Karp z Milicza i piwo z Lwówka wygrały w plebiscycie
30.08.2010
, aktualizacja: 29.08.2010 19:40
POLSKA JEJ JE JE. Właśnie na karpia i piwo najwięcej głosów oddali Czytelnicy w plebiscycie na regionalny produkt i potrawę Dolnego Śląska. Lwówecki trunek wygrał dzięki patriotyzmowi lokalnemu: mnóstwo głosów przyszło od mieszkańców Lwówka i okolic. Jego sława dotarła nawet do Francji, skąd też otrzymaliśmy zgłoszenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Stawy milickie bez unijnej dotacji. Kto zawinił? (15-09-10, 15:02)
- Od dwóch miesięcy we Lwówku znów warzy się piwo (13-08-10, 09:00)
- Dolny Śląsk je je je: Dobry milicki karp tynfa wart (07-08-10, 06:00)
SERWISY
Piwo z głębinowych studni
Zwycięskie piwo niedawno zostało reaktywowane - produkuje się je w Lwówku od dwóch miesięcy, po kilkuletniej przerwie. Doceniono je już kilkakrotnie: smakosze z Bractwa Piwnego (jedyne zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie konsumentów piwa, członek EBCU, Europejskiej Unii Konsumentów Piwa) trzy razy przyznali mu tytuł piwa roku - za subtelną goryczkę, dobre wysycenie dwutlenkiem węgla, pełnię smaku i gęstą pianę, która zostawia na szkle trwałą koronkę.
Minister rolnictwa wpisał je niedawno na listę produktów tradycyjnych - za podtrzymywanie dawnych metod.
Bo lwóweckie niepasteryzowane piwo powstaje powoli i tradycyjnie: z wody głębinowej czerpanej z własnych wiekowych studni, w otwartych kadziach, gdzie fermentuje jęczmienny słód i chmiel, wszystko pod nadzorem kilku osób, a nie komputerów. Piwny cykl pachnący brzeczką (podgrzany słód) i drożdżami trwa tu miesiąc, dwukrotnie dłużej niż w wielkich koncernach. - Dajemy mu czas, żeby nabrał właściwego bukietu i smaku - opowiadała nam Irena Galicka, dyrektorka niewielkiego lwóweckiego browaru.
Lwówek piwem stoi od 800 lat: Henryk Brodaty w 1209 r. nadał mu przywilej warzenia piwa, które najpierw sporządzano w domach i podmiejskich folwarkach, a dopiero w XVIII w. zbudowano prawdziwy browar ze słodownią. Zawiązało się tu nawet Bractwo Browarne, z etatowym słodownikiem i piwowarem. Od XIX wieku lwówecki browar prowadzony aż do 1945 r. przez rodzinę Hochbergów był jednym z najlepszych na Śląsku.
Jedyna taka ryba
Nie mniejszą i równie wiekową sławą cieszyły się karpie z Milicza. Od XIII wieku, odkąd w dolinę Baryczy sprowadzono cystersów, którzy założyli tu i zarybili stawy milickie - dziś największy w Europie wodny kompleks hodowlany - karp był obecny na stołach Dolnoślązaków. Popyt na niego rósł również z powodu licznych postów kościelnych.
Dziś pojawia się nie tylko na Wigilię - od lat swoją najważniejszą rybę lansuje wiele restauracji w Miliczu i okolicach. "Karp po milicku", który wygrał w naszym plebiscycie jako potrawa regionalna z Dolnego Śląska, w każdej z nich wygląda nieco inaczej: w jednej zapiekany pod cebulką, w innej smażony z dodatkiem pieczarek, papryki, musztardy. Jest jeszcze karp po żydowsku w sosie cebulowym, faszerowany z chrzanem w warzywach, galarecie, pulpetach, a la krewetkach, w gołąbkach. Jest zupa z karpia na pierniku, rosół i barszcz z karpia... Ważne, że ryba jest tutejsza i, jak świadczy wpis na ministerialnej liście kilkunastu dolnośląskich produktów tradycyjnych, "charakteryzuje się bardzo kształtnym, wyprofilowanym wyglądem o wyrazistym wygrzbieceniu i jędrną tkanką mięśniową świadczącą o świeżości, a dzięki wypłukiwaniu jest pozbawiony szlamistego zapachu i posmaku".
Ireneusz Kowalski, historyk i miłośnik kuchni: - W Polsce są tylko dwa miejsca, gdzie można dostać karpie z certyfikatem: w Zatorze koło Oświęcimia i u nas, w znacznie większej hodowli.
Zajadali się nim śląscy arystokraci. Edmund von Hatzfeld tak wspomina rodzinny pałac w Żmigrodzie: "Z wędzonych płatów krojono paski mięsa o szerokości 2-3 cm i tak podawano na półmiskach, obłożonych dookoła ćwiartkami cytryny. To była przystawka, która rozpoczynała wigilijną kolację każdego roku. Podobnie czyniono w sylwestrowy wieczór. Kiedy z Wrocławia, Berlina i pobliskich majątków zjeżdżali się goście, od reńskiego wina i wędzonego karpia zaczynano kolację."
Kto milickiego przysmaku jeszcze nie próbował, niech 12 września wybierze się do Milicza na Święto Karpia - na oglądanie odłowów i oczywiście degustację.
