Minister chce walczyć z klanami na polskich uczelniach
27.12.2010
, aktualizacja: 26.12.2010 19:08
Minister nauki Barbara Kudrycka zamierza uciąć możliwość zatrudniania krewnych przez kierowników jednostek naukowych. Pomysł podzielił wrocławskie środowisko uczelniane. Jedni cieszą się, że zostanie ukrócone patologiczne zjawisko, drudzy boją się, że ucierpią na tym badania naukowe
Zakaz ten został wpisany do projektu nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym, nad którym trwają prace w sejmowych komisjach. Czytamy w nim: "Pomiędzy nauczycielem akademickim i zatrudnionym w tej samej uczelni jego małżonkiem, krewnym lub powinowatym do drugiego stopnia włącznie oraz osobą pozostającą w stosunku przysposobienia, opieki lub kurateli nie może powstać stosunek bezpośredniej podległości służbowej".
- Polityka kadrowa w uczelniach powinna być wolna od jakichkolwiek podejrzeń, inaczej zostaną również podważone fundamenty bezstronności w ocenie naukowej - mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Tłumaczy, że analizy resortu wskazują, iż takie rozwiązanie jest konieczne, nawet jeśli problem nie dotyczy wielu uczelni: - Warto wyeliminować podejrzenia o możliwość stosowania pozamerytorycznych kryteriów przy podejmowaniu decyzji kadrowych.
Akademicy, mówiąc o nepotyzmie na uczelniach, najczęściej wspominają o specjalizacjach naukowych, gdzie zawodowa tradycja rodzinna jest mocno promowana, m.in. na uczelniach medycznych i wydziałach prawa. Co prawda, stanowiska adiunktów i asystentów są obsadzane w wyniku konkursów, jednak wielu uważa je za fikcję.
- Nawet nie chodzi o fałszowanie wyników konkursów - wyjaśnia prof. Marek Ziętek, pełniący obowiązki rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu. - Na przykład studiujące medycynę dziecko profesora ma lepszą pozycję startową, gdy ojciec pomoże mu napisać pracę naukową, która daje dodatkowe punkty w staraniach o asystenturę.
Profesor twierdzi, że mógłby wymienić co najmniej kilka zakładów naukowych i klinik, w których pracują członkowie jednej rodziny. Dlatego jest zwolennikiem wprowadzenia proponowanego przez ministerstwo zakazu: - Jest on bezwzględnie potrzebny. Powinien tylko zostać wprowadzony dwu-trzyletni okres przejściowy, w którym osoby podlegające zakazowi znalazłyby pracę w innych zespołach badawczych.
Wątpliwości ma natomiast dr Jacek Przygodzki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego: - Po pierwsze, należałoby sprawdzić, jaka jest skala i szkodliwość nepotyzmu na uczelniach. Po drugie, wprowadzenie zakazu zmusiłoby część młodych, zdolnych uczonych do przeprowadzki do innego miasta. A przecież w Polsce naukowcy nie zarabiają tyle, by mogli swobodnie zmieniać miejsce zamieszkania. Na Zachodnie uczonym przychodzi to łatwiej.
Również prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego oraz przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, ma mieszane uczucia związane z wprowadzeniem zakazu: - Niektórzy z domu rodzinnego wynoszą zdolności do uprawiania pewnych zawodów. Boję się, że wylejemy dziecko z kąpielą.
Problem mogą stanowić działające od wielu lat zespoły złożone z członków rodziny, np. małżeństwa, które osiągają świetne wyniki naukowe. Prof. Ziętek: - W takich wyjątkowych sytuacjach zgodę na ich współdziałanie powinien wydać minister nauki albo towarzystwo naukowe.
Prof. Chałasińska-Macukow zaproponuje, aby zakaz nie obejmował uczonych zajmujących stanowiska wybieralne, np. rektora czy dziekana: - Najlepiej jednak, gdyby nie trzeba było wprowadzać takiego zakazu, bo zwyczaj niezatrudniania krewnych wynikałby z kultury osobistej uczonych.
- Polityka kadrowa w uczelniach powinna być wolna od jakichkolwiek podejrzeń, inaczej zostaną również podważone fundamenty bezstronności w ocenie naukowej - mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Tłumaczy, że analizy resortu wskazują, iż takie rozwiązanie jest konieczne, nawet jeśli problem nie dotyczy wielu uczelni: - Warto wyeliminować podejrzenia o możliwość stosowania pozamerytorycznych kryteriów przy podejmowaniu decyzji kadrowych.
Akademicy, mówiąc o nepotyzmie na uczelniach, najczęściej wspominają o specjalizacjach naukowych, gdzie zawodowa tradycja rodzinna jest mocno promowana, m.in. na uczelniach medycznych i wydziałach prawa. Co prawda, stanowiska adiunktów i asystentów są obsadzane w wyniku konkursów, jednak wielu uważa je za fikcję.
- Nawet nie chodzi o fałszowanie wyników konkursów - wyjaśnia prof. Marek Ziętek, pełniący obowiązki rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu. - Na przykład studiujące medycynę dziecko profesora ma lepszą pozycję startową, gdy ojciec pomoże mu napisać pracę naukową, która daje dodatkowe punkty w staraniach o asystenturę.
Profesor twierdzi, że mógłby wymienić co najmniej kilka zakładów naukowych i klinik, w których pracują członkowie jednej rodziny. Dlatego jest zwolennikiem wprowadzenia proponowanego przez ministerstwo zakazu: - Jest on bezwzględnie potrzebny. Powinien tylko zostać wprowadzony dwu-trzyletni okres przejściowy, w którym osoby podlegające zakazowi znalazłyby pracę w innych zespołach badawczych.
Wątpliwości ma natomiast dr Jacek Przygodzki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego: - Po pierwsze, należałoby sprawdzić, jaka jest skala i szkodliwość nepotyzmu na uczelniach. Po drugie, wprowadzenie zakazu zmusiłoby część młodych, zdolnych uczonych do przeprowadzki do innego miasta. A przecież w Polsce naukowcy nie zarabiają tyle, by mogli swobodnie zmieniać miejsce zamieszkania. Na Zachodnie uczonym przychodzi to łatwiej.
Również prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego oraz przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, ma mieszane uczucia związane z wprowadzeniem zakazu: - Niektórzy z domu rodzinnego wynoszą zdolności do uprawiania pewnych zawodów. Boję się, że wylejemy dziecko z kąpielą.
Problem mogą stanowić działające od wielu lat zespoły złożone z członków rodziny, np. małżeństwa, które osiągają świetne wyniki naukowe. Prof. Ziętek: - W takich wyjątkowych sytuacjach zgodę na ich współdziałanie powinien wydać minister nauki albo towarzystwo naukowe.
Prof. Chałasińska-Macukow zaproponuje, aby zakaz nie obejmował uczonych zajmujących stanowiska wybieralne, np. rektora czy dziekana: - Najlepiej jednak, gdyby nie trzeba było wprowadzać takiego zakazu, bo zwyczaj niezatrudniania krewnych wynikałby z kultury osobistej uczonych.
- 111 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
46 głosów
-
Minister chce walczyć z klanami na polskich ucz...
pumpernik
27.12.10, 10:36
Brutalny atak na polskie "środowisko uczelniane".A zobaczcie, co się dzieje w medycynie.»
-
Re: Minister chce walczyć z klanami na polskich u
liwiaaa
27.12.10, 11:58
I bardzo dobrze! Może jest jakaś szansa, aby całe rodziny nie pracowały np na Uniwerku.. Mam nadzieję,że ktoś wpadnie na pomysł i ustawa taka zacznie również obowiązywać w Urzędach»
-
Panie Dr. Przygodzki
raor68
28.12.10, 14:16
Panie Doktorze sa granice wazelinarstwa, a te Pan znacznie przekroczyl. Sugeruje Pan mianowicie, ze srodowisko profesorsko-ordynatorskie na polskich Klinikach pracuje od switu do zmierzchu w»
Najczęściej czytane24 htydzień




