Uczelniany azyl dla dzikich zwierząt działa w Złotówku

Tomasz Wysocki
28.09.2010 , aktualizacja: 28.09.2010 19:14
A A A Drukuj
Ośrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Ośrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku
Specjaliści z Uniwersytetu Przyrodniczego otworzyli Ośrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt. W placówce w Złotówku koło Trzebnicy są już strusie, dziki, muflon, pustułki i orzeł bielik
Prof. Józef Nicpoń, szef Ośrodka Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Prof. Józef Nicpoń, szef Ośrodka Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku
Do ośrodka mają trafiać zwierzęta ranne, chore oraz odłowione na terenach zamieszkanych przez ludzi.

- Co roku do ogrodu zoologicznego albo do pracowni weterynaryjnych Uniwersytetu Przyrodniczego ludzie przynoszą nawet kilkaset zwierząt. Najróżniejszych: młodych ptaków, rannych saren i dzików, jeży, lisów. Jednak ani zoo, ani uczelnia nie mogą przyjmować dzikich zwierząt ani do leczenia, ani na przechowanie - mówi prof. Józef Nicpoń z Uniwersytetu Przyrodniczego, który nadzoruje pracę ośrodka. - Takie zwierzęta będziemy przyjmowali w Złotówku.

Coraz częstszym problemem są dzikie zwierzęta, które - po rozbudowie miasta - znalazły się w terenie zamieszkałym. Przyrodnicy szacują, że we Wrocławiu mieszka około stu dzików, m.in. w lesie Żernickim oraz w parku Milenijnym. Po cmentarzu żydowskim przy ul. Lotniczej biegają sarny. Zdarza się, że zwierzęta próbują się przedostać w inny rejon miasta i mogą np. wpaść pod samochód. Niektóre bywają groźne dla ludzi. Dlatego są odławiane. Jeśli zostaną ranne, w Złotówku będą leczone i wypuszczone na wolność.

Teraz w ośrodku jest kilkadziesiąt zwierząt. Trzy strusie musieli oddać hodowcy ptaków, którzy nie byli już w stanie się nimi opiekować. Muflon chodził po centrum Krotoszyna. Dwuletni orzeł bielik miał uszkodzone skrzydła. - Jego rehabilitacja potrwa co najmniej rok. Ptak wymaga częstych ćwiczeń, które zapobiegną zanikowi mięśni - opowiada dr Piotr Szymański, lekarz weterynarii.

Budowa wybiegów dla zwierząt, wolier dla ptaków, laboratorium, sali operacyjnej kosztowała 400 tys. zł. Roczne utrzymanie ma kosztować ok. 170 tys. zł. W opiece nad zwierzętami pomagać mają studenci UP, przede wszystkim ze specjalizacji łowieckiej.

Prof. Nicpoń: - Można do nas zgłaszać dzikie zwierzęta, ale tylko polskie. Co ważne, prosimy nie przywozić na przykład małych zajęcy albo puszczyków znalezionych w lesie. Jeśli nie są ranne, lepiej ich nie zabierać, poradzą sobie same.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów