Uwaga, arcydzieło! ("Las")
27.07.2009
, aktualizacja: 27.07.2009 12:00
NA HORYZONCIE Dumała: dotychczas wybitny twórca animacji, teraz równie wybitny twórca fabuły
Na dwóch płaszczyznach rozgrywają się dwa odmienne warianty ojcowsko-synowskich relacji. Jeden przynależy do świata empirycznego, drugi do wyobrażonego, śnionego. Charakter relacji jest w obu wypadkach inny. W jednym ojciec jest postacią uległą, skazaną na synowską opiekę. W drugim relacje są odwrócone. To starszy mężczyzna dominuje nad synem. Dwa porządki istnieją w dwóch różnych przestrzeniach: zwykłego mieszkania oraz lasu, przez który wędrują bohaterowie.
"Las" to bardzo kameralne, wizyjne i podszyte metafizyką studium skomplikowanego partnerstwa. Dumała unika dosłowności i pole do interpretacji pozostawia otwarte. Jego fabularny debiut raczej stawia pytania, niż na nie odpowiada. Wszystko jest tu wyrażone za pomocą obrazu. To w nim, a nie w trwających zaledwie kilka minut dialogach zawarta jest cała autorska myśl. Nie powinno to zaskakiwać ze względu na dorobek Dumały, który w animacji również posługuje się przede wszystkim obrazem. I choć "Las" jest filmem fabularnym, to stanowi niejako konsekwencję wcześniejszych dokonań twórcy. Tu również istotna jest czysta wizualność. Za jej pomocą Dumała tworzy piękną opowieść o potrzebie bliskości i zrozumienia. Wszelkie konflikty natomiast zamknięte zostają w wewnętrznej przestrzeni bohaterów. Ich niezwerbalizowane myśli są wystarczająco wymowne poprzez widoczne gesty. Doskonała jest pozbawiona słów scena przy ognisku. Ojciec częstuje syna kawałkiem smażonego węża. Ten go z ochotą przyjmuje. Przy kolejnym poczęstunku nabiera wątpliwości. Ostatni kawałek gwałtownie odrzuca i jedzenie wpada do ogniska. Ojciec wyjmuje je i sam zjada. W tym fragmencie konflikt rodzi się, osiąga kulminację i wygasa. Niezwykle piękna i sugestywna scena.
Dumała zresztą ma talent do opowiadania. Jego opowieść ma charakterystyczny dla niego łagodny i niespieszny rytm. "Las" zachwyca, choć jednocześnie budzi pytania, jakie rodzą wyłącznie wybitne filmy. Zastosowanie w jego wypadku słowa arcydzieło nie jest nadużyciem. Jest szansa, że w historii polskiego filmu pierwszej dekady XXI wieku pozostanie "Las".
Dziś, godz. 16.15, Helios, sala 8
Jutro, godz. 12.45, Helios, sala 2
"Las" to bardzo kameralne, wizyjne i podszyte metafizyką studium skomplikowanego partnerstwa. Dumała unika dosłowności i pole do interpretacji pozostawia otwarte. Jego fabularny debiut raczej stawia pytania, niż na nie odpowiada. Wszystko jest tu wyrażone za pomocą obrazu. To w nim, a nie w trwających zaledwie kilka minut dialogach zawarta jest cała autorska myśl. Nie powinno to zaskakiwać ze względu na dorobek Dumały, który w animacji również posługuje się przede wszystkim obrazem. I choć "Las" jest filmem fabularnym, to stanowi niejako konsekwencję wcześniejszych dokonań twórcy. Tu również istotna jest czysta wizualność. Za jej pomocą Dumała tworzy piękną opowieść o potrzebie bliskości i zrozumienia. Wszelkie konflikty natomiast zamknięte zostają w wewnętrznej przestrzeni bohaterów. Ich niezwerbalizowane myśli są wystarczająco wymowne poprzez widoczne gesty. Doskonała jest pozbawiona słów scena przy ognisku. Ojciec częstuje syna kawałkiem smażonego węża. Ten go z ochotą przyjmuje. Przy kolejnym poczęstunku nabiera wątpliwości. Ostatni kawałek gwałtownie odrzuca i jedzenie wpada do ogniska. Ojciec wyjmuje je i sam zjada. W tym fragmencie konflikt rodzi się, osiąga kulminację i wygasa. Niezwykle piękna i sugestywna scena.
Dumała zresztą ma talent do opowiadania. Jego opowieść ma charakterystyczny dla niego łagodny i niespieszny rytm. "Las" zachwyca, choć jednocześnie budzi pytania, jakie rodzą wyłącznie wybitne filmy. Zastosowanie w jego wypadku słowa arcydzieło nie jest nadużyciem. Jest szansa, że w historii polskiego filmu pierwszej dekady XXI wieku pozostanie "Las".
Dziś, godz. 16.15, Helios, sala 8
Jutro, godz. 12.45, Helios, sala 2
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



