Budowniczym stadionu na Euro będą patrzeć na ręce

Michał Karbowiak
26.02.2010 , aktualizacja: 26.02.2010 20:25
A A A Drukuj
Po tym, jak UEFA skrytykowała Wrocław za nierzetelne informowanie o opóźnieniach w budowie stadionu, nadzorująca przygotowania do Euro spółka PL 2012 zaostrza kontrolę realizowanych inwestycji. Wrocławska arena będzie potraktowana szczególnie surowo
8 lutego 2010, demontaż rusztowań i wywóz sprzętu po wypowiedzeniu przez miasto umowy z Mostostalem na budowę stadionu
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
8 lutego 2010, demontaż rusztowań i wywóz sprzętu po wypowiedzeniu przez miasto umowy z Mostostalem na budowę stadionu
Już wiadomo, jakie zarzuty UEFA skierowała pod adresem Wrocławia. W komunikacie Ministerstwa Sportu i działającej z jego ramienia spółki PL 2012 czytamy: "Raport UEFA zwraca uwagę na fakt, że informacje przedstawiane przez inwestora na temat realizacji wrocławskiej inwestycji powinny być przygotowywane rzetelniej i przejrzyściej".

- Myślę, że to zamyka dyskusję o precyzyjności informacji przekazywanych z Wrocławia. Jeśli eksperci tak napisali, to znaczy, że zmiana wykonawcy stadionu w pewnym sensie ich zaskoczyła. A przecież mieli do dyspozycji dane przesyłane im przez spółkę Wrocław 2012 - mówi rzecznik Jakub Kwiatkowski.

W czwartek prezydent Rafał Dutkiewicz zapewniał, że UEFA była o problemach informowana. Ale nie chciał powiedzieć, jak szczegółowo i czy była z tych informacji zadowolona. - Proszę nie wnikać w poziom satysfakcji UEFA z przekazywanych przez nas informacji - apelował do dziennikarzy i zapewniał, że nie wie, co jest w raporcie.

W piątek, gdy było już jasne, że UEFA nie tylko uznaje stadion na Maślicach za projekt wysoce ryzykowny, ale też krytykuje Wrocław za nierzetelne informowanie, nikt nie chciał tego komentować: - Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia, powiedzieliśmy na konferencji prasowej. Temat uważamy za zamknięty - stwierdził Paweł Czuma z biura prasowego urzędu miasta.

Kwiatkowski nie ukrywa: - To właśnie sytuacja Wrocławia spowodowała, że musimy zmienić cały system kontroli inwestycji związanych z Euro 2012.

Teraz we wszystkich miastach będą one częstsze i bardziej szczegółowe. Inwestycje będą sprawdzane niezależnie od tego, jak kontrolują je powołane do tego miejskie spółki.

- Niezależni eksperci mają bezpośrednio sprawdzać miejsca budowy. W ciągu całego roku spółka dokona ponad 200 takich inspekcji, przy czym stadion we Wrocławiu będzie kontrolowany co kilka tygodni - tłumaczy rzecznik ministerstwa. - Kontrole będą też o wiele bardziej skrupulatne niż wcześniej. Do tej pory wystarczyły nam raporty inwestorów zastępczych, ale życie pokazało, że trzeba mieć do nich ograniczone zaufanie.

Komentuje Mirosław Maciorowski: Wrocław 2012 - spółka specjalnej troski

Po komunikacie UEFA, w którym spółce Wrocław 2012 zarzucono nierzetelność, jej władze powinny zobaczyć czerwoną kartkę. Bo o ile dotąd myśleliśmy, że "budowanie Nowej Huty" odbywało się wyłącznie na stronie internetowej spółki, to teraz wiemy, że nie tylko. Skutek tego jest taki, że nikt już nie ma do spółki Wrocław 2012 zaufania. Jej raporty nie będą brane pod uwagę, bo PL 2012 woli sama kontrolować inwestycje. Dodatkowo sprawa uderzyła rykoszetem także w innych inwestorów zastępczych, którzy siłą rzeczy muszą być traktowani z taką samą nieufnością jak wrocławski, choć pewnie pracują rzetelniej i staranniej.

Być może to wszystko jest rzeczywiście spiskiem mającym na celu pozbawić Wrocław atrakcyjnych meczów ćwierćfinałowych podczas Euro. Ale wychodzi na to, że spiskowcy największych sprzymierzeńców mają w samym Wrocławiu.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 53 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów