Bardzo wielu poetów publikuje w internecie. Co Pan sądzi o tego rodzaju debiucie?
- Internet zdemokratyzował i ułatwił możliwość debiutowania. I bardzo dobrze. Wielu interesujących poetów stamtąd wyszło i nadal wychodzi.
Tacy sieciowi poeci mają szansę zaistnieć na papierze? A może wcale tego nie potrzebują?
- Wydaje mi się, że nie jest to obieg zamknięty i samowystarczalny, a raczej równoległy z obiegiem tradycyjnym. Internet traktuje się jak wylęgarnię. Weryfikacja środowiskowa wiąże się jednak z papierem, czasopismami, wydawnictwami, spotkaniami literackimi na żywo.
Mówi się, że dopiero następna po debiucie książka pisarza świadczy o wartości jego pisarstwa. Pamięta Pan świetne debiuty, które nie miały ciągu dalszego?
- To, co się dzieje z wieloma wyjątkowymi kiedyś zjawiskami i głośnymi nazwiskami, jest po prostu przerażające. Chyba w ostatnich dekadach czas bardzo przyśpieszył, bo w coraz szybszym tempie zapominamy o jeszcze niedawnych bohaterach naszej wyobraźni. Kto nie uczestniczy w życiu literackim, nie publikuje, nie zabiera głosu, znika. Na moich półkach stoją tomiki wielu takich. Gdzie się podział Dariusz Wiśniewski? Szymon Kantorski? Mariusz Baryła? Tobiasz Melanowski? Dariusz Łukaszewski? Robert Pawlak? Ta lista mogłaby być dłuższa.
Wrocław, Gdynia, Gdańsk przyznają poetom swoje laury, z którymi związane są wysokie nagrody pieniężne. Być może dołączą do tego grona kolejne miasta. Czy ustanowienie takiej nagrody podnosi prestiż miasta?
- Oczywiście. Z drugiej strony jest to świetne narzędzie promocji poezji. Nagrody w Polsce zaczęły się od pewnego czasu kojarzyć wyłącznie z prozą, tak jakby poezja była czymś ulotnym i niewymiernym, takimi tam zapiskami... A tu, proszę bardzo, także w wierszach musi być coś ważnego, skoro ktoś chce je docenić naprawdę dużą sumą pieniędzy.
A może taka nagroda to znak dla czytelnika, że warto sięgnąć po wyróżnioną książkę?
- To przede wszystkim znak, że w ogóle warto wrócić do czytania poezji. Informacja, że poezja jeszcze żyje, oddycha i ma się wyjątkowo dobrze. Tylko jakoś czytelników ubywa. Zresztą poezję zawsze czytali nieliczni. I tym samym wróciliśmy do pierwszego pytania. Kółko się zamknęło.
* Karol Maliszewski
Poeta, prozaik, krytyk literacki. Mieszka i pracuje w Nowej Rudzie, wykłada polską literaturę współczesną w Kolegium Karkonoskim w Jeleniej Górze. W miesięczniku "Odra" prowadzi rubrykę "Pocztówki Literackie", w której ocenia wiersze nadsyłane przez początkujących poetów i udziela im rad. Opublikował osiem zbiorów wierszy, m.in. "Rok w drodze", "Inwazja i inne wiersze", oraz książki prozatorskie: "Dziennik pozorny", "Próby życia", "Faramucha" i krytycznoliterackie: "Nasi klasycy, nasi barbarzyńcy", "Zwierzę na J. Szkice o wierszach i ludziach", "Rozproszone głosy. Notatki krytyka".