Za rok na Nowych Horyzontach: Reygadas, Makavejev, Seidl...
31.07.2011
, aktualizacja: 31.07.2011 17:38
GAZETA NA HORYZONCIE Kinematografia meksykańska, wizyta Carlosa Reygadasa, retrospektywa serbskiego skandalisty Dušana Makavejeva oraz przegląd twórczości Ulricha Seidla to najważniejsze wydarzenia przyszłorocznej edycji festiwalu Nowe Horyzonty, który odbędzie się dniach 19-29 lipca 2012 roku - ujawniają dyrektorzy imprezy: Roman Gutek i Joanna Łapińska.
ZOBACZ TAKŻE
- Roman Gutek po 11. NH: Każdy widz ma własny festiwal (06-08-11, 11:00)
- Zakończył się 11. MFF Nowe Horyzonty. Znamy zwycięzców (31-07-11, 20:02)
Tomasz Wolski: - Przyszłoroczna edycja festiwalu Nowe Horyzonty przybliży polskiej widowni kinematografię Meksyku. Filmy z tego kraju rzadko goszczą w naszych kinach.
Joanna Łapińska: - To prawda, że propozycje meksykańskiego kina artystycznego docierają na polskie ekrany niezwykle rzadko, nam zdarza się jednak oglądać to kino dość regularnie na międzynarodowych festiwalach. Wydaje się, że jest tam bardzo silna grupa twórców kina arthouse'owego; choćby Nicolás Pereda, którego dopiero odkrywamy [jego „Lato Goliata” znalazło się w tegorocznym Konkursie Nowe Horyzonty - przyp. red.], a przecież ten aktywny reżyser już od jakiegoś czasu jest znanym nazwiskiem światowego kina.
Przy okazji tej retrospektywy nie mogło oczywiście zabraknąć również mistrza naszego festiwalu, nowohoryzontowego reżysera Carlosa Reygadasa, który - możemy to chyba ujawnić - już w kwietniu potwierdził, że będzie gościem następnej edycji festiwalu Nowe Horyzonty. Do tego czasu Carlos Reygadas powinien skończyć swój następny film, którego premiera spodziewana jest w Cannes; nie zabraknie go też w programie naszej imprezy.
Roman Gutek: - Wracając do prezentacji meksykańskiej retrospektywy... Często jest tak, że poszczególne narodowe kinematografie trafiają na swój dobry czas. Tak było długo z kinem irańskim, później z Azjatami. Następnie Argentyna wydała nam się ciekawa Od kilku lat mówiło się wprost, wręcz niektórzy nam sugerowali, żebyśmy spojrzeli właśnie na kino tamtego regionu. Nieustannie uważnie przyglądamy się temu, co się dzieje, staramy się śledzić trendy światowego kina. Interesują nas miejsca, gdzie kino żyje, gdzie się coś twórczego odbywa. Nadstawiamy ucha, mamy oczy szeroko otwarte i chcemy się dzielić z widzami naszymi fascynacjami.
Bohaterem jednej z przyszłorocznych retrospektyw będzie też reżyser, którego twórczość, mimo niewątpliwej sławy artysty, pozostaje całkowicie nieznana polskiej publiczności. Chodzi o Dušana Makavejeva.
Joanna Łapińska: - To prawda. Wszyscy znają jeden, dwa tytuły tego twórcy. Przewiduję, że to będzie wielkie odkrycie nawet dla nowohoryzontowej publiczności. Ale też obserwuję rosnące zainteresowanie gości z zagranicy, którym opowiadam o pomyśle tej retrospektywy. Mówią: „Przyjeżdżamy, nigdy nie mieliśmy okazji zobaczenia jego filmów w komplecie”. Oczywiście staramy się zorganizować pełną retrospektywę tego reżysera, zdobyć także jego mniej znane filmy.
Mimo pewnych wątpliwości technicznych liczymy, że nam się to uda. Wiadomo, to są stare kopie, zawsze przy takiej okazji mamy wewnętrzny dysonans: wiemy, że to filmy, które powinny być pokazane. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z faktu, że kopie, które otrzymujemy, pozostawiają wiele do życzenia. Przy okazji retrospektywy Dušana Makavejeva rozmawiamy jednak z Serbskim Centrum Filmowym. Jest szansa, że specjalnie dla nas przygotowane zostaną nowe kopie jego filmów. To dopiero byłoby przeżycie dla naszych widzów.
Roman Gutek: - Makavejev pozostaje też bardzo nowohoryzontowym twórcą. Trochę jak Godard nieustannie kontestował rzeczywistość, był niezwykle krytyczny i bezkompromisowy w tym, co robił. Jednocześnie forma jego filmów jest niezwykle ciekawa, szczególnie pierwszych obrazów. Poza tym Makavejev angażował się bardzo mocno w politykę i ta bezkompromisowość zyskała mu wielu fanów.
Nie ma jeszcze decyzji dotyczącej bohatera polskiej retrospektywy w 2012 roku, ale wiadomo już, że pojawi się we Wrocławiu jeden reżyser o swojsko brzmiącym nazwisku.