Nagrody wylosowali:
Anna Wąs (parowar), Grzegorz Kalinowski (sokowirówka), Janina Łazicka (wypiekacz do chleba), Mirosława Hlebik (mikser kielichowy), Bożena Świeboda (mikser z miską). Ze zwycięzcami skontaktujemy się w sprawie odbioru nagród.
Zwycięskie piwo niedawno zostało reaktywowane - produkuje się je w Lwówku od dwóch miesięcy, po kilkuletniej przerwie. Doceniono je już kilkakrotnie: smakosze z Bractwa Piwnego (jedyne zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie konsumentów piwa, członek EBCU, Europejskiej Unii Konsumentów Piwa) trzy razy przyznali mu tytuł piwa roku - za subtelną goryczkę, dobre wysycenie dwutlenkiem węgla, pełnię smaku i gęstą pianę, która zostawia na szkle trwałą koronkę.
Minister rolnictwa wpisał je niedawno na listę produktów tradycyjnych - za podtrzymywanie dawnych metod.
Bo lwóweckie niepasteryzowane piwo powstaje powoli i tradycyjnie: z wody głębinowej czerpanej z własnych wiekowych studni, w otwartych kadziach, gdzie fermentuje jęczmienny słód i chmiel, wszystko pod nadzorem kilku osób, a nie komputerów. Piwny cykl pachnący brzeczką (podgrzany słód) i drożdżami trwa tu miesiąc, dwukrotnie dłużej niż w wielkich koncernach. - Dajemy mu czas, żeby nabrał właściwego bukietu i smaku - opowiadała nam Irena Galicka, dyrektorka niewielkiego lwóweckiego browaru.
Lwówek piwem stoi od 800 lat: Henryk Brodaty w 1209 r. nadał mu przywilej warzenia piwa, które najpierw sporządzano w domach i podmiejskich folwarkach, a dopiero w XVIII w. zbudowano prawdziwy browar ze słodownią. Zawiązało się tu nawet Bractwo Browarne, z etatowym słodownikiem i piwowarem. Od XIX wieku lwówecki browar prowadzony aż do 1945 r. przez rodzinę Hochbergów był jednym z najlepszych na Śląsku.
Jedyna taka ryba
Nie mniejszą i równie wiekową sławą cieszyły się karpie z Milicza. Od XIII wieku, odkąd w dolinę Baryczy sprowadzono cystersów, którzy założyli tu i zarybili stawy milickie - dziś największy w Europie wodny kompleks hodowlany - karp był obecny na stołach Dolnoślązaków. Popyt na niego rósł również z powodu licznych postów kościelnych.
Dziś pojawia się nie tylko na Wigilię - od lat swoją najważniejszą rybę lansuje wiele restauracji w Miliczu i okolicach. "Karp po milicku", który wygrał w naszym plebiscycie jako potrawa regionalna z Dolnego Śląska, w każdej z nich wygląda nieco inaczej: w jednej zapiekany pod cebulką, w innej smażony z dodatkiem pieczarek, papryki, musztardy. Jest jeszcze karp po żydowsku w sosie cebulowym, faszerowany z chrzanem w warzywach, galarecie, pulpetach, a la krewetkach, w gołąbkach. Jest zupa z karpia na pierniku, rosół i barszcz z karpia... Ważne, że ryba jest tutejsza i, jak świadczy wpis na ministerialnej liście kilkunastu dolnośląskich produktów tradycyjnych, "charakteryzuje się bardzo kształtnym, wyprofilowanym wyglądem o wyrazistym wygrzbieceniu i jędrną tkanką mięśniową świadczącą o świeżości, a dzięki wypłukiwaniu jest pozbawiony szlamistego zapachu i posmaku".
Ireneusz Kowalski, historyk i miłośnik kuchni: - W Polsce są tylko dwa miejsca, gdzie można dostać karpie z certyfikatem: w Zatorze koło Oświęcimia i u nas, w znacznie większej hodowli.
Zajadali się nim śląscy arystokraci. Edmund von Hatzfeld tak wspomina rodzinny pałac w Żmigrodzie: "Z wędzonych płatów krojono paski mięsa o szerokości 2-3 cm i tak podawano na półmiskach, obłożonych dookoła ćwiartkami cytryny. To była przystawka, która rozpoczynała wigilijną kolację każdego roku. Podobnie czyniono w sylwestrowy wieczór. Kiedy z Wrocławia, Berlina i pobliskich majątków zjeżdżali się goście, od reńskiego wina i wędzonego karpia zaczynano kolację."
Kto milickiego przysmaku jeszcze nie próbował, niech 12 września wybierze się do Milicza na Święto Karpia - na oglądanie odłowów i oczywiście degustację.
Nagrody wylosowali:
Anna Wąs (parowar), Grzegorz Kalinowski (sokowirówka), Janina Łazicka (wypiekacz do chleba), Mirosława Hlebik (mikser kielichowy), Bożena Świeboda (mikser z miską). Ze zwycięzcami skontaktujemy się w sprawie odbioru nagród.
- 30 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Piwo Lwóweckie jest rewelacyjne :)))
pssz
30.08.10, 08:09
Tylko gdzie je kupić we Wrocławiu?»





