Prawnicy rodziny Krzywdów chwytają za słowo
28.07.2010
, aktualizacja: 28.07.2010 21:15
Rodzina Krzywdów może blokować budowę przystadionowego parkingu na Euro2012, bo jej prawnicy twierdzą, że zapis "w północnej stronie stadionu" znaczy co innego niż "po północnej stronie stadionu"
Kilka tygodni temu władze Wrocławia odetchnęły z ulgą, bo wszystko wskazywało na to, że ciągnący się od dwóch lat spór z rodziną Krzywdów w końcu rozstrzygnął się na korzyść miasta. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł bowiem, że nie ma przeszkód, aby wojewoda dolnośląski wywłaszczył właścicieli nieruchomości. Teraz na wniosek miasta urząd wojewódzki rozpoczął procedurę wydawania decyzji lokalizacyjnej dla planowanych na dotychczasowej działce Krzywdów inwestycji, m.in. budowy parkingu dla autobusów, które za dwa lata dowiozą kibiców na maślicki stadion. W momencie wejścia w życie decyzji lokalizacyjnej własność Krzywdów automatycznie przeszłaby na rzecz miasta. Spór o wysokość odszkodowania toczyłby się swoją drogą przed sądem. Krzywdowie chcą 7,5 mln zł, a miasto jest skłonne zapłacić 3,6 mln zł.
Sprawy stanęły w miejscu, bo pojawiła się kolejna przeszkoda. Prawnicy rodziny Krzywdów zażądali od wojewody wstrzymania wydania decyzji lokalizacyjnej. Mecenas Miłosz Śliwiński, pełnomocnik rodziny, tłumaczy: - Ta decyzja jest bezprzedmiotowa, bo urząd posługuje się nazwą zadania, które nie dotyczy moich klientów.
Chodzi o to, że w zawiadomieniu wojewody inwestycja opisana jest jako "Zagospodarowanie terenu po północnej stronie stadionu piłkarskiego Euro 2012 we Wrocławiu". Ale w spisie prac związanych z przygotowaniami do piłkarskich mistrzostw zawartym w rozporządzeniu rządu - a ono jest podstawą dla decyzji wojewody - jest mowa o zagospodarowaniu "terenu w północnej stronie stadionu piłkarskiego Euro 2012 we Wrocławiu". Śliwiński dowodzi: - "W północnej stronie stadionu" oznacza, że chodzi o inwestycję w obrębie obiektu. A działka Krzywdów jest poza nim. "Po północnej stronie" też jest nieprecyzyjne. Bo czy to oznacza, że miasto może budować wszędzie we Wrocławiu na północ od stadionu? - pyta prawnik.
W urzędzie wojewódzkim zapanowała konsternacja. Wczoraj nad sprawą debatował zespół prawników. Na razie rozstrzygnięcia sprawy wywołanej przez mecenasa Śliwińskiego nie ma.
Jacek Barańczak, dyrektor wydziału infrastruktury w urzędzie wojewódzkim: - Ten przypadek musimy badać szczególnie wnikliwie. Jesteśmy gotowi udowodnić, że różnica w opisie inwestycji nie ma żadnego znaczenia. Bo na zdrowy rozum, jak można wnioskować o budowę parkingu na stadionie? Przecież to nonsens.
Śliwiński broni swojego postępowania: - Nonsens czy nie, ktoś popełnił błąd. Nie wiem, czy autorzy rozporządzenia, czy wniosku o decyzję lokalizacyjną. To nie jest lapsus językowy. Inwestycje na Euro są w rządowym wykazie i nie można ich interpretować jak się chce.
Dyrektor Barański zapowiada, że urząd potrzebuje kilku dni na przygotowanie odpowiedzi dla prawników rodziny Krzywdów.
"Gazeta": - Czy cała sprawa może zakończyć się koniecznością zmiany rozporządzenia rządu?
Barański: - Z powodu dwóch słów? Byłbym niezwykle zdziwiony.