Joanna Łapińska: - Chodzi o austriackiego filmowca Petera Tscherkassky'ego. Już poprzednie edycje naszego festiwalu udowodniły, że kiedy prezentujemy kino awangardowe, bardzo często kierujemy się w stronę Austrii. Tam się dzieją najciekawsze obecnie rzeczy na świecie. Peter Tscherkassky jest nie tylko interesującym filmowcem, ale też posiada ogromną wiedzę na temat tego, co się dzieje we współczesnej awangardzie. Zastanawiamy się jeszcze nad pomysłem zaproponowania Tscherkassky'emu osobistego wyboru najciekawszych awangardowych filmów w historii austriackiej kinematografii.
Roman Gutek: - A Seidl?
Joanna Łapińska: - Możemy już ? Z przyjemnością opowiem więc o naszym kolejnym bohaterze. Ulrich Seidl jest znany naszej publiczności, prezentowaliśmy już na Nowych Horyzontach jego filmy. Tym razem sięgniemy też po niesamowite dokumenty tego artysty. Seidl zapowiada realizację w ciągu tego roku jednego lub dwóch nowych filmów. Nie wyobrażamy sobie, żeby ta retrospektywa mogła się odbyć bez niego. Mamy nadzieję, że uda nam się sprowadzić go na festiwal.
W następnym roku festiwalowe projekcje przeniosą się częściowo do Dolnośląskiego Centrum Filmowego, które powstało w miejscu znanego bywalcom imprezy dawnego kina Warszawa.
Roman Gutek: - Była nadzieja, że już w tym roku będziemy mogli organizować festiwalowe projekcje w nowym miejscu, ale nie udało się. Kino powinno zostać otwarte za miesiąc. Przybędą więc cztery sale projekcyjne o komfortowych warunkach i z możliwością wyświetlania filmów w różnych formatach, do czego nie są, niestety, przystosowane multipleksy.
Nie zapominajmy jednak, że będzie to również miejsce, które mieszkańcom Wrocławia będzie służyło przez okrągły rok. Święto kina trwa jedenaście dni, a później kinowa powszedniość nie wygląda w tym mieście najlepiej. Teraz zacznie tu działać najlepsze kino studyjne w Polsce.
Na koniec chciałem zapytać o Wasze osobiste marzenia. Czy są jacyś twórcy, których jeszcze nie udało się namówić na udział w festiwalu Nowe Horyzonty, a na których Wam specjalnie zależy?
Joanna Łapińska: - Moje marzenie spełni się w przyszłym roku, kiedy przyjedzie do nas Carlos Reygadas.
Roman Gutek: - Moje marzenie: Jim Jarmusch. Pod koniec tego roku zaczyna kręcić swój nowy film. Jest szansa, że jego premiera odbędzie się na festiwalu w Cannes. Już wiele razy go zapraszaliśmy, zarówno przy okazji dystrybucji jego filmów, jak i w ramach Nowych Horyzontów, ale do tej pory się nie udało.
Joanna Łapińska: - To prawda, że propozycje meksykańskiego kina artystycznego docierają na polskie ekrany niezwykle rzadko, nam zdarza się jednak oglądać to kino dość regularnie na międzynarodowych festiwalach. Wydaje się, że jest tam bardzo silna grupa twórców kina arthouse'owego; choćby Nicolás Pereda, którego dopiero odkrywamy [jego „Lato Goliata” znalazło się w tegorocznym Konkursie Nowe Horyzonty - przyp. red.], a przecież ten aktywny reżyser już od jakiegoś czasu jest znanym nazwiskiem światowego kina.
Przy okazji tej retrospektywy nie mogło oczywiście zabraknąć również mistrza naszego festiwalu, nowohoryzontowego reżysera Carlosa Reygadasa, który - możemy to chyba ujawnić - już w kwietniu potwierdził, że będzie gościem następnej edycji festiwalu Nowe Horyzonty. Do tego czasu Carlos Reygadas powinien skończyć swój następny film, którego premiera spodziewana jest w Cannes; nie zabraknie go też w programie naszej imprezy.
Roman Gutek: - Wracając do prezentacji meksykańskiej retrospektywy... Często jest tak, że poszczególne narodowe kinematografie trafiają na swój dobry czas. Tak było długo z kinem irańskim, później z Azjatami. Następnie Argentyna wydała nam się ciekawa Od kilku lat mówiło się wprost, wręcz niektórzy nam sugerowali, żebyśmy spojrzeli właśnie na kino tamtego regionu. Nieustannie uważnie przyglądamy się temu, co się dzieje, staramy się śledzić trendy światowego kina. Interesują nas miejsca, gdzie kino żyje, gdzie się coś twórczego odbywa. Nadstawiamy ucha, mamy oczy szeroko otwarte i chcemy się dzielić z widzami naszymi fascynacjami.
Bohaterem jednej z przyszłorocznych retrospektyw będzie też reżyser, którego twórczość, mimo niewątpliwej sławy artysty, pozostaje całkowicie nieznana polskiej publiczności. Chodzi o Dušana Makavejeva.
Joanna Łapińska: - To prawda. Wszyscy znają jeden, dwa tytuły tego twórcy. Przewiduję, że to będzie wielkie odkrycie nawet dla nowohoryzontowej publiczności. Ale też obserwuję rosnące zainteresowanie gości z zagranicy, którym opowiadam o pomyśle tej retrospektywy. Mówią: „Przyjeżdżamy, nigdy nie mieliśmy okazji zobaczenia jego filmów w komplecie”. Oczywiście staramy się zorganizować pełną retrospektywę tego reżysera, zdobyć także jego mniej znane filmy.
Mimo pewnych wątpliwości technicznych liczymy, że nam się to uda. Wiadomo, to są stare kopie, zawsze przy takiej okazji mamy wewnętrzny dysonans: wiemy, że to filmy, które powinny być pokazane. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z faktu, że kopie, które otrzymujemy, pozostawiają wiele do życzenia. Przy okazji retrospektywy Dušana Makavejeva rozmawiamy jednak z Serbskim Centrum Filmowym. Jest szansa, że specjalnie dla nas przygotowane zostaną nowe kopie jego filmów. To dopiero byłoby przeżycie dla naszych widzów.
Roman Gutek: - Makavejev pozostaje też bardzo nowohoryzontowym twórcą. Trochę jak Godard nieustannie kontestował rzeczywistość, był niezwykle krytyczny i bezkompromisowy w tym, co robił. Jednocześnie forma jego filmów jest niezwykle ciekawa, szczególnie pierwszych obrazów. Poza tym Makavejev angażował się bardzo mocno w politykę i ta bezkompromisowość zyskała mu wielu fanów.
Nie ma jeszcze decyzji dotyczącej bohatera polskiej retrospektywy w 2012 roku, ale wiadomo już, że pojawi się we Wrocławiu jeden reżyser o swojsko brzmiącym nazwisku.
Joanna Łapińska: - Chodzi o austriackiego filmowca Petera Tscherkassky'ego. Już poprzednie edycje naszego festiwalu udowodniły, że kiedy prezentujemy kino awangardowe, bardzo często kierujemy się w stronę Austrii. Tam się dzieją najciekawsze obecnie rzeczy na świecie. Peter Tscherkassky jest nie tylko interesującym filmowcem, ale też posiada ogromną wiedzę na temat tego, co się dzieje we współczesnej awangardzie. Zastanawiamy się jeszcze nad pomysłem zaproponowania Tscherkassky'emu osobistego wyboru najciekawszych awangardowych filmów w historii austriackiej kinematografii.
Roman Gutek: - A Seidl?
Joanna Łapińska: - Możemy już ? Z przyjemnością opowiem więc o naszym kolejnym bohaterze. Ulrich Seidl jest znany naszej publiczności, prezentowaliśmy już na Nowych Horyzontach jego filmy. Tym razem sięgniemy też po niesamowite dokumenty tego artysty. Seidl zapowiada realizację w ciągu tego roku jednego lub dwóch nowych filmów. Nie wyobrażamy sobie, żeby ta retrospektywa mogła się odbyć bez niego. Mamy nadzieję, że uda nam się sprowadzić go na festiwal.
W następnym roku festiwalowe projekcje przeniosą się częściowo do Dolnośląskiego Centrum Filmowego, które powstało w miejscu znanego bywalcom imprezy dawnego kina Warszawa.
Roman Gutek: - Była nadzieja, że już w tym roku będziemy mogli organizować festiwalowe projekcje w nowym miejscu, ale nie udało się. Kino powinno zostać otwarte za miesiąc. Przybędą więc cztery sale projekcyjne o komfortowych warunkach i z możliwością wyświetlania filmów w różnych formatach, do czego nie są, niestety, przystosowane multipleksy.
Nie zapominajmy jednak, że będzie to również miejsce, które mieszkańcom Wrocławia będzie służyło przez okrągły rok. Święto kina trwa jedenaście dni, a później kinowa powszedniość nie wygląda w tym mieście najlepiej. Teraz zacznie tu działać najlepsze kino studyjne w Polsce.
Na koniec chciałem zapytać o Wasze osobiste marzenia. Czy są jacyś twórcy, których jeszcze nie udało się namówić na udział w festiwalu Nowe Horyzonty, a na których Wam specjalnie zależy?
Joanna Łapińska: - Moje marzenie spełni się w przyszłym roku, kiedy przyjedzie do nas Carlos Reygadas.
Roman Gutek: - Moje marzenie: Jim Jarmusch. Pod koniec tego roku zaczyna kręcić swój nowy film. Jest szansa, że jego premiera odbędzie się na festiwalu w Cannes. Już wiele razy go zapraszaliśmy, zarówno przy okazji dystrybucji jego filmów, jak i w ramach Nowych Horyzontów, ale do tej pory się nie udało.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



