Ekscentryczny humanista z Kanady

Dariusz Kuźma "Gazeta Na horyzoncie"
24.07.2009 , aktualizacja: 24.07.2009 14:49
A A A Drukuj
NA HORYZONCIE Na tegorocznym festiwalu pojawi się osobistość nietuzinkowa. Twórca intrygujący, lubiący eksperymentować z formą i treścią swoich filmów, którymi wywołuje zdumienie wśród widzów światowych festiwali filmowych
Guy Maddin
Guy Maddin
Mowa o Guyu Maddinie, reżyserze cieszącym się w wielu środowiskach statusem artysty kultowego, jednak niezbyt znanego szerokiej publiczności. Jego filmy pojawiały się już na festiwalu ENH, a "Moje Winnipeg" w zeszłym roku startowało w konkursie głównym. Tegoroczny festiwal przybliży wrocławskiej publiczności wszystkie filmy Kanadyjczyka, zarówno pełnometrażowe, jak i krótkie. Sam Maddin będzie gościł we Wrocławiu i rozmawiał o swoich filmach, a w ramach spotkań w Gazeta Café odbędzie się dyskusja na temat jego twórczości.

Urodzony w Winnipeg artysta zadebiutował krótkometrażowym "Martwym ojcem", a lata 90. reżyser rozpoczął z przytupem. W 1990 r. powstał inspirowany Bunuelem "Archangielsk", a w 1992 r. "Ostrożnie", nawiązujące m.in. do twórczości Leni Riefenstahl. W 1995 r. odebrał nagrodę za całokształt twórczości na festiwalu w Telluride. W tym samym roku "Ostrożnie" zostało pokazane w Paryżu w cyklu upamiętniającym setną rocznicę narodzin kina - sam Maddin uważa to za jeden z największych zaszczytów, jakie go spotkały. Filmy "Tchórze przyklękają", "Piętno na umyśle" (2006) oraz "Moje Winnipeg" (2007) stanowią tzw. quasi-autobiograficzną trylogię. "Moje Winnipeg", nakręcona w typowym dla Maddina stylu doku-fantazja, o rodzinnym mieście, został w 2007 r. na festiwalu w Toronto uznany za najlepszy film kanadyjski. Choć jego twórcza osobowość podróżowała na krańce świata, sam Maddin nigdy nie opuścił rodzinnych stron. Artysta odnajduje swą twórczą wolność we wspomnieniach, uwielbia przywracać do życia to, co zostało zapomniane. W swoich, często dziwacznych, filmach wciąga zmysły i emocje widza w niezwykłą zabawę z kinem i sobą samym. Maddin z pasją stylizuje swoje filmy na obrazy z początków epoki filmu. Czerpie z czarno-białej estetyki niemieckiego ekspresjonizmu i radzieckich propagandówek. Zdarza mu się kreować rzeczywistość w technikolorze, nie stroni od klasycznego surrealizmu. Używając tych pereł z lamusa, przywraca im dawny blask, nie rezygnując ani przez chwilę ze swojego stylu oraz świadomości człowieka na przełomie wieków.

To właśnie umiejętność połączenia tych dwóch aspektów narracyjno-stylistycznych, doprawiona elementami własnej biografii, pokryta patyną melodramatu, nostalgii i liryzmu, przefiltrowana przez typowo postmodernistyczną wrażliwość i ironię, ubrana w zbiór kluczowych dla twórcy tematów i obsesji - umiejętność ułożenia tego w filmowe symfonie emocji i refleksji nadaje jego filmom niezwykłą świeżość i siłę wyrazu. A z samego Maddina czyni jednego z najoryginalniejszych twórców światowego kina.



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów