolnej Saksonii i polskiego Pen-Clubu. Był mężem Urszuli Kozioł. Miał 77 lat.
Andrzej Falkiewicz, eseista, pisarz i krytyk teatralny, z wykształcenia fizyk i ekonomista. Od 1967 roku mieszkał we Wrocławiu, gdzie pracował jako kierownik literacki Teatru Współczesnego i Polskiego oraz jako redaktor miesięcznika "Odra". Ostatnie lata życia spędził w Puszczykowie pod Poznaniem, razem ze swoją żoną, poetką Krystyną Miłobędzką. Miał 80 lat.
W ubiegłym roku nakładem wrocławskiego Biura Literackiego ukazała się jego książka prozatorska "Takim ściegiem". Czytamy w niej: "Dziwny ze mnie facet - mądry, ale kretyn, zaberrowany i przenikliwy, leń chociaż pracowity, dotknięty anarchią uczuć, ale opiekuńczy, kochający dzieci, wypatrujący kobiet zdrowych i prostych, świadczący im sprawy raczej miłe (...) Piszący tak, nie inaczej, o takim to, nie innym rozłożeniu cech dobrych i złych - pokory i pychy, trzeźwości psychozy, równowagi psychopatii, imbecylstwa talentu. Nie ma i nie będzie drugiego takiego jak ja!".
Rok 2010 minął. Następny na pewno nie będzie taki sam. Będą nowe książki, nowe debiuty, nowe festiwale i zapewne nowe skandale. Oby nie był rokiem gorszym!
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Literacki rok 2010, czyli gdy warto bić się o s...
lemingogrod
02.01.11, 20:25
Dyżurny literat Nr 1 Dyżurny literat Nr 2»
Najczęściej czytane24 htydzień