Komentuje Jerzy Sawka: W mrokach północy
Można bez końca bawić się w interpretację, jaka jest różnica pomiędzy zapisem "po północnej stronie stadionu" a "w północnej stronie stadionu", bo diabeł tkwi w szczegółach. Przykład: jeżeli "po" znaczy na zewnątrz stadionu, a "w" znaczy wewnątrz stadionu, to na potrzeby tego przypadku konieczne jest zdefiniowanie pojęcia stadionu. Czy to boisko piłkarskie wraz z miejscami dla widzów, czy też cała infrastruktura terenu z parkingami i drogami dojazdowymi? Nie ma to dla nikogo żadnego znaczenia - oprócz zainteresowanych. Oni, mając w ręku korzystną dla siebie wykładnię, mogą próbować udowodnić, że to nie o ich działkę chodzi, a jakąś inną. Tyle że na północ od wrocławskiego stadionu w budowie kompleksu stadionowego nie ma innych spornych działek. Chyba że chodzi o daleką północ. Ale ja już tego nie wiem. O to trzeba by spytać prawników.
Długi spór o działkę
O przejęcie działki na Maślicach od rodziny Krzywdów - Danuty i jej syna Kacpra - miasto stara się od 2008 roku. Wtedy rozpoczął się spór o wycenę nieruchomości, bo początkowo władze Wrocławia chciały od Krzywdów ziemię kupić. Rzeczoznawca działający na zlecenie miasta wycenił jej wartość na 3,6 mln zł, rzeczoznawca właścicieli - na 7,5 mln zł. Cena gruntu nie jest rozstrzygnięta do dziś, choć sprawą zajmował się nawet niezależny arbiter rzeczoznawca.
Władze Wrocławia próbowały przejąć ziemię także w inny sposób. Skorzystały z tzw. specustawy Euro, która pozwala na wywłaszczenie właścicieli w przypadku ważnej dla organizacji mistrzostw inwestycji. Ale i to okazało się nieskuteczne. Gdy wojewoda miał już wydać decyzję, Danuta Krzywda przepisała ziemię na syna. Wojewoda uznał, że w tej sytuacji musi sprawę wstrzymać. Spór trwał dalej: Wrocław odwołał się do ministra infrastruktury; ten jednak podzielił stanowisko wojewody. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przyznał rację Wrocławiowi i uznał, że wojewoda mógł rozpocząć procedurę wywłaszczenia. Ale tym razem z kolei od tego orzeczenia odwołali się i urząd wojewódzki, i minister infrastruktury. Naczelny Sąd Administracyjny ich wniosek o kasację orzeczenia WSA odrzucił. To miało otworzyć drogę do rozpoczęcia inwestycji na Maślicach.
Sprawy stanęły w miejscu, bo pojawiła się kolejna przeszkoda. Prawnicy rodziny Krzywdów zażądali od wojewody wstrzymania wydania decyzji lokalizacyjnej. Mecenas Miłosz Śliwiński, pełnomocnik rodziny, tłumaczy: - Ta decyzja jest bezprzedmiotowa, bo urząd posługuje się nazwą zadania, które nie dotyczy moich klientów.
Chodzi o to, że w zawiadomieniu wojewody inwestycja opisana jest jako "Zagospodarowanie terenu po północnej stronie stadionu piłkarskiego Euro 2012 we Wrocławiu". Ale w spisie prac związanych z przygotowaniami do piłkarskich mistrzostw zawartym w rozporządzeniu rządu - a ono jest podstawą dla decyzji wojewody - jest mowa o zagospodarowaniu "terenu w północnej stronie stadionu piłkarskiego Euro 2012 we Wrocławiu". Śliwiński dowodzi: - "W północnej stronie stadionu" oznacza, że chodzi o inwestycję w obrębie obiektu. A działka Krzywdów jest poza nim. "Po północnej stronie" też jest nieprecyzyjne. Bo czy to oznacza, że miasto może budować wszędzie we Wrocławiu na północ od stadionu? - pyta prawnik.
W urzędzie wojewódzkim zapanowała konsternacja. Wczoraj nad sprawą debatował zespół prawników. Na razie rozstrzygnięcia sprawy wywołanej przez mecenasa Śliwińskiego nie ma.
Jacek Barańczak, dyrektor wydziału infrastruktury w urzędzie wojewódzkim: - Ten przypadek musimy badać szczególnie wnikliwie. Jesteśmy gotowi udowodnić, że różnica w opisie inwestycji nie ma żadnego znaczenia. Bo na zdrowy rozum, jak można wnioskować o budowę parkingu na stadionie? Przecież to nonsens.
Śliwiński broni swojego postępowania: - Nonsens czy nie, ktoś popełnił błąd. Nie wiem, czy autorzy rozporządzenia, czy wniosku o decyzję lokalizacyjną. To nie jest lapsus językowy. Inwestycje na Euro są w rządowym wykazie i nie można ich interpretować jak się chce.
Dyrektor Barański zapowiada, że urząd potrzebuje kilku dni na przygotowanie odpowiedzi dla prawników rodziny Krzywdów.
"Gazeta": - Czy cała sprawa może zakończyć się koniecznością zmiany rozporządzenia rządu?
Barański: - Z powodu dwóch słów? Byłbym niezwykle zdziwiony.
Komentuje Jerzy Sawka: W mrokach północy
Można bez końca bawić się w interpretację, jaka jest różnica pomiędzy zapisem "po północnej stronie stadionu" a "w północnej stronie stadionu", bo diabeł tkwi w szczegółach. Przykład: jeżeli "po" znaczy na zewnątrz stadionu, a "w" znaczy wewnątrz stadionu, to na potrzeby tego przypadku konieczne jest zdefiniowanie pojęcia stadionu. Czy to boisko piłkarskie wraz z miejscami dla widzów, czy też cała infrastruktura terenu z parkingami i drogami dojazdowymi? Nie ma to dla nikogo żadnego znaczenia - oprócz zainteresowanych. Oni, mając w ręku korzystną dla siebie wykładnię, mogą próbować udowodnić, że to nie o ich działkę chodzi, a jakąś inną. Tyle że na północ od wrocławskiego stadionu w budowie kompleksu stadionowego nie ma innych spornych działek. Chyba że chodzi o daleką północ. Ale ja już tego nie wiem. O to trzeba by spytać prawników.
Długi spór o działkę
O przejęcie działki na Maślicach od rodziny Krzywdów - Danuty i jej syna Kacpra - miasto stara się od 2008 roku. Wtedy rozpoczął się spór o wycenę nieruchomości, bo początkowo władze Wrocławia chciały od Krzywdów ziemię kupić. Rzeczoznawca działający na zlecenie miasta wycenił jej wartość na 3,6 mln zł, rzeczoznawca właścicieli - na 7,5 mln zł. Cena gruntu nie jest rozstrzygnięta do dziś, choć sprawą zajmował się nawet niezależny arbiter rzeczoznawca.
Władze Wrocławia próbowały przejąć ziemię także w inny sposób. Skorzystały z tzw. specustawy Euro, która pozwala na wywłaszczenie właścicieli w przypadku ważnej dla organizacji mistrzostw inwestycji. Ale i to okazało się nieskuteczne. Gdy wojewoda miał już wydać decyzję, Danuta Krzywda przepisała ziemię na syna. Wojewoda uznał, że w tej sytuacji musi sprawę wstrzymać. Spór trwał dalej: Wrocław odwołał się do ministra infrastruktury; ten jednak podzielił stanowisko wojewody. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przyznał rację Wrocławiowi i uznał, że wojewoda mógł rozpocząć procedurę wywłaszczenia. Ale tym razem z kolei od tego orzeczenia odwołali się i urząd wojewódzki, i minister infrastruktury. Naczelny Sąd Administracyjny ich wniosek o kasację orzeczenia WSA odrzucił. To miało otworzyć drogę do rozpoczęcia inwestycji na Maślicach.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Prawnicy rodziny Krzywdów chwytają za słowo
ze_co
28.07.10, 22:40
ino, ze jak juz prawnicy sie chcą sie łapać na słowkach .. to jesli by cos mialo powstac w obrebie stadionu .. to NA jego polnocnej stronie .. a nie w ..»
-
Prawnicy rodziny Krzywdów chwytają za słowo
zap1957
29.07.10, 06:43
A może zrobić tak: 35°45'38.71"N 140°23'32.61"ELotnisko w Tokio na google earth.»
-
ale to są pazerniaki
trueapasz
29.07.10, 08:03
Ja rozumiem wycisnąć kase ale i tak bedą bogaczami ... ludzie czasami nie wiedzą kiedy odpuścić dla mnie to zwykłe pazerniaki »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć