Prof. Turko o Deklaracji Pawłowickiej: Integracja przez podział
28.03.2010
, aktualizacja: 28.03.2010 20:47
Na początku lutego rektorzy siedmiu z jedenastu wrocławskich publicznych uczelni wyższych podpisali dokument nazwany - od miejsca swego powstania - Deklaracją Pawłowicką. Rektorzy zadeklarowali wolę podjęcia "systematycznych działań służących integracji wrocławskiego akademickiego szkolnictwa wyższego". Wśród sygnatariuszy zabrakło Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki, Papieskiego Wydziału Teologicznego, wrocławskiej filii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie i - co wzbudziło najwięcej komentarzy - Politechniki Wrocławskiej.
Prawie dwa miesiące, które upłynęły od podpisania Deklaracji, minęły pod znakiem rozlicznych interpretacji, oświadczeń i kontroświadczeń. To, co dla jednych było wstępem do powstania we Wrocławiu odpowiednika Oxfordu lub Sorbony, dla innych było krokiem w stronę przymusowej kolektywizacji i zatraty wypracowywanej w trudzie uczelnianej tożsamości. Bardzo ogólnikowy i pozbawiony w gruncie rzeczy jakichkolwiek konkretów dokument stał się przyczyną bardzo emocjonalnej dyskusji. Brali w niej udział byli obecni rektorzy, byli i obecni ministrowie. Czasami, o dziwo, im wyższy był zajmowany urząd, tym dziwniejsze były argumenty. Obecny wiceminister nauki profesor Witold Jurek z zapałem mówił o przykładzie paryskiej Sorbony, gdzie studiuje rzekomo 200 tysięcy studentów. Nieboszczka Sorbona tymczasem zakończyła swój chlubny i burzliwy żywot przed czterdziestu laty, podzielona na kilkanaście całkiem odrębnych uczelni, z których cztery zostawiły sobie słowo "Sorbona" w nazwie - jako Sorbona I, II, III i IV. Z kolei profesor Jerzy Langer, były wiceminister nauki, w Deklaracji Pawłowickiej ujrzał "ewenement w skali europejskiej" i "cud nad Odrą". Taki "ewenement w skali europejskiej" i "cud nad Bystrzycą" zdarzył się już przed trzema laty w Lublinie, gdzie ówcześni rektorzy zadeklarowali podjęcie inicjatyw integracyjnych celem zwiększenia itd. itp. Komentarze były równie entuzjastyczne, a inicjatywa zmarła bezpłodnie śmiercią naturalną wraz z wyborami nowych rektorów.
Brutalną prawdą jest, że w sferze szkolnictwa wyższego na rzecz tezy "małe jest lepsze" można przytoczyć równie wiele argumentów jak na rzecz tezy "wielkie jest lepsze". Natomiast natężenie emocji wyzwolonych przy okazji Deklaracji Pawłowickiej jest niepokojącym sygnałem. Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia było przez lata stawiane za wzór rzeczywistej, a nie deklaratywnej współpracy lokalnych uczelni. Comiesięczne spotkania rektorów były okazją wymiany opinii i dokonywania ustaleń w sprawach dotyczących całego środowiska. Przekładało się to na wagę, jaką inne - pozawrocławskie - uczelnie przykładały do opinii płynących z Wrocławia. Teraz zamiast Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia mamy KRUWOCZ - Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia, Opola, Częstochowy i Zielonej Góry. Dla jednych takie powiększenie jest dowodem atrakcyjności wrocławskiego środowiska akademickiego. Dla innych - przypomina próbę polepszenia jakości kawy przez jej rozwodnienie.
Sprawa integracji wrocławskiego środowiska akademickiego - temat niekoniecznie interesujący dla kolegów z Opola, Częstochowy i Zielonej Góry - wymagała teraz osobnego spotkania, na które zresztą nie zaproszono drugiej co wielkości i pierwszej co do finansów wrocławskiej uczelni. W wyniku tego mamy obecną dyskusję, która jest tak naprawdę dyskusją "zamiast" niż na temat.
Brutalną prawdą jest, że w sferze szkolnictwa wyższego na rzecz tezy "małe jest lepsze" można przytoczyć równie wiele argumentów jak na rzecz tezy "wielkie jest lepsze". Natomiast natężenie emocji wyzwolonych przy okazji Deklaracji Pawłowickiej jest niepokojącym sygnałem. Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia było przez lata stawiane za wzór rzeczywistej, a nie deklaratywnej współpracy lokalnych uczelni. Comiesięczne spotkania rektorów były okazją wymiany opinii i dokonywania ustaleń w sprawach dotyczących całego środowiska. Przekładało się to na wagę, jaką inne - pozawrocławskie - uczelnie przykładały do opinii płynących z Wrocławia. Teraz zamiast Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia mamy KRUWOCZ - Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia, Opola, Częstochowy i Zielonej Góry. Dla jednych takie powiększenie jest dowodem atrakcyjności wrocławskiego środowiska akademickiego. Dla innych - przypomina próbę polepszenia jakości kawy przez jej rozwodnienie.
Sprawa integracji wrocławskiego środowiska akademickiego - temat niekoniecznie interesujący dla kolegów z Opola, Częstochowy i Zielonej Góry - wymagała teraz osobnego spotkania, na które zresztą nie zaproszono drugiej co wielkości i pierwszej co do finansów wrocławskiej uczelni. W wyniku tego mamy obecną dyskusję, która jest tak naprawdę dyskusją "zamiast" niż na temat.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Prof. Ludwik Turko o Deklaracji Pawłowickiej: I...
brody
28.03.10, 18:05
Połączenie wrocławskich uczelni wydaje się rzeczą utopijną, ze względu na ichliczbę i różne ich (i ich władz) interesy.Mnie ciekawi, co na ten temat sądzą studenci, o których tak naprawdę »
-
Prof. Turko o Deklaracji Pawłowickiej: Integrac...
tentutaj
29.03.10, 10:15
Ma rację Prof. Turko, że sens ma tylko rzeczywista współpraca. To z niejwyniknąć może czasem potrzeba połączenia organizmów administracyjnych, aczasem utworzenie nowego, poprzez wydzielenie »
Najczęściej czytane24 htydzień




