Wratislavia Cantans - obietnice, deklaracje, cięcia
06.09.2010
, aktualizacja: 06.09.2010 20:58
Minister kultury zapowiadał obniżenie dotacji na festiwal z powodu kryzysu, ale obiecywał, że przywróci wyższą kwotę finansowania. Dopiero w lipcu dowiedzieliśmy się ostatecznie, że pieniędzy będzie mniej - mówi Andrzej Kosendiak, dyrektor generalny Wratislavii Cantans
ZOBACZ TAKŻE
- Wratislavia Cantans: Deklaracje, cięcia i ich kulisy (11-09-10, 09:00)
- Daliśmy Wratislavii dokładnie tyle, ile uzgodniliśmy (10-09-10, 19:57)
- Zdrojewski o Wratislavii Cantans: Daję, ile trzeba (05-09-10, 19:04)
- Paul McCreesh: Polityczne last minute niszczy kulturę (02-09-10, 19:00)
SERWISY
Trwa spór o finansowanie trwającego od soboty festiwalu Wratislavia Cantans. Organizatorzy imprezy zarzucili ministrowi kultury Bogdanowi Zdrojewskiemu oraz marszałkowi województwa Markowi Łapińskiemu, że w ostatniej chwili obcięli dotacje na imprezę. Dyrektor artystyczny festiwalu, światowej sławy dyrygent Paul McCreesh, zagroził nawet odejściem z Wrocławia. W poniedziałek na naszych łamach Bogdan Zdrojewski zapewniał, że ministerstwo spełniło swoje zobowiązania, a on sam ma dość użalania się Wrocławia nad jego rzekomą nieżyczliwością.
Rozmowa z Andrzejem Kosendiakiem *
Agata Saraczyńska: Minister kultury przekonuje, że na organizację festiwalu Wratislavia Cantans przekazał tyle pieniędzy, ile było zapisane w umowie. Czy to prawda?
Andrzej Kosendiak: Jeszcze w ubiegłym roku prezydent i marszałek zgodzili się - pod presją całkowitego zerwania umowy przez ministra kultury - na zmniejszenie kwoty dotacji. Wcześniej w porozumieniu zobowiązywał się on do przekazania 1 mln 750 tys. zł. Obniżył dotację z powodu kryzysu, choć jednocześnie złożył ustną deklarację, że wróci do wyższej kwoty. Z innego programu dodał nam co prawda prawie milion, za co jestem niezwykle wdzięczny. W lutym tego roku otrzymaliśmy decyzję ministra, potwierdzoną później w czerwcu, o przyznaniu dotacji w niezmniejszonej wysokości. Jednak 7 lipca festiwal i filharmonia zostały powiadomione o ostatecznym zmniejszeniu dotacji. To bardzo późno, tuż przed festiwalem, kiedy umowy z artystami były już zawarte.
Ale marszałek już w grudniu anonsował, że festiwal i filharmonia dostaną 1,5 mln zł mniej.
- Umowa o współprowadzeniu Wratislavii została złamana ewidentnie, bo marszałek miał czas do czerwca ubiegłego roku, by zmienić warunki porozumienia. Sejmik podjął w grudniu uchwałę przewidującą cięcia budżetowe. Żadna inna instytucja nie straciła tak dużo jak my, czyli 45 proc. budżetu. Co prawda marszałek z półtora miliona, które zabrał, oddał nam 700 tys. zł, ale musiałem je przeznaczyć na zabezpieczenie pensji w filharmonii. Miałem też zapewnienia, że festiwal będzie mógł otrzymać dofinansowanie w konkursie na promocję kultury.
Ale Wasz wniosek zawierał błędy formalne.
- Od tej decyzji odwołaliśmy się i nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi. Zarzucono nam, że udzielenie dotacji będzie stanowić niedozwoloną pomoc publiczną, z czym się nie zgadzamy. Składając wniosek, użyliśmy tej samej argumentacji prawnej, która w przypadku podobnego projektu innej instytucji spowodowała, że pieniądze ona dostała.
Czy Paul McCreesh, który groził odejściem z festiwalu, rozmawiał już z Panem o przedłużeniu kontraktu?
- Nie mam jeszcze jego deklaracji. Zapewniam jednak, że zależy mi na dalszej współpracy z nim. Ponieważ mamy już plany dotyczące kolejnych edycji festiwalu. Dlatego cieszą mnie słowa prezydenta i ministra, że McCreesh nadal będzie dyrektorem artystycznym Wratislavii Cantans. Mam nadzieję, że w związku z tym sprawa, którą podniósł, zostanie pozytywnie rozwiązana i w przyszłości nie będzie nieoczekiwanych cięć finansowych. Minister zarzucił McCreeshowi, że nie wie, co mówi. Zapewniam, że dyrektor artystyczny zna pisma w sprawie decyzji finansowych dotyczących naszych instytucji. Zarówno jemu, jak i mnie zależy na pozytywnym wizerunku Wratislavii. Powiem więcej - prezydenci miast, marszałkowie i ministrowie, a także dyrektorzy festiwali się zmieniają, natomiast marka Wratislavii Cantans budowana przez 45 lat to znak najwyższej jakości, który trzeba chronić.
* Andrzej Kosendiak - dyrektor generalny Wratislavii Cantans oraz Filharmonii Wrocławskiej
Rozmowa z Andrzejem Kosendiakiem *
Agata Saraczyńska: Minister kultury przekonuje, że na organizację festiwalu Wratislavia Cantans przekazał tyle pieniędzy, ile było zapisane w umowie. Czy to prawda?
Andrzej Kosendiak: Jeszcze w ubiegłym roku prezydent i marszałek zgodzili się - pod presją całkowitego zerwania umowy przez ministra kultury - na zmniejszenie kwoty dotacji. Wcześniej w porozumieniu zobowiązywał się on do przekazania 1 mln 750 tys. zł. Obniżył dotację z powodu kryzysu, choć jednocześnie złożył ustną deklarację, że wróci do wyższej kwoty. Z innego programu dodał nam co prawda prawie milion, za co jestem niezwykle wdzięczny. W lutym tego roku otrzymaliśmy decyzję ministra, potwierdzoną później w czerwcu, o przyznaniu dotacji w niezmniejszonej wysokości. Jednak 7 lipca festiwal i filharmonia zostały powiadomione o ostatecznym zmniejszeniu dotacji. To bardzo późno, tuż przed festiwalem, kiedy umowy z artystami były już zawarte.
Ale marszałek już w grudniu anonsował, że festiwal i filharmonia dostaną 1,5 mln zł mniej.
- Umowa o współprowadzeniu Wratislavii została złamana ewidentnie, bo marszałek miał czas do czerwca ubiegłego roku, by zmienić warunki porozumienia. Sejmik podjął w grudniu uchwałę przewidującą cięcia budżetowe. Żadna inna instytucja nie straciła tak dużo jak my, czyli 45 proc. budżetu. Co prawda marszałek z półtora miliona, które zabrał, oddał nam 700 tys. zł, ale musiałem je przeznaczyć na zabezpieczenie pensji w filharmonii. Miałem też zapewnienia, że festiwal będzie mógł otrzymać dofinansowanie w konkursie na promocję kultury.
Ale Wasz wniosek zawierał błędy formalne.
- Od tej decyzji odwołaliśmy się i nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi. Zarzucono nam, że udzielenie dotacji będzie stanowić niedozwoloną pomoc publiczną, z czym się nie zgadzamy. Składając wniosek, użyliśmy tej samej argumentacji prawnej, która w przypadku podobnego projektu innej instytucji spowodowała, że pieniądze ona dostała.
Czy Paul McCreesh, który groził odejściem z festiwalu, rozmawiał już z Panem o przedłużeniu kontraktu?
- Nie mam jeszcze jego deklaracji. Zapewniam jednak, że zależy mi na dalszej współpracy z nim. Ponieważ mamy już plany dotyczące kolejnych edycji festiwalu. Dlatego cieszą mnie słowa prezydenta i ministra, że McCreesh nadal będzie dyrektorem artystycznym Wratislavii Cantans. Mam nadzieję, że w związku z tym sprawa, którą podniósł, zostanie pozytywnie rozwiązana i w przyszłości nie będzie nieoczekiwanych cięć finansowych. Minister zarzucił McCreeshowi, że nie wie, co mówi. Zapewniam, że dyrektor artystyczny zna pisma w sprawie decyzji finansowych dotyczących naszych instytucji. Zarówno jemu, jak i mnie zależy na pozytywnym wizerunku Wratislavii. Powiem więcej - prezydenci miast, marszałkowie i ministrowie, a także dyrektorzy festiwali się zmieniają, natomiast marka Wratislavii Cantans budowana przez 45 lat to znak najwyższej jakości, który trzeba chronić.
* Andrzej Kosendiak - dyrektor generalny Wratislavii Cantans oraz Filharmonii Wrocławskiej
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Wratislavia Cantans - obietnice, deklaracje, c...
klamca.wyborczy
06.09.10, 23:33
ktory kosendiak pracuje u ktorego kosendiaka bo ja juz sie pogubilem»
-
kulturalne niesnaski wsród establishmentu
zettembrini
07.09.10, 12:41
Ot i mała przepychanka pośród kulturalnego establishmentu. A jednak pouczająca! Pokazuje patologie polityki kulturalnej: jest kryzys więc minister oficjalnie zabiera część dotacji, ale pod »
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz