Na oficjalnej stronie rządu brytyjskiego kilka osób podpisało e-petycję o wprowadzenie w Wielkiej Brytanii eksperymentalnej terapii fagowej. Wrocławski Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN jako jedyny w Unii Europejskiej prowadzi leczenie lekoopornych zakażeń z zastosowaniem fagów - wirusów, które skutecznie niszczą chorobotwórcze bakterie. Te własności fagów mają wielkie znaczenie w przypadkach, w których antybiotyki przestają działać.
- Oporność niektórych bakterii na dostępne leki staje się dramatem współczesnej medycyny - mówi prof. Andrzej Górski. Wiceprezes Polskiej Akademii Nauk i b. dyrektor Instytutu kieruje programem terapii fagowej . - Statystyki są przerażające: jak podaje renomowany amerykański US Centers for Disease Control and Prevention, 70 proc. zakażeń gronkowcem złocistym nie da się zwalczyć żadnymi antybiotykami.
Fagi, odkryte sto lat temu, na długo popadły w zapomnienie, wyparte przez penicylinę i kolejne antybiotyki. Dziś wracają do łask - precyzyjnie niszczą bakterie, nie uszkadzając ludzkich komórek. Być może pewnego dnia znajdą zastosowanie nawet w zwalczaniu otyłości: ostatnio opublikowane prace sugerują, że nadwaga u myszy może być związana ze składem bakterii jelitowych. Podkreśla się również znaczenie fagów w ochronie przed zakażeniami bakteryjnymi roślin, w tym warzyw i owoców.
- Długo traktowano fagi sceptycznie i z rezerwą, bo jeszcze do niedawna wiedza na ich temat nie była zbyt powszechna, również wśród lekarzy - mówi profesor. - Dziś wygląda na to, że w dobie antybiotykooporności bakterii nie mamy innej metody terapeutycznej niż stosowanie fagów. Zwłaszcza że w ostatnim ćwierćwieczu wprowadzono tylko dwie nowe grupy antybiotyków, a już alarmuje się o narastającej oporności mikrobów na te leki.
Na świecie istnieją tylko dwa ośrodki fagowe: w Tbilisi i we Wrocławiu. Wyniki z lat 80. i 90.: u 1300 tysiąca pacjentów leczonych wrocławskimi fagami w różnych szpitalach aż u 85 proc. wyeliminowano chorobotwórcze bakterie. Od roku Instytut ma własny ośrodek terapii fagowej, do którego przyjeżdżają Brytyjczycy, Niemcy, Izraelczycy, Włosi, Belgowie, Macedończycy. Leczą u nas m.in. zapalenia prostaty, zakażenia kości, dróg oddechowych, układu moczowego i skóry. Warunek przyjęcia: wcześniejsze długotrwałe i bezskuteczne leczenie antybiotykami.
- Jesteśmy dla nich ostatnią deską ratunku - mówi dr Beata Weber-Dąbrowska z Instytutu.
Obcokrajowcy poddają się u nas terapii eksperymentalnej, bo preparaty fagowe wciąż nie są zarejestrowane jako lek - Instytutu nie stać na kosztowne badania kliniczne. Od chorego pobiera się tu bakterie i, indywidualnie dla każdego przypadku, przygotowuje preparat "na miarę". Wrocław ma olbrzymi bank fagów: w chłodziarce zamknięto trzysta rodzajów wirusów, pozyskanych m.in. z... miejskich ścieków. O wrocławskiej placówce ostatnio pisało m.in. "Nature Medicine" oraz "National Geographic".
Terapia jest długotrwała, potrafi ciągnąć się miesiącami. Wstępne leczenie - koszt fagów, badań lekarskich i opieki medycznej - to ok. 1-2 tys. zł. Brytyjczycy chcą, aby refundować koszty leczenia we Wrocławiu, a w przyszłości wprowadzić fagi także u nich.
- Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby nasza eksperymentalna terapia znalazła szersze zastosowanie w kraju i na świecie - mówi profesor Górski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław