Jak przed Euro dojrzewa miejska spółka Wrocław 2012
04.03.2010
, aktualizacja: 03.03.2010 18:00
- Powierzono mi nadzorowanie tej budowy. Mam pilnować, żeby prace przebiegały należycie, a ostatecznie, żeby stadion powstał na czas - mówi Sławomir Wojtas, prezes spółki Wrocław 2012.
ZOBACZ TAKŻE
- Sławomir Wojtas prezes spółki Wrocław 2012 odwołany (27-04-12, 15:51)
- Bardzo kosztowna spółka buduje nasz stadion na Euro (13-02-10, 07:00)
- Prezes od stadionu nie dostanie nowej limuzyny (11-02-09, 06:00)
W grudniu ubiegłego roku władze Wrocławia zerwały umowę z budującą stadion na Euro 2012 firmą Mostostal. Za inwestycję odpowiada powołana specjalnie w tym celu spółka Wrocław 2012. Kierowana przez Sławomira Wojtasa spółka zaliczyła poważną wpadkę, bo wiedząc o opóźnieniach Mostostalu na budowie, na swojej stronie internetowej przekonywała, że wszystko idzie zgodnie z planem. Wojtas tłumaczy dziś jak do tego doszło, wyjaśnia, czym właściwie zajmuje się Wrocław 2012 i skąd biorą się wysokie koszty utrzymania spółki.
Rozmowa z Sławomirem Wojtasem*
Jacek Harłukowicz: Był Pan kiedyś w Nowej Hucie?
Sławomir Wojtas: Nie, a dlaczego?
Prezydent Rafał Dutkiewicz powiedział, że polityka informacyjna kierowanej przez Pana spółki na temat budowy stadionu to było "medialne budowanie Nowej Huty".
- Wszyscy chcemy, żeby budowa stadionu zakończyła się sukcesem. I my, jako spółka, podchodząc do sprawy z entuzjazmem, podkreślaliśmy po prostu to, co na placu budowy było już zrobione.
Czyli, jak, kiedyś wspomniał Michał Janicki, informowaliście o tym, co jest zrobione, ale milczeliście na temat tego, co nie jest.
- Nie. My naprawdę wierzyliśmy, że Mostostal poradzi sobie z opóźnieniami i nadgoni terminy, co wielokrotnie deklarował.
Na stronie internetowej o sukcesach mówiliście jeszcze w grudniu, gdy już wiadomo było, że Mostostal zostanie z budowy wyrzucony.
- Pierwsze informacje o tym, że harmonogram prac jest opóźniony, pojawiły się w listopadzie. Proszę zauważyć, że byliśmy w przededniu niezwykle dla nas trudnej decyzji. Błyskawicznie musieliśmy się rozstać z nierzetelnym wykonawcą i wprowadzić na budowę nową firmę. Publiczne roztrząsanie tej sytuacji skomplikowałoby i tak bardzo trudny proces.
Ukrywaliście informacje?
- Informowaliśmy o tym zarówno UEFA, PZPN, jak i spółkę PL.2012. Nie rozdzieraliśmy szat, bo jeszcze wtedy wierzyliśmy, że Mostostal da radę. Niestety, pod koniec listopada Mostostal przedstawił swój program naprawczy, na który nie mogliśmy przystać. Wtedy zaczęliśmy dojrzewać do decyzji o zmianie generalnego wykonawcy.
Raport UEFA sugeruje jednak, że i ich nie do końca informowaliście o problemach na budowie. Kiedy dokładnie zdaliście sobie sprawę, że problemy są na tyle duże, że trzeba będzie zmienić budowniczego stadionu?
- To był koniec pierwszej połowy grudnia. Pierwszym sygnałem, o czym wspomniałem, było przekazanie nam programu naprawczego sprowadzającego się do wydłużenia o dwa miesiące terminu oddania obiektu, a po chwili aneksu z prośbą o przesunięcie o kolejne dwa i pół miesiąca. Jednak nie od razu podjęliśmy decyzję o zerwaniu współpracy. Początkowo chcieliśmy wprowadzić na budowę, na zasadach podwykonawcy, firmę z doświadczeniem w budowie stadionów, taką jak Max Bögl.
Może umowę z Mostostalem trzeba było rozwiązać wcześniej, zamiast czekać aż opóźnienia sięgną 90 dni. W końcu umowa dawała Wam takie prawo już po 35 dniach opóźnienia.
- Opóźnienie według harmonogramu szczegółowego rzeczywiście wynosiło 90 dni, ale umowa mówiła jasno, że współpracę możemy rozwiązać, jeśli opóźnienie wynosi minimum 35 dni w stosunku do harmonogramu ogólnego w ramach korony stadionu. Takie opóźnienie Mostostal osiągnął na początku grudnia, więc rozwiązaliśmy umowę tak szybko, jak tylko to było możliwe.
Kto konkretnie podjął taką decyzję?
- Na ten temat rozmawialiśmy w gronie: prezydent Rafał Dutkiewicz, dyrektor Michał Janicki i zarząd spółki. To była długa rozmowa. Analizowaliśmy wszystkie za i przeciw i na koniec stwierdziliśmy, że nie ma innego wyjścia.
Jakie zadania ma prezes spółki Wrocław 2012?
- Właścicielem spółki jest miasto Wrocław. To prezydent odpowiada przed mieszkańcami za powodzenie budowy stadionu. Jako prezes jestem oczywiście jego podwładnym i odpowiadam przed nim. Zostało mi powierzone zadanie nadzorowania tej budowy. Mam pilnować, żeby prace na budowie przebiegały należycie. A ostatecznie, żeby stadion powstał na czas.
Czy ma Pan sobie coś do zarzucenia w związku z ostatnimi wydarzeniami na budowie?
- Absolutnie nie. W żadnym wypadku. Spółka ma stosy dokumentów potwierdzających, że nasz nadzór nad inwestycją był prowadzony prawidłowo. Całą winę za powstałą sytuację ponosi tylko i wyłącznie Mostostal. Proszę zauważyć, że w ciągu półtora miesiąca rozstaliśmy się z poprzednim wykonawcą i wprowadziliśmy na budowę nową firmę. Gdyby nie odpowiedni nadzór, mogłoby być zupełnie inaczej. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad już kilka miesięcy temu rozwiązała umowę z Alpine Bau budującą odcinek autostrady A1, a firma ta do dziś nie zeszła z budowy. GDDKiA sama przyznaje, że z autostradą na Euro nie zdąży. Stadion będzie na czas.
Funkcjonowanie spółki w ubiegłym roku kosztowało miasto 6,6 mln zł. W 2010 roku na jej działalność przekazane ma być ponad 11 mln zł. Na co idą te pieniądze?
- Na działalność spółki. Na pensje dla pracowników, wynajem biur. Korzystamy także z pomocy kancelarii prawniczych, co w kontekście spraw, jakie byliśmy zmuszeni prowadzić, jest przecież zupełnie zrozumiałe. W tym roku będziemy kładli dach na stadionie, w związku z czym będziemy musieli zatrudnić fachowców od konstrukcji stalowych. Za to nie będzie mógł odpowiadać jeden z naszych inżynierów, to będzie musiał być ktoś z bardzo wąską specjalizacją.
Pensje w spółce Wrocław 2012 (średnie wynagrodzenie to 6300 zł plus premie) należą do najwyższych jeśli chodzi o miejskie spółki. Za co dostajecie takie pieniądze?
- Spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. To nas będzie się przecież rozliczać z tego, czy ten stadion powstanie i kiedy. Jeśli chodzi o wynagrodzeni,a to sprawa jest prosta: Jeśli chcemy do budowy zatrudniać najlepszych fachowców, to musimy ich dobrze wynagradzać. Prawie połowa naszej kadry to inżynierowie, a to nie są ludzie, którzy będą pracowali za 1000 zł. Ściągając każdego z nich do pracy, naprawdę musieliśmy mocno negocjować. Nie jest tajemnicą, że kadra inżynierska jest wymagająca.
600 tys. rocznie kosztuje spółkę wynajem biura przy ul. Ofiar Oświęcimskich. Może taniej i wygodniej byłoby mieć siedzibę przy budowie stadionu, a nie w centrum miasta?
- Już w ubiegłym roku chcieliśmy przeprowadzić spółkę na plac budowy, bo funkcjonowanie w takim oddaleniu od budowy jest po prostu uciążliwe. Te plany pokrzyżowała nam jednak zmiana generalnego wykonawcy, ale na pewno w połowie roku będziemy się przeprowadzać.
* Sławomir Wojtas - prezes spółki Wrocław 2012
Rozmowa z Sławomirem Wojtasem*
Jacek Harłukowicz: Był Pan kiedyś w Nowej Hucie?
Sławomir Wojtas: Nie, a dlaczego?
Prezydent Rafał Dutkiewicz powiedział, że polityka informacyjna kierowanej przez Pana spółki na temat budowy stadionu to było "medialne budowanie Nowej Huty".
- Wszyscy chcemy, żeby budowa stadionu zakończyła się sukcesem. I my, jako spółka, podchodząc do sprawy z entuzjazmem, podkreślaliśmy po prostu to, co na placu budowy było już zrobione.
Czyli, jak, kiedyś wspomniał Michał Janicki, informowaliście o tym, co jest zrobione, ale milczeliście na temat tego, co nie jest.
- Nie. My naprawdę wierzyliśmy, że Mostostal poradzi sobie z opóźnieniami i nadgoni terminy, co wielokrotnie deklarował.
Na stronie internetowej o sukcesach mówiliście jeszcze w grudniu, gdy już wiadomo było, że Mostostal zostanie z budowy wyrzucony.
- Pierwsze informacje o tym, że harmonogram prac jest opóźniony, pojawiły się w listopadzie. Proszę zauważyć, że byliśmy w przededniu niezwykle dla nas trudnej decyzji. Błyskawicznie musieliśmy się rozstać z nierzetelnym wykonawcą i wprowadzić na budowę nową firmę. Publiczne roztrząsanie tej sytuacji skomplikowałoby i tak bardzo trudny proces.
Ukrywaliście informacje?
- Informowaliśmy o tym zarówno UEFA, PZPN, jak i spółkę PL.2012. Nie rozdzieraliśmy szat, bo jeszcze wtedy wierzyliśmy, że Mostostal da radę. Niestety, pod koniec listopada Mostostal przedstawił swój program naprawczy, na który nie mogliśmy przystać. Wtedy zaczęliśmy dojrzewać do decyzji o zmianie generalnego wykonawcy.
Raport UEFA sugeruje jednak, że i ich nie do końca informowaliście o problemach na budowie. Kiedy dokładnie zdaliście sobie sprawę, że problemy są na tyle duże, że trzeba będzie zmienić budowniczego stadionu?
- To był koniec pierwszej połowy grudnia. Pierwszym sygnałem, o czym wspomniałem, było przekazanie nam programu naprawczego sprowadzającego się do wydłużenia o dwa miesiące terminu oddania obiektu, a po chwili aneksu z prośbą o przesunięcie o kolejne dwa i pół miesiąca. Jednak nie od razu podjęliśmy decyzję o zerwaniu współpracy. Początkowo chcieliśmy wprowadzić na budowę, na zasadach podwykonawcy, firmę z doświadczeniem w budowie stadionów, taką jak Max Bögl.
Może umowę z Mostostalem trzeba było rozwiązać wcześniej, zamiast czekać aż opóźnienia sięgną 90 dni. W końcu umowa dawała Wam takie prawo już po 35 dniach opóźnienia.
- Opóźnienie według harmonogramu szczegółowego rzeczywiście wynosiło 90 dni, ale umowa mówiła jasno, że współpracę możemy rozwiązać, jeśli opóźnienie wynosi minimum 35 dni w stosunku do harmonogramu ogólnego w ramach korony stadionu. Takie opóźnienie Mostostal osiągnął na początku grudnia, więc rozwiązaliśmy umowę tak szybko, jak tylko to było możliwe.
Kto konkretnie podjął taką decyzję?
- Na ten temat rozmawialiśmy w gronie: prezydent Rafał Dutkiewicz, dyrektor Michał Janicki i zarząd spółki. To była długa rozmowa. Analizowaliśmy wszystkie za i przeciw i na koniec stwierdziliśmy, że nie ma innego wyjścia.
Jakie zadania ma prezes spółki Wrocław 2012?
- Właścicielem spółki jest miasto Wrocław. To prezydent odpowiada przed mieszkańcami za powodzenie budowy stadionu. Jako prezes jestem oczywiście jego podwładnym i odpowiadam przed nim. Zostało mi powierzone zadanie nadzorowania tej budowy. Mam pilnować, żeby prace na budowie przebiegały należycie. A ostatecznie, żeby stadion powstał na czas.
Czy ma Pan sobie coś do zarzucenia w związku z ostatnimi wydarzeniami na budowie?
- Absolutnie nie. W żadnym wypadku. Spółka ma stosy dokumentów potwierdzających, że nasz nadzór nad inwestycją był prowadzony prawidłowo. Całą winę za powstałą sytuację ponosi tylko i wyłącznie Mostostal. Proszę zauważyć, że w ciągu półtora miesiąca rozstaliśmy się z poprzednim wykonawcą i wprowadziliśmy na budowę nową firmę. Gdyby nie odpowiedni nadzór, mogłoby być zupełnie inaczej. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad już kilka miesięcy temu rozwiązała umowę z Alpine Bau budującą odcinek autostrady A1, a firma ta do dziś nie zeszła z budowy. GDDKiA sama przyznaje, że z autostradą na Euro nie zdąży. Stadion będzie na czas.
Funkcjonowanie spółki w ubiegłym roku kosztowało miasto 6,6 mln zł. W 2010 roku na jej działalność przekazane ma być ponad 11 mln zł. Na co idą te pieniądze?
- Na działalność spółki. Na pensje dla pracowników, wynajem biur. Korzystamy także z pomocy kancelarii prawniczych, co w kontekście spraw, jakie byliśmy zmuszeni prowadzić, jest przecież zupełnie zrozumiałe. W tym roku będziemy kładli dach na stadionie, w związku z czym będziemy musieli zatrudnić fachowców od konstrukcji stalowych. Za to nie będzie mógł odpowiadać jeden z naszych inżynierów, to będzie musiał być ktoś z bardzo wąską specjalizacją.
Pensje w spółce Wrocław 2012 (średnie wynagrodzenie to 6300 zł plus premie) należą do najwyższych jeśli chodzi o miejskie spółki. Za co dostajecie takie pieniądze?
- Spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. To nas będzie się przecież rozliczać z tego, czy ten stadion powstanie i kiedy. Jeśli chodzi o wynagrodzeni,a to sprawa jest prosta: Jeśli chcemy do budowy zatrudniać najlepszych fachowców, to musimy ich dobrze wynagradzać. Prawie połowa naszej kadry to inżynierowie, a to nie są ludzie, którzy będą pracowali za 1000 zł. Ściągając każdego z nich do pracy, naprawdę musieliśmy mocno negocjować. Nie jest tajemnicą, że kadra inżynierska jest wymagająca.
600 tys. rocznie kosztuje spółkę wynajem biura przy ul. Ofiar Oświęcimskich. Może taniej i wygodniej byłoby mieć siedzibę przy budowie stadionu, a nie w centrum miasta?
- Już w ubiegłym roku chcieliśmy przeprowadzić spółkę na plac budowy, bo funkcjonowanie w takim oddaleniu od budowy jest po prostu uciążliwe. Te plany pokrzyżowała nam jednak zmiana generalnego wykonawcy, ale na pewno w połowie roku będziemy się przeprowadzać.
* Sławomir Wojtas - prezes spółki Wrocław 2012
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 54 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
jaka k... odpowiedzialność ???
pwf74
04.03.10, 09:29
Jaka spoczywa odpowiedzialność?finansowa? Rozumiem oddadza pensje i premie ktore wywrali przez 4 lata+koszty typu catering (300000 za 2009)+koszt wynajmu lokalu+autka z alufelgami i »
-
Jak przed Euro dojrzewa miejska spółka Wrocław ...
golmark
04.03.10, 11:07
Zaprawdę doniosłe są te osiągnięcia.P. Wojas jest tak niezwykły. A dziennikarz toż samo.Czeski film.A prezydent taki opanowany.Być może głowy polecą , gdy prace na stadionie nabiorą rozmachu»
-
Wojtas robi sobie ze wszystkich zarty
elzenberg
04.03.10, 11:58
Zapewnienie w stylu"My naprawdę wierzyliśmy, że Mostostal poradzi sobie zopóźnieniami i nadgoni terminy, co wielokrotnie deklarował."Panie Wojtas po tobierze Pan 10 tys aby powołać w sprawie»
Najczęściej czytane24 htydzień




