http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Wrocław >  Powódź 1997

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wrocław - Gazeta.pl

15.07.1997: Trzeba pomóc wodzie wyjść

Agata Saraczyńska, pcgwr
2007-05-30, ostatnia aktualizacja 2007-05-30 15:33

Wody na ulicach Wrocławia nie powinno już przybywać, ale problemem pozostaje ta, która się wlała i trzeba ją usunąć.

Usuwanie tak ogromnej masy wody z zatopionych terenów nie będzie łatwe. Taka masa wody w krótkim czasie nie wyparuje. Wsiąkanie wody w grunt po tak długim jej zaleganiu praktycznie nie występuje. Trzeba znaleźć wodzie ujście.

Woda nie uchodzi też kanalizacją burzową; kanały są wypełnione, bo one właśnie były jedną z dróg, którymi woda wdzierała się do miasta.

We Wrocławiu nie ma innego wyjścia, jak przepuszczenie wody w kierunku położonego najniżej Szczepina i dalej Kozanowa, a następnie przerzucenie jej za wały do Odry. Woda sama tam dąży, ale napotyka naturalne przeszkody oraz wybudowane spontanicznie przez nas barykady. Jak się okazuje, zanim akcję zaczęto koordynować za pośrednictwem wrocławskich mediów, zapory z worków wznosiliśmy w dość przypadkowych, nieuzasadnionych miejscach. Woda na zalanych terenach wczoraj ustabilizowała się, prawie znikły wartkie nurty. Trzeba ją będzie sztucznie kierować i przepychać. Trzeba będzie rozbierać niektóre zapory. Wczoraj prezydent miasta wydał decyzję o ich rozbiórce.

Prędzej czy później zgromadzoną wodę trzeba będzie przerzucić przez wały, które muszą zostać przerwane. Można to jednak robić dopiero wtedy, gdy woda zejdzie z terenów zalanych do pierwotnego koryta Odry. Byłoby to możliwe dopiero pod koniec tygodnia.

Potem do pracy będzie musiało przystąpić tysiące pomp. Aby mogły pracować, należy osuszyć zalane urządzenia prądotwórcze. To potrwa kolejnych kilka dni.

W najgorszej sytuacji pozostają mieszkańcy najniżej położonego Kozanowa, który znajduje się w delcie Ślęzy i jest otoczony wałami z dwóch stron. Tam poczekają na prawdziwe osuszenie nawet kilkadziesiąt dni.

Po opuszczeniu wody rozpocznie się mozolna ocena strat. Wnikliwej analizie trzeba poddać przede wszystkim obiekty inżynierskie - mosty, nabrzeża, wiadukty itp. Wrocławskie mosty i kładki, których w mieście jest ponad sto, zostały nadwyrężone i strumieniem wody, i niesionymi przez wodę dużymi kłodami drewna. Na dobrą sprawę uszkodzoną, nawet nieznacznie, budowlę trzeba rozebrać i na nowo postawić.

Jeszcze wczoraj dramatycznym apelem zwoływano ludzi z linami i bosakami pod most Zwierzyniecki, by rozpędzić zgromadzone pod nim kłody drewna.

Woda naruszyła konstrukcje starych kamienic w obszarze tzw. trójkąta bermudzkiego w rozgałęzieniu ulic Traugutta i Kościuszki. Niestabilne ściany zaczynają się walić. Trójkąt nie ma szansy się podnieść. Mimo że mieszkańcy solidarnie walczyli z żywiołem, budowali tamy i zapory, to nie są w stanie odbudować zalanych nawet kilkumetrową warstwą wody domów. Czy w miejscu rozpadających się, zagrzybionych budynków staną malownicze i nadające się do życia domy?

Rachunek strat

Ocalały zabytki wrocławskiego Śródmieścia. Oparł się powodzi Ostrów Tumski z katedrą, kościołami św. Krzyża, św. Idziego, siedzibą kurii, Muzeum Archidiecezjalnym. Ocalała Wyspa Piaskowa ze świątynią Najświętszej Maryi Panny. Bezpieczny jest Rynek Starego Miasta ze słynnym ratuszem i okolicznymi kościołami. Ocalał także Dworzec Główny oraz Muzeum Narodowe, Ossolineum i Panorama Racławicka.

Zalało filharmonię, choć zdołano uratować fortepiany. Akademia Muzyczna została zalana na parterze. Nie miał dość szczęścia Teatr Polski, odbudowany dopiero w tym roku po pożarze sprzed trzech lat; woda otoczyła go wokół i wdarła się do piwnic. Zalało operetkę i największe w mieście kino Warszawa, a także Sąd Wojewódzki.

Zalane są trzy hale sportowe, port miejski i zakład uzdatniania wody. Także stacje trafo, co oznacza, że w wielu częściach miasta prądu nie będzie jeszcze kilka dni.

Powódź zatopiła piękny, także niedawno wyremontowany Dworzec Świebodzki. To na jego peronie kręcono "Lalkę". Tę pamiętną scenę, gdy Wokulski żegna Izabelę Łęcką angielskim "farewell".

- Byliśmy tak strasznie dumni, gdy przed przyjazdem Papieża zapraszaliśmy do odnowionego, wypiękniałego miasta - mówi szefowa naszego dolnośląskiego dodatku Barbara Piegdoń. - Tak strasznie się cieszyliśmy, że gigantyczny, trwający wiele lat uciążliwy remont wreszcie się skończył. Teraz Wrocław znów musi się zamienić w wielki plac budowy.

* Dziś, jak i wczoraj w ogarniętym powodzią Wrocławiu rozdajemy "Gazetę" za darmo.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy