Wolę wspaniałą łąkę niż śmierdzący hotel (Gołębiewski)
08.11.2010
, aktualizacja: 08.11.2010 11:26
LIST CZYTELNIKA. Jestem mieszkańcem Wielkopolski, turystą, miłośnikiem przyrody, osobą w przeszłości odwiedzającą Karpacz i Karkonosze. Chciałbym nawiązać do informacji w artykule "Gazety Wyborczej" pt. "Trzeba zmienić hotel (Gołębiewski) albo przepisy".
ZOBACZ TAKŻE
- Jak Gołębiewski Stefana Żeromskiego w grobie przewraca (16-02-12, 09:00)
- Hotel Gołębiewski w Karpaczu czeka częściowa rozbiórka (28-07-11, 09:00)
- Hotel Gołębiewski musi być obniżony o dwa piętra (10-01-11, 14:22)
- Hotel Gołębiewski: nie będzie otwarcia w styczniu (07-01-11, 16:00)
- Nie chcą megahotelu w Karpaczu. Po pomoc do ministra (29-12-10, 11:15)
- Hotel Gołębiewski w Karpaczu działa od ubiegłej soboty (14-12-10, 17:55)
- Opóźnia się otwarcie największego hotelu w regionie (02-12-10, 06:00)
- Kopiowanie wzorów nie wyjdzie Karkonoszom na dobre (20-11-10, 07:00)
- Gdzie burmistrz Karpacza byłby bardzo zdziwiony (16-11-10, 11:06)
- Nie niszczmy Karpacza, nawet zgodnie z planem (10-11-10, 11:54)
- Jak Karpacz stracił tożsamość. Hotel zmienia miasto (22-08-10, 20:16)
W artykule znalazła się wypowiedź burmistrza Karpacza Bogdana Malinowskiego: "Gdybyśmy słuchali ekologów, na tym miejscu nadal byłaby tylko śmierdząca łąka. Należy zadać sobie pytanie: Czy przyroda powinna służyć człowiekowi, czy człowiek przyrodzie."
Czytaj więcej
Wobec sprawy hotelu Gołębiewski i wypowiedzi pana burmistrza chciałbym wyrazić swoje zdanie:
1) Sytuację z hotelem Gołębiewski uważam za skandaliczną. Przepisy odnoszące się do zagospodarowania przestrzennego terenu służą - jak mnie uczono na studiach (kierunek gospodarka przestrzenna) - do zachowania ładu przestrzennego. Tymczasem władze Karpacza traktują ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego jako nic nieznaczące zapisy, które można swobodnie naginać dla realizacji partykularnych interesów. Prawo prawem, ale musi wyjść na nasze - czyż nie tak?
2) Skandalem jest fakt, że miejscowy plan ma być zmieniany post factum. Jeśli hotel Gołębiewski powstał w danych realiach prawnych i został zbudowany niezgodnie z zapisami planu, to uważam, że - niezależnie od wszelkich działań podejmowanych obecnie - hotel został zbudowany z naruszeniem prawa. Budynek, który powstał niezgodnie z zapisami mpzp i pozwolenia na budowę został zbudowany nielegalnie.
3) Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w założeniu jest narzędziem, które ma pozwolić na harmonijny rozwój urbanistyczny i architektoniczny, będącego szczególnie cenną wartością w takich miejscach jak Karpacz. Smutne jest to, że dla pana burmistrza liczy się tylko kasa prywatnego inwestora i mityczne 600 miejsc pracy. Czy faktycznie tyle miejsc zapewni ten hotel? Szczerze wątpię. Czy zepsuje krajobraz? Jestem pewien, że tak.
4) Na koniec odniosę się do wypowiedzi pana burmistrza. Jego zdaniem nie można słuchać ekologów, bo zamiast hotelu byłaby "śmierdząca łąka". Ta pogardzana "łąka" jest dla mnie symbolem czegoś większego, czyli piękna rodzimej przyrody. To właśnie walory środowiska przyrodniczego są tym, co przyciąga w Karkonosze i do Karpacza tysiące turystów. Bez "łąki" w Karpaczu nie pojawiliby się ani turyści, ani inwestorzy w stylu hotelu Gołębiewski. Rozumieją to ekolodzy, rozumie to miejscowy konserwator zabytków, którzy podejmują działania w celu ochrony przyrody i zachowania dziedzictwa kulturowego oraz ładu przestrzennego. Najsmutniejszy jest fakt, że tej prostej prawdy nie rozumie włodarz miasta. Moja opinia, z którą jak sądzę zgodzi się wielu turystów, jest następująca: "Gdyby słuchać ekologów, to w tym miejscu nadal, zamiast śmierdzącego hotelu, byłaby wspaniała łąka".
Na koniec pragnę stwierdzić, że postawa pana burmistrza skutecznie zniechęciła mnie do odwiedzania Karpacza w najbliższym czasie. Miastu życzę, żeby w najbliższych wyborach samorządowych wybrało człowieka, który lepiej potrafi zadbać o prawdziwe wartości tego miejsca. A sam na wakacje wybieram się tam, gdzie pozostały jeszcze niezabudowane hotelami "śmierdzące łąki".
Czytaj więcej
Wobec sprawy hotelu Gołębiewski i wypowiedzi pana burmistrza chciałbym wyrazić swoje zdanie:
1) Sytuację z hotelem Gołębiewski uważam za skandaliczną. Przepisy odnoszące się do zagospodarowania przestrzennego terenu służą - jak mnie uczono na studiach (kierunek gospodarka przestrzenna) - do zachowania ładu przestrzennego. Tymczasem władze Karpacza traktują ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego jako nic nieznaczące zapisy, które można swobodnie naginać dla realizacji partykularnych interesów. Prawo prawem, ale musi wyjść na nasze - czyż nie tak?
2) Skandalem jest fakt, że miejscowy plan ma być zmieniany post factum. Jeśli hotel Gołębiewski powstał w danych realiach prawnych i został zbudowany niezgodnie z zapisami planu, to uważam, że - niezależnie od wszelkich działań podejmowanych obecnie - hotel został zbudowany z naruszeniem prawa. Budynek, który powstał niezgodnie z zapisami mpzp i pozwolenia na budowę został zbudowany nielegalnie.
3) Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w założeniu jest narzędziem, które ma pozwolić na harmonijny rozwój urbanistyczny i architektoniczny, będącego szczególnie cenną wartością w takich miejscach jak Karpacz. Smutne jest to, że dla pana burmistrza liczy się tylko kasa prywatnego inwestora i mityczne 600 miejsc pracy. Czy faktycznie tyle miejsc zapewni ten hotel? Szczerze wątpię. Czy zepsuje krajobraz? Jestem pewien, że tak.
4) Na koniec odniosę się do wypowiedzi pana burmistrza. Jego zdaniem nie można słuchać ekologów, bo zamiast hotelu byłaby "śmierdząca łąka". Ta pogardzana "łąka" jest dla mnie symbolem czegoś większego, czyli piękna rodzimej przyrody. To właśnie walory środowiska przyrodniczego są tym, co przyciąga w Karkonosze i do Karpacza tysiące turystów. Bez "łąki" w Karpaczu nie pojawiliby się ani turyści, ani inwestorzy w stylu hotelu Gołębiewski. Rozumieją to ekolodzy, rozumie to miejscowy konserwator zabytków, którzy podejmują działania w celu ochrony przyrody i zachowania dziedzictwa kulturowego oraz ładu przestrzennego. Najsmutniejszy jest fakt, że tej prostej prawdy nie rozumie włodarz miasta. Moja opinia, z którą jak sądzę zgodzi się wielu turystów, jest następująca: "Gdyby słuchać ekologów, to w tym miejscu nadal, zamiast śmierdzącego hotelu, byłaby wspaniała łąka".
Na koniec pragnę stwierdzić, że postawa pana burmistrza skutecznie zniechęciła mnie do odwiedzania Karpacza w najbliższym czasie. Miastu życzę, żeby w najbliższych wyborach samorządowych wybrało człowieka, który lepiej potrafi zadbać o prawdziwe wartości tego miejsca. A sam na wakacje wybieram się tam, gdzie pozostały jeszcze niezabudowane hotelami "śmierdzące łąki".
- 131 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
89 głosów
-
Wolę wspaniałą łąkę niż śmierdzący hotel (Gołęb...
alicjalawendowa
08.11.10, 12:25
ostatni raz byłam w Karpaczu wiosną. Po wjechaniu kolejką na Kopę ujrzałam widok którego nie życzę żadnemu miłośnikowi gór. Hotel zabił Karpacz. Nigdy wiecej już tam nie pojadę.»
-
CBA powinno prześwietlić burmistrza
henry.rollins
08.11.10, 13:58
Nie wierzę, że on tak bezinteresownie zrobił z siebie idiotę.»
-
Burmistrzuniu
ax222
09.11.10, 07:14
A co robisz papraku ze śmieciami w Karpaczu? Górka twoich śmieci pięknie rośnie w Kostrzycy. Kiedy w końcu zajmiesz się segregacją jełopie, i to u źródła?»
Najczęściej czytane24 htydzień




