Bracia Quay. Współcześni magicy kina
29.07.2010
, aktualizacja: 29.07.2010 01:40
NA HORYZONCIE Braterski, artystyczny duet o niepowtarzalnym stylu gości na tegorocznym festiwalu Era Nowe Horyzonty, a ich filmy można oglądać w ramach poświęconej im retrospektywy
ZOBACZ TAKŻE
- Mały krajobraz ze śniegiem, ale w doborowym towarzystwie (30-07-10, 09:00)
- Gabinet osobliwości (29-07-10, 11:00)
Bracia Quay są znani przede wszystkim jako reżyserzy wielu krótkometrażowych animacji oraz kilku filmów pełnometrażowych. Jednak pole ich działalności jest szersze. Artyści realizują filmy reklamowe (m.in. dla Coca-Coli, Nikona, Channel 4) i współpracują z brytyjską sceną teatralną, dla której tworzą dekoracje oraz scenografie. Mają także doświadczenia z tworzeniem wideoklipów - najsłynniejszy chyba powstał do piosenki Petera Gabriela "Sledgehammer", do którego zbudowali lalki, a potem je animowali. W 1980 roku zagrali w filmie Petera Greenawaya "Katalog wypadków", a następnie stali się pierwowzorem syjamskich braci w filmie "Zet i dwa zera". Nie ma wątpliwości, że wszystkie artystyczne dokonania Braci mają wyjątkowy, indywidualny charakter, który zdecydowanie wyróżnia ich na tle dokonań innych twórców.
Bracia Quay pochodzą z małego miasteczka Norristown w Pensylwanii. Studiowali ilustratorstwo w Philadelphia College of Art, ale także w słynnej brytyjskiej Royal College of Art. Są autorami wielu głośnych projektów, jak choćby strony graficznej pierwszego wydania "Mechanicznej pomarańczy" Anthony'ego Burgessa. Dzięki sukcesowi filmu animowanego "Nocturnia Artificialia", zrealizowanego w Brytyjskim Instytucie Filmowym, zdobyli uznanie i mogli wraz z Keithem Griffithem założyć swoje własne studio filmowe Koninck.
Artyści konsekwentnie posługują się animacją lalkową, która buduje specyficzną estetykę ich filmów. Zdecydowanie odcinają się w swoich projektach od prostej imitacji, kiczu i popkultury. Świat, który kreują, to jawna manifestacja deformacji i brzydoty. W ich filmach można doszukać się wyrafinowanych cytatów, wiele ich dzieł jest interpretacją twórczości literackiej, m.in. takich pisarzy jak Bruno Schulz, Franz Kafka czy Stanisław Lem.
Piotr Dumała pisał o filmach Braci Quay, że mamy w nich do czynienia "z ogromnym bogactwem symboli zawartych w różnych materiałach i przedmiotach. Zasuszone owady i rośliny, stare okaleczone lalki, szuflady, książki, śruby, igły, nici, opiłki metalu, magnesy, wióry drewniane, lustra, zegarki, papier, zatarte napisy w różnych językach, wszechobecny kurz". Oglądanie ich filmów to jak przedzieranie się przez gąszcz rzeczy, wizyta na strychu, gdzie przedmioty zastygły w najdziwniejszych konfiguracjach. Podobne wrażenie odnosi się po obejrzeniu ich prac plastycznych. I doprawdy - trudno nie ulec ich intensywnemu urokowi.
Bracia Quay pochodzą z małego miasteczka Norristown w Pensylwanii. Studiowali ilustratorstwo w Philadelphia College of Art, ale także w słynnej brytyjskiej Royal College of Art. Są autorami wielu głośnych projektów, jak choćby strony graficznej pierwszego wydania "Mechanicznej pomarańczy" Anthony'ego Burgessa. Dzięki sukcesowi filmu animowanego "Nocturnia Artificialia", zrealizowanego w Brytyjskim Instytucie Filmowym, zdobyli uznanie i mogli wraz z Keithem Griffithem założyć swoje własne studio filmowe Koninck.
Artyści konsekwentnie posługują się animacją lalkową, która buduje specyficzną estetykę ich filmów. Zdecydowanie odcinają się w swoich projektach od prostej imitacji, kiczu i popkultury. Świat, który kreują, to jawna manifestacja deformacji i brzydoty. W ich filmach można doszukać się wyrafinowanych cytatów, wiele ich dzieł jest interpretacją twórczości literackiej, m.in. takich pisarzy jak Bruno Schulz, Franz Kafka czy Stanisław Lem.
Piotr Dumała pisał o filmach Braci Quay, że mamy w nich do czynienia "z ogromnym bogactwem symboli zawartych w różnych materiałach i przedmiotach. Zasuszone owady i rośliny, stare okaleczone lalki, szuflady, książki, śruby, igły, nici, opiłki metalu, magnesy, wióry drewniane, lustra, zegarki, papier, zatarte napisy w różnych językach, wszechobecny kurz". Oglądanie ich filmów to jak przedzieranie się przez gąszcz rzeczy, wizyta na strychu, gdzie przedmioty zastygły w najdziwniejszych konfiguracjach. Podobne wrażenie odnosi się po obejrzeniu ich prac plastycznych. I doprawdy - trudno nie ulec ich intensywnemu urokowi.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



