Bezgranicznie długa wycena działek na ul. Granicznej

Magda Nogaj
30.11.2011 , aktualizacja: 29.11.2011 19:42
A A A Drukuj
Mieszkańcy ul. Granicznej pół roku musieli czekać, aż urząd wojewódzki zdecyduje, czy wreszcie dostaną odszkodowania za działki, jakie przekazali pod przebudowę ulicy. W końcu odpowiedź przyszła, a w niej, że ciągnąca się w sumie już cztery lata procedura teraz rozpocznie się od nowa
Rondo na ul. Granicznej, którą można dojechać do lotniska
Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
Rondo na ul. Granicznej, którą można dojechać do lotniska
Był styczeń 2008 roku, gdy Ryszard Rejfur, a wraz z nim kilkanaście innych osób z ul. Granicznej dowiedzieli się, że nie są już właścicielami części swoich działek. Prezydent Rafał Dutkiewicz w piśmie informował ich, że zostali wywłaszczeni, bo poszerzany będzie dojazd do lotniska.

Wojewoda wyznaczył Starostwo Powiatowe w Oławie, by jako bezstronne w tej sprawie przeprowadziło wycenę działek, dzięki czemu będzie można wypłacić mieszkańcom odszkodowania za to, co stracili. Ruszyła machina urzędnicza, ruszyły też maszyny budowlane na Granicznej. Skutek jest taki, że poszerzoną do dwóch jezdni ulicą już dawno jeżdżą kierowcy, tymczasem mieszkańcy wciąż czekają na pieniądze.

Na dodatek okazuje się, że ciągnąca się od czterech lat procedura teraz rozpocznie się na nowo. Rzeczoznawca zaangażowany przez starostwo w Oławie po raz kolejny popełnił błędy w wycenie, dlatego decyzją wojewody operaty trzeba będzie sporządzić jeszcze raz. Najdziwniejsze jednak, że wojewoda potrzebował aż pół roku, żeby zweryfikować poprawność tych dokumentów.

- Decyzję o wysokości odszkodowania Oława wydała 9 maja - mówi Rejfur. - Odwołaliśmy się od niej zarówno my, mieszkańcy, jak i prezydent Wrocławia. Wojewoda 18 lipca poinformował nas, że sprawa zostanie rozpatrzona do 31 sierpnia. 31 sierpnia przysłał jednak postanowienie, że przesuwa termin na 31 października, bo ma dużo wniosków do rozpatrzenia. W końcu 31 października dostaliśmy odpowiedź, że spóźniliśmy się jeden dzień z naszym odwołaniem, w związku z czym jest nieważne. Wynika z tego, że władza może w nieskończoność przekładać terminy, natomiast obywatelowi nie wolno spóźnić się nawet dzień.

Ostatecznie wycenę z maja wojewoda i tak uchylił. Skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia w starostwie. - W dokumentacji brakowało m.in. jakichś pism i mapek. Nie wiem tylko, dlaczego wcześniej przez cztery lata nikt nie wychwycił tych błędów - mówi Rejfur. - Tym sposobem starostwo w Oławie już trzeci raz będzie wyceniać nasze działki.

Ryszard Rejfur poskarżył się do rzecznika praw obywatelskich i do Ministerstwa Infrastruktury. Oba urzędy zażądały wyjaśnień od wojewody, dlaczego procedura ciągnie się już tak długo. Rzecznik wojewody Jarosław Perdura uważa jednak, że jego szef nie jest tu niczemu winien: - Starostwo w Oławie wybrane zostało do wyceny działek automatycznie, bo jest ościenne. Problem jednak nie w starostwie, a w rzeczoznawcy. To on popełnił błędy, ale na jego wybór też nie mamy wpływu, bo wyłaniany jest w drodze przetargu. Taki rzeczoznawca jest bardzo autonomiczny. Nie możemy ingerować w to, jak wykonuje swoją pracę. Moglibyśmy wprawdzie zmienić starostwo, ale to by jeszcze bardziej wydłużyło procedurę, gdyby miał się nią zajmować ktoś nowy. Do tego nie ma pewności, czy na zlecenie innego starostwa nie pracowałby ten sam rzeczoznawca.

Mieszkańcy są więc bez ziemi i pieniędzy, a wszystko zgodnie z prawem. - To nienormalne, że urzędy mogą tak działać. Przecież gdyby chodziło o jakąś firmę, już dawno by padła przy takich pracownikach, a tu ktoś bierze pieniądze za kompletną nieudolność i wszystko jest w porządku. Pisma krążą, a cały czas wychodzą jakieś błędy - mówi Rejfur.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy