Doktoranci zaprotestują przeciw głodowym stypendiom

Tomasz Wysocki
25.01.2010 , aktualizacja: 25.01.2010 20:29
A A A Drukuj
Stypendium doktoranckie na Uniwersytecie Wrocławskim to 1050 zł. - Z takimi dochodami niektórzy z nas załapią się na pomoc opieki społecznej - skarżą się młodzi naukowcy. W środę pod hasłem "Pogrzeb młodego naukowca" będą pikietować przed gmachem głównym uniwersytetu
Na budynku Wydziału Chemii UWr pojawił się napis, którym doktoranci chcą zwrócić uwagę na sprawę niskich stypendiów. Na zdjęciu Urszula Jarek-Mikulska, przewodnicząca komitetu protestacyjnego doktorantów
Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
Na budynku Wydziału Chemii UWr pojawił się napis, którym doktoranci chcą zwrócić uwagę na sprawę niskich stypendiów. Na zdjęciu Urszula Jarek-Mikulska, przewodnicząca komitetu protestacyjnego doktorantów
SERWISY
Na uniwersytecie na studiach doktoranckich jest prawie 1,5 tys. osób. Stypendia w wysokości 1050 zł dostaje tylko część z nich. - Na naszej uczelni te stawki nie zmieniły się od lat. Tymczasem na przykład na politechnice doktoranci dostają 1340 zł, a na uniwersytecie w Poznaniu nawet 1500 zł - mówi Marek Bogacz z Wydziału Biotechnologii, reprezentant Samorządu Doktorantów UWr.

Młodzi naukowcy od wielu miesięcy zabiegają o podwyższenie stawek stypendiów. Wielokrotnie rozmawiali na ten temat z rektorem prof. Markiem Bojarskim. - Rektor odsyłał nas do dziekanów, a dziekani wskazywali na rektora. Rozmawiamy ze wszystkimi, od których zależą jakiekolwiek decyzje, ale nic z tego nie wynika - przekonuje Urszula Jarek-Mikulska, chemiczka, przewodnicząca Komitetu Protestacyjnego Doktorantów.

Bogacz mówi, że w obowiązkach osób otrzymujących 1050 zł stypendium jest m.in. poprowadzenie 90 godzin zajęć w semestrze. - Dziekani w ten sposób uzupełniają luki w planie zajęć. My nie dostajemy za to żadnych dodatkowych pieniędzy. Gdyby prowadzenie tych zajęć zlecono pracownikom etatowym, to koszty uczelni za wypłatę nadgodzin byłyby znacznie większe - tłumaczy.

To niskie stypendia są jedną z przyczyn spadku liczby chętnych do pozostania na uczelni. - Na niektórych wydziałach ogłaszano drugi i trzeci nabór na doktoraty. Czy w tej sytuacji można mówić o jakiejkolwiek selekcji chętnych? To wprost wpływa na poziom badań i jakość prac naukowych - mówi Jarek-Mikulska.

I dodaje: - Jeśli ktoś ma tylko stypendium doktoranckie, a jeszcze na utrzymaniu dziecko, to bez problemu załapie się na pomoc opieki społecznej. To są warunki, w których funkcjonują młodzi naukowcy.

Doktoranci przyznają, że część z nich dostaje na uczelni dodatkowe pieniądze. - Dziekani proponują poprowadzenie dodatkowych zajęć. Profesorowie angażują do prac przy grantach badawczych, z czego też są pieniądze. Tylko nam nie chodzi o szukanie dodatkowych zarobków, ale o zwiększenie podstawy stałego stypendium.

Prof. Ryszard Cach, prorektor UWr ds. nauczania, rozkłada ręce: - Jesteśmy w sytuacji służby zdrowia. Chcielibyśmy dać więcej doktorantom, ale nie mamy na to pieniędzy. Dlatego namawiamy dziekanów, aby zatrudniali młodych ludzi przy projektach badawczych. Jeśli chcielibyśmy podnieść stypendia, to zmniejszymy liczbę doktorantów. Innego rozwiązania w tym momencie nie widzę, bo Ministerstwo Nauki nie zwiększy środków na stypendia.

Młodzi naukowcy są zdeterminowani. Bogacz: - To także wina systemu finansowania szkół, ale chcielibyśmy, żeby władze uczelni szukały rozwiązania w tych warunkach, jakie mamy. Nie chcemy być lekceważeni.

Doktoranci nasilają akcję protestacyjną. Na środę pod Szermierzem na pl. Uniwersyteckim zaplanowano pikietę pod hasłem "Pogrzeb młodego naukowca". Zachęcają: - Przynieść ze sobą znicz. Protest rozpocznie się o godz. 9.45, mniej więcej o tej porze rozpocznie się także posiedzenie Senatu uczelni.

Jarek-Mikulska: - Mamy wrażenie, że władze uczelni biorą nas na przeczekanie. Chcemy zwrócić uwagę na nasze problemy szerszej grupie pracowników uniwersytetu.

Podziel się

  • 75 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

  • Doktoranci zaprotestują przeciw głodowym stypen... czterdziestyiczwarty 26.01.10, 07:38

    W swoim czasie bylem bardzo dobrym studentem i zaoferowano mi asystenture wUWr. Moj bezposredni przelozony stal sie zarazem moim promotorem ,ktorywymagal ode mnie wiele ale wspolpracowalem z»

  • Doktoranci zaprotestują przeciw głodowym stypen... keram.keram 26.01.10, 14:04

    Bo doktorant syty nie ma nic do powiedzeniaChce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniaćDoktorant głodny jest o wiele bardziej płodny Bo tylko wiarygodny jest doktorant głodnySady »

  • Szkoda gadać... metal.maniak 27.01.10, 12:16

    Do szanownych ludzi, którzy robili doktorat "kiedyś" - idąc dalej tąlogiką dochodzimy do wniosku, że jeszcze wcześniej ludzie żyli w jaskiniach inie narzekali... Takie myślenie nie »