Pieśni o zaświatach

Rozmawiała Agnieszka Kołodyńska
10.04.2009 , aktualizacja: 10.04.2009 15:38
A A A Drukuj
Poemat o śmierci, na który składa się ponad 260 pieśni, Bianka Rolando pisała przez dziewięć miesięcy, po kilka godzin dziennie. - Ja, młoda kobieta, piszę o śmierci, bo chcę, żeby nie było w mojej książce lęku właściwego osobom zbliżającym się do kresu życia - mówi autorka
Bianka Rolando:  - Zależało mi na zderzeniu czytelnika żyjącego we współczesnym świecie z bardzo intensywnymi doznaniami, właśnie z tematem śmierci, ale bez moralizatorstwa i kaznodziejstwa
Fot. Łukasz Giza/AG
Bianka Rolando: - Zależało mi na zderzeniu czytelnika żyjącego we współczesnym świecie z bardzo intensywnymi doznaniami, właśnie z tematem śmierci, ale bez moralizatorstwa i kaznodziejstwa
Agnieszka Kołodyńska: Na wędrówkę przez zaświaty - piekło, czyściec i niebo - swojego bohatera wysłał już wieki temu Dante. Czy „Boska komedia” była bezpośrednią inspiracją „Białej książki”, Pani poematu o śmierci?

Bianka Rolando: Moja książka ma zupełnie inną konstrukcję. Przede wszystkim nie jest to traktat moralizujący ani potępiający. Z Dantem łączy mnie trójpodział sceny na piekło, czyściec, niebo, i to rzeczywiście można uznać za inspirację. No i tak jak on mam wystającą żuchwę (śmiech). Jesteśmy dziś na każdym kroku bombardowani różnymi informacjami, reklamami, żyjemy szybko i nie mamy czasu zastanawiać się nad śmiercią. Zależało mi na zderzeniu czytelnika żyjącego we współczesnym świecie z bardzo intensywnymi doznaniami, właśnie z tematem śmierci.

Chciała go Pani napomnieć? Powiedzieć": "memento mori"?

- Nie. Zależało mi na uniknięciu moralizatorstwa i kazalnicy. Nie zamierzam grozić palcem i straszyć tym, co będzie później, ani wzywać: "Prowadźcie się dobrze, bo pożałujecie". Nie oceniam, mówię swoim głosem. Nie mówię, "wy" jesteście tacy czy inni, bo nie jestem sędzią. Używam pierwszej osoby liczby pojedynczej, by nie wartościować.

Trójpodział zaświatów na piekło, niebo i czyściec zgodny jest z nauką Kościoła katolickiego, ale w poemacie doktryny religijne nie mają aż takiego znaczenia.

- Jestem osobą wierzącą. Nie napisałabym takiej książki, gdybym nią nie była. Nie wystarczyłoby mi siły, by dobrnąć w tym do końca. Jednocześnie zawarłam w niej swoje własne, indywidualne przemyślenia, czasami wykraczające poza nauki Kościoła. Byłam więc zaskoczona, że Wydawnictwo św. Wojciech zdecydowało się wydać mój poemat. Zrobiło to z pełną świadomością, nie ingerując w moje wolnomyślicielstwo.

Nie obawia się Pani, że tematyka, forma i objętość poematu mogą odstraszać?

- Nie. Ku mojemu zaskoczeniu książka bardzo dobrze się sprzedaje. Mam też sygnały, że osoby, które w ogóle nie są zainteresowane poezją, sięgają po nią. I nawet jeśli nie rozumieją moich metafor i nie chwytają szczegółów, to jednak odczytują historie moich postaci. Ta książka wciąga, nie pozwala, by z niej wyskoczyć. Stworzyłam rodzaj misternej pułapki, która wkręca czytelnika, nie pozwala mu się uwolnić. Zastawiłam ją na tych, którzy wciąż czegoś szukają i szybko się nudzą. Chyba mi się udało.

Dlaczego młoda kobieta porywa się na temat tak niepopularny?

- Przyznaję, że temat śmierci jest trudny, bo razem z nim pojawia się od razu cały łańcuch niezbyt przyjemnych skojarzeń - kalectwo, cierpienie, ceremoniały odchodzenia, bolesne historie związane z pożegnaniami bliskich, przyjaciół i znajomych. Nie znaczy to, że śmierć trzeba ukrywać i nie mówić o niej. Ona przewija się intensywnie przez życie każdego z nas. Trzeba ją oswajać, dlatego ja, młoda kobieta, piszę o niej, a nie staruszka u kresu życia. Ta książka miała być szczera i prawdziwa. Ja, młoda kobieta, piszę o śmierci, bo chcę, żeby nie było w mojej książce lęku właściwego osobom zbliżającym się do kresu życia. Znaczenie ma tu też moja płeć.

W jakim sensie?

- Moja kobiecość bardzo mi pomagała w opracowaniu moich metafor, mojej własnej gramatyki. Przydały się też kobiece cechy, jak naturalny rys opiekuńczy. Coś takiego budzi się w kobietach, gdy mają do czynienia z kimś słabym, potrzebującym pomocy. Próbują sklejać rany, bandażować złamane żebra, głowy. Podjęłam się w tej książce pielęgniarskiej misji.

Dlaczego "Biała książka"? Jakie znaczenie ma tu biały - "niekolor"?

- Do tego tytułu doprowadziło mnie kilka dróg. Jedną z nich było właśnie moje imię. Bianka jest nacechowana kolorystycznie, a właściwie dotknięta brakiem koloru. Biały kolor jest kolorem niezapisania, pustki, braku czegoś. Podobało mi się, że ten tytuł mówi o rzeczach, które są ściszone do zera. To, co może wydarzyć się po śmierci, jest ciszą. "Białą księgę" może należałoby czytać szeptem...

Kolor mają za to postaci, na które rozszczepia się na początku poematu bohater. Barwa ma ułatwić zrozumienie tego procesu?

- Postacie, które pojawiają się w poemacie, noszą imiona związane z kolorami - Blu, Bruna, Bianka - i tak naprawdę to je określa. Proces rozszczepienia jest tajemniczy, ale każdy, kto kiedyś w ręku trzymał pryzmat, go zrozumie. Trzy główne postacie są przewodnikami po tych trzech sferach - piekle, czyśćcu i niebie.

Bohaterowie poematu mówią w sposób obrazowy, niektóre pieśni mają specjalną, graficzną formę. To zamierzone połączenie literatury i sztuki wizualnej?

- Moja twórczość jest tego przykładem. Te dziedziny wspierają się intensywnie i dyscyplinują, bo jestem przekonana - nawet dałabym sobie za to odciąć palec - że nie napisałabym takiej książki bez doświadczenia plastyki. W książce pojawiają się pieśni rzeźbiarskie albo pieśni, które są rysunkami, zabawą formą. Liberaturą, gdzie tekst układa się bardzo różnie. "Biała książka" ma taki krój właśnie, dzięki temu że zajmuję się też sztuką wizualną. Gdzie się kończy mój język, moje nazywanie słowami rzeczywistości, zaczyna się sztuka. Ona wyciąga swoją dłoń do tego, co niewyrażalne słowami.



Bianka Rolando - ur. w 1979 roku artystka i pisarka. Pracuje w Instytucie Mediów ASP w Warszawie. Debiutowała zbiorem opowiadań "Rozmówki włoskie" - refleksją na temat dzieł włoskich mistrzów malarstwa. W tym roku otrzymała Medal Młodej Sztuki w Poznaniu w dziedzinie literatury.



Bianka Rolando "Biała książka", Wydawnictwo św. Wojciech, Poznań 2009

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów