Konkurs Nowe Horyzonty: Zwyciężyło greckie spojrzenie
31.07.2011
, aktualizacja: 31.07.2011 20:23
Film "Attenberg" greckiej reżyserki Athiny Rachel Tsangari był pierwszy na alfabetycznej liście filmów w Międzynarodowym Konkursie Nowych Horyzontów i pierwszym pozostał. Uznano go za najlepszy obraz w prestiżowej festiwalowej selekcji.
Film to ciekawie skonstruowana opowieść o wchodzeniu w dorosłość dwudziestoletniej dziewczyny z sennego przemysłowego miasteczka w Grecji.
Został już dostrzeżony m.in. na festiwalu w Wenecji, gdzie laurem obdarzono młodą aktorkę Ariane Labed, grającą główną rolę Mariny, młodej kobiety patrzącej na ludzi wokół siebie uważnie, ale nietypowo.
"Attenberg" jest dziełem bardzo osobistym, portretującym bohaterów z dozą mądrego, delikatnego humoru. Doskonale współgrają w obrazie ciekawe zdjęcia, oczyszczone z nadmiaru środków, jakby przezroczyste aktorstwo, niewiele, ale ważnych w treści dialogów, ostra muzyka Suicide, niespieszna narracja zderzająca dwa egzystencjalne procesy: umieranie ojca i seksualną inicjację córki. Zaletą jest delikatnie rysowana intymna, przyjacielska relacja ojca i córki.
Laur i 20 tysięcy euro dla greckiej reżyserki to moim zdaniem bardzo dobra decyzja jury. Mam też nadzieję, że polska nagroda pomoże jej w dalszej karierze tak, jak chciałby tego dyrektor festiwalu Roman Gutek.
Także publiczność NH wybrała mojego faworyta - meksykańską "Nagrodę" Pauli Markovitch, ze świetnymi zdjęciami Polaka Wojciecha Staronia (Srebrny Niedźwiedź na Berlinale 2011). "Nagroda" to fabularny pełnometrażowy debiut argentyńskiej reżyserki o polskich korzeniach, dojrzały w temacie i rzemiośle, nominowany już w tym roku do Złotego Niedźwiedzia w Berlinie. Film jest historią destrukcyjnego wpływu dyktatury na los i psychikę dwojga bliskich ludzi - matki i córki - oglądaną oczami dziecka, siedmioletniej dziewczynki próbującej zrozumieć niesprawiedliwy dorosły świat.
Wśród 14 filmów startujących w konkursie była moim zdaniem jeszcze jedna perełka - skromna opowieść o rozpaczy męża, który nie potrafi pogodzić się z odchodzeniem chorej na raka żony. "Grawitacja była wtedy wszędzie" Amerykanina Brenta Greena to poklatkowa animacja, z udziałem aktorów, wzruszająca, szczera, w plastyczny sposób mieszająca realizm scenerii z surrealizmem wyobraźni autora. Niestety, nie została zauważona przez jury. A mogłaby zamiast kontrowersyjnego węgierskiego "Grabarza" Śandora Kardosa. Adaptacja opowiadania Rilkego sfilmowana została jako narracyjny ciąg fotografii w technikach wizualnych sprzed epoki kina (kalejdoskop, panorama). To eksperymentalna ciekawostka, mogąca może być komentarzem do wystawy kolekcji Nekesa prezentującej historyczne wynalazki optyczne, ale czy było to rzeczywiście kino, które nas porusza? Widzowie wychodzili z sali przez cały seans.
Podsumowując, zestaw konkursowych filmów nie był zachwycający. Twórcy biegle posługują się dziś narzędziami do filmowania, interesująco patrzą przez obiektyw, ciekawie montują, eksperymentują z technikami, tematami i środkami narracji, przekraczają wiele granic, od społecznych po płciowe. Ale po wyjściu z sali po czternastym filmie czułam się znudzona. Niewiele było takich, które pozostaną w człowieku na dłużej.
Większości twórców technicznie doskonałych kompozycji brakowało tej drążącej podskórne ścieżki głębi, która czyni z filmu wypowiedź pełną.
Został już dostrzeżony m.in. na festiwalu w Wenecji, gdzie laurem obdarzono młodą aktorkę Ariane Labed, grającą główną rolę Mariny, młodej kobiety patrzącej na ludzi wokół siebie uważnie, ale nietypowo.
"Attenberg" jest dziełem bardzo osobistym, portretującym bohaterów z dozą mądrego, delikatnego humoru. Doskonale współgrają w obrazie ciekawe zdjęcia, oczyszczone z nadmiaru środków, jakby przezroczyste aktorstwo, niewiele, ale ważnych w treści dialogów, ostra muzyka Suicide, niespieszna narracja zderzająca dwa egzystencjalne procesy: umieranie ojca i seksualną inicjację córki. Zaletą jest delikatnie rysowana intymna, przyjacielska relacja ojca i córki.
Laur i 20 tysięcy euro dla greckiej reżyserki to moim zdaniem bardzo dobra decyzja jury. Mam też nadzieję, że polska nagroda pomoże jej w dalszej karierze tak, jak chciałby tego dyrektor festiwalu Roman Gutek.
Także publiczność NH wybrała mojego faworyta - meksykańską "Nagrodę" Pauli Markovitch, ze świetnymi zdjęciami Polaka Wojciecha Staronia (Srebrny Niedźwiedź na Berlinale 2011). "Nagroda" to fabularny pełnometrażowy debiut argentyńskiej reżyserki o polskich korzeniach, dojrzały w temacie i rzemiośle, nominowany już w tym roku do Złotego Niedźwiedzia w Berlinie. Film jest historią destrukcyjnego wpływu dyktatury na los i psychikę dwojga bliskich ludzi - matki i córki - oglądaną oczami dziecka, siedmioletniej dziewczynki próbującej zrozumieć niesprawiedliwy dorosły świat.
Wśród 14 filmów startujących w konkursie była moim zdaniem jeszcze jedna perełka - skromna opowieść o rozpaczy męża, który nie potrafi pogodzić się z odchodzeniem chorej na raka żony. "Grawitacja była wtedy wszędzie" Amerykanina Brenta Greena to poklatkowa animacja, z udziałem aktorów, wzruszająca, szczera, w plastyczny sposób mieszająca realizm scenerii z surrealizmem wyobraźni autora. Niestety, nie została zauważona przez jury. A mogłaby zamiast kontrowersyjnego węgierskiego "Grabarza" Śandora Kardosa. Adaptacja opowiadania Rilkego sfilmowana została jako narracyjny ciąg fotografii w technikach wizualnych sprzed epoki kina (kalejdoskop, panorama). To eksperymentalna ciekawostka, mogąca może być komentarzem do wystawy kolekcji Nekesa prezentującej historyczne wynalazki optyczne, ale czy było to rzeczywiście kino, które nas porusza? Widzowie wychodzili z sali przez cały seans.
Podsumowując, zestaw konkursowych filmów nie był zachwycający. Twórcy biegle posługują się dziś narzędziami do filmowania, interesująco patrzą przez obiektyw, ciekawie montują, eksperymentują z technikami, tematami i środkami narracji, przekraczają wiele granic, od społecznych po płciowe. Ale po wyjściu z sali po czternastym filmie czułam się znudzona. Niewiele było takich, które pozostaną w człowieku na dłużej.
Większości twórców technicznie doskonałych kompozycji brakowało tej drążącej podskórne ścieżki głębi, która czyni z filmu wypowiedź pełną.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




