Bracia Quay. Współcześni magicy kina

Katarzyna Krawczyk, Gazeta na Horyzoncie
29.07.2010 , aktualizacja: 29.07.2010 01:40
A A A Drukuj
NA HORYZONCIE Braterski, artystyczny duet o niepowtarzalnym stylu gości na tegorocznym festiwalu Era Nowe Horyzonty, a ich filmy można oglądać w ramach poświęconej im retrospektywy
Bracia Quay na wernisażu wystawy 'Dorimitorium'
Fot. Alicja Grzybek / Agencja Gazeta
Bracia Quay na wernisażu wystawy 'Dorimitorium'
ZOBACZ TAKŻE
Bracia Quay są znani przede wszystkim jako reżyserzy wielu krótkometrażowych animacji oraz kilku filmów pełnometrażowych. Jednak pole ich działalności jest szersze. Artyści realizują filmy reklamowe (m.in. dla Coca-Coli, Nikona, Channel 4) i współpracują z brytyjską sceną teatralną, dla której tworzą dekoracje oraz scenografie. Mają także doświadczenia z tworzeniem wideoklipów - najsłynniejszy chyba powstał do piosenki Petera Gabriela "Sledgehammer", do którego zbudowali lalki, a potem je animowali. W 1980 roku zagrali w filmie Petera Greenawaya "Katalog wypadków", a następnie stali się pierwowzorem syjamskich braci w filmie "Zet i dwa zera". Nie ma wątpliwości, że wszystkie artystyczne dokonania Braci mają wyjątkowy, indywidualny charakter, który zdecydowanie wyróżnia ich na tle dokonań innych twórców.

Bracia Quay pochodzą z małego miasteczka Norristown w Pensylwanii. Studiowali ilustratorstwo w Philadelphia College of Art, ale także w słynnej brytyjskiej Royal College of Art. Są autorami wielu głośnych projektów, jak choćby strony graficznej pierwszego wydania "Mechanicznej pomarańczy" Anthony'ego Burgessa. Dzięki sukcesowi filmu animowanego "Nocturnia Artificialia", zrealizowanego w Brytyjskim Instytucie Filmowym, zdobyli uznanie i mogli wraz z Keithem Griffithem założyć swoje własne studio filmowe Koninck.

Artyści konsekwentnie posługują się animacją lalkową, która buduje specyficzną estetykę ich filmów. Zdecydowanie odcinają się w swoich projektach od prostej imitacji, kiczu i popkultury. Świat, który kreują, to jawna manifestacja deformacji i brzydoty. W ich filmach można doszukać się wyrafinowanych cytatów, wiele ich dzieł jest interpretacją twórczości literackiej, m.in. takich pisarzy jak Bruno Schulz, Franz Kafka czy Stanisław Lem.

Piotr Dumała pisał o filmach Braci Quay, że mamy w nich do czynienia "z ogromnym bogactwem symboli zawartych w różnych materiałach i przedmiotach. Zasuszone owady i rośliny, stare okaleczone lalki, szuflady, książki, śruby, igły, nici, opiłki metalu, magnesy, wióry drewniane, lustra, zegarki, papier, zatarte napisy w różnych językach, wszechobecny kurz". Oglądanie ich filmów to jak przedzieranie się przez gąszcz rzeczy, wizyta na strychu, gdzie przedmioty zastygły w najdziwniejszych konfiguracjach. Podobne wrażenie odnosi się po obejrzeniu ich prac plastycznych. I doprawdy - trudno nie ulec ich intensywnemu urokowi.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów