Łączy ich miłość do kina
31.07.2010
, aktualizacja: 31.07.2010 02:04
Dwudziestoletnia warszawianka, studiująca na kierunku humanistycznym - oto, według Asi i Rafała Kotyńskich, uczestnik Nowych Horyzontów sprzed pięciu lat. Dziś na festiwalu więcej jest osób pracujących
ZOBACZ TAKŻE
- Gazeta Na horyzoncie - 30 lipca, piątek (31-08-10, 10:11)
- Era Nowe Horyzonty według Gutka: Twardy chów kinowy (30-07-10, 21:00)
- 40 tysięcy kaw w tydzień (30-07-10, 16:00)
- Dyskretnie dotknięty kinem (29-07-10, 14:00)
- Pieniądze na horyzoncie, czyli kto zarabia na Erze (27-07-10, 21:55)
- Internet nie tak straszny, jak go malują (27-07-10, 16:00)
- Przemysław Wojcieszek: W kinie zawsze idę pod prąd (27-07-10, 18:24)
- Odrzucić 450 filmów i nie żałować (25-07-10, 12:45)
- Wszystkie drogi prowadzą do Wrocławia (23-07-10, 13:58)
Asia i Rafał towarzyszą Erze niemal od początku - to dziewiąta edycja, na której są obecni. Podczas ostatniej cieszyńskiej odsłony w 2006 roku przeprowadzili badania, na podstawie których Asia napisała pracę magisterską. Dziś znów biorą festiwalowiczów pod lupę. Okazuje się, że pięć lat we Wrocławiu zrobiło swoje.
Przede wszystkim zmienili się ludzie. - Cieszyńska publiczność nie identyfikowała się z festiwalem tak jak wrocławianie. Była też bardzo jednorodna: dominowały studentki (mężczyzn było ok. 20 procent), uczące się na kierunkach humanistycznych. 40 procent przyjeżdżało z Warszawy. Na drugim miejscu był Śląsk - mówi Rafał. - Teraz towarzystwo jest bardziej zróżnicowane, ale widać, że część uczestników dojrzewała razem z imprezą.
Różnicę dostrzegają też w samym podejściu do badania - w Cieszynie ludzie sami prosili o ankiety, było w nich więcej spontaniczności. Jak podkreślają, publiczność festiwalowa jest bardziej świadoma tego, co ogląda. Widać to chociażby po spadającej liczbie osób, które opuszczają sale w trakcie seansów. - Kiedyś ludzie godzinami stali w kolejce, żeby dostać się na Matthew Barneya, a później po pięciu minutach wychodzili - mówi Rafał (prywatnie fan "Cremastera")
- Odbiór filmów się zmienia - dodaje Asia. - Zauważyłam to w zeszłym roku, podczas projekcji "Vive l'amour" Tsai Ming-lianga. Pod koniec filmu jest długa scena, w której kobieta idzie, stukając obcasami. Gdy pokazywano ten film kilka lat temu, ludzie nie mogli jej znieść: śmiali się, wychodzili. Rok temu przyjęli ją spokojnie, kontemplacyjnie. Pokazywanie na Erze takich filmów jak "13 jezior" czy "RR" zrobiło swoje.
W tym roku Kotyńscy wydrukowali około 200 ankiet. Do tego dojdą kwestionariusze, wypełniane drogą elektroniczną. To nie wystarczy, by dokładnie zbadać festiwalową publiczność. Idealna próba to 1000 osób. Wiadomo, że zawsze znajdą się ludzie, którzy z zasady nie wypełniają ankiet. Można więc to badanie potraktować trochę z przymrużeniem oka.
W ankiecie pytają nie tylko o wiek, płeć i miejsce zamieszkania. Chcą też wiedzieć, ile festiwalowicze planują wydać, jak często chodzą do kina, co robią w wolnym czasie i czym zajmują się zawodowo. - Znacznie zwiększyła się liczba osób pracujących - podkreśla Asia.
Wyniki, po zakończeniu Ery i opracowaniu danych, udostępnią w internecie.
Zapytani o generację ENH, uśmiechają się: - Może istnieje pokolenie polskich krytyków, którzy wychowali się na festiwalu. Dzięki Nowym Horyzontom od lat mamy okazję poznawać nietypowe kino, uczyć się, jak je odbierać, ale mówienie o generacji to za dużo powiedziane. Ludzie uczestniczący w festiwalu na co dzień zajmują się różnymi rzeczami. Łączy ich po prostu miłość do kina.
Elektroniczną ankietę można wypełnić pod adresem: www.ankieta-enh.3-2-1.pl
Przede wszystkim zmienili się ludzie. - Cieszyńska publiczność nie identyfikowała się z festiwalem tak jak wrocławianie. Była też bardzo jednorodna: dominowały studentki (mężczyzn było ok. 20 procent), uczące się na kierunkach humanistycznych. 40 procent przyjeżdżało z Warszawy. Na drugim miejscu był Śląsk - mówi Rafał. - Teraz towarzystwo jest bardziej zróżnicowane, ale widać, że część uczestników dojrzewała razem z imprezą.
Różnicę dostrzegają też w samym podejściu do badania - w Cieszynie ludzie sami prosili o ankiety, było w nich więcej spontaniczności. Jak podkreślają, publiczność festiwalowa jest bardziej świadoma tego, co ogląda. Widać to chociażby po spadającej liczbie osób, które opuszczają sale w trakcie seansów. - Kiedyś ludzie godzinami stali w kolejce, żeby dostać się na Matthew Barneya, a później po pięciu minutach wychodzili - mówi Rafał (prywatnie fan "Cremastera")
- Odbiór filmów się zmienia - dodaje Asia. - Zauważyłam to w zeszłym roku, podczas projekcji "Vive l'amour" Tsai Ming-lianga. Pod koniec filmu jest długa scena, w której kobieta idzie, stukając obcasami. Gdy pokazywano ten film kilka lat temu, ludzie nie mogli jej znieść: śmiali się, wychodzili. Rok temu przyjęli ją spokojnie, kontemplacyjnie. Pokazywanie na Erze takich filmów jak "13 jezior" czy "RR" zrobiło swoje.
W tym roku Kotyńscy wydrukowali około 200 ankiet. Do tego dojdą kwestionariusze, wypełniane drogą elektroniczną. To nie wystarczy, by dokładnie zbadać festiwalową publiczność. Idealna próba to 1000 osób. Wiadomo, że zawsze znajdą się ludzie, którzy z zasady nie wypełniają ankiet. Można więc to badanie potraktować trochę z przymrużeniem oka.
W ankiecie pytają nie tylko o wiek, płeć i miejsce zamieszkania. Chcą też wiedzieć, ile festiwalowicze planują wydać, jak często chodzą do kina, co robią w wolnym czasie i czym zajmują się zawodowo. - Znacznie zwiększyła się liczba osób pracujących - podkreśla Asia.
Wyniki, po zakończeniu Ery i opracowaniu danych, udostępnią w internecie.
Zapytani o generację ENH, uśmiechają się: - Może istnieje pokolenie polskich krytyków, którzy wychowali się na festiwalu. Dzięki Nowym Horyzontom od lat mamy okazję poznawać nietypowe kino, uczyć się, jak je odbierać, ale mówienie o generacji to za dużo powiedziane. Ludzie uczestniczący w festiwalu na co dzień zajmują się różnymi rzeczami. Łączy ich po prostu miłość do kina.
Elektroniczną ankietę można wypełnić pod adresem: www.ankieta-enh.3-2-1.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

