Wrocławscy kibole pobili rodziców trampkarzy Lecha

Tomasz Wysocki, Michał Karbowiak, Piotr Żytnicki
12.03.2011 , aktualizacja: 13.03.2011 20:38
A A A Drukuj
Mural kibiców Śląska Wrocław Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Mural kibiców Śląska Wrocław
Grupa bandytów skopała i pobiła butelkami dwóch mężczyzn ubranych w koszulki Lecha. Mają poważne urazy głowy i twarzy. Poznańska drużyna natychmiast wycofała się z turnieju, a policja powołała specjalną grupę, która ma złapać sprawców
Mural kibiców Śląska Wrocław
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Mural kibiców Śląska Wrocław
Do napadu doszło w sobotę ok. godz. 13 na wrocławskim Nowym Dworze niedaleko centrum sportowego Redeco, które zorganizowało zawody. Po pierwszym meczu Lecha Poznań z Lechią Dzierżoniów czterech rodziców poszło do osiedlowego sklepu po drugiej stronie ulicy.

- Mieli na sobie niebieskie T-shirty z napisem "Lech 2001", od rocznika urodzenia swoich dzieci - opowiada Grzegorz Pawłowski, kierownik drużyny Dzieci Kolejorza.

Nagle pod sklep podjechało kilka samochodów, z których wyskoczyła grupa mężczyzn w wieku około 25-30 lat i zaatakowali poznaniaków. Jednemu udało się uciec, drugi na koszulkę założył kurtkę, więc zostawiono go w spokoju. Dwaj inni zostali przewróceni, napastnicy zaczęli ich kopać, bić po głowie pięściami i butelkami.

Pawłowski: - Zerwano z nich koszulki, a na koniec jeden z napastników krzyknął: "To za barwy". Rodzice jednoznacznie twierdzili, że to byli kibice Śląska Wrocław.

Pozostali członkowie poznańskiej ekipy byli przerażeni, chcieli natychmiast zabrać dzieci do Poznania. Kierownictwo drużyny podjęło więc decyzję o wycofaniu się z zawodów. Młodzi piłkarze pod eskortą policji wrócili do hotelu po swoje rzeczy, a potem wyjechali z Wrocławia.

Komendant miejski policji we Wrocławiu powołał specjalną grupę złożoną z funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego i wydziału zajmującego się przestępczością wśród kibiców. - Wciąż ustalamy przebieg wydarzeń. Wiadomo, że mężczyźni z Poznania byli nietrzeźwi, a napastników było od kilku do kilkunastu - mówi asp. Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Według niektórych rodziców dzieci z innych drużyn uczestniczących w turnieju poznaniacy mieli zachowywać się prowokacyjnie. Ubrani w koszulki Lecha wznosili okrzyki pod herbem Śląska Wrocław i napisem "Ultras Śląsk" wymalowanym na pobliskich garażach. Mieli się też tam fotografować, a nawet oddawać mocz. Policja tego na razie nie potwierdza.

- Totalna bzdura. Nikt nie robił żadnych zdjęć, ani nie sikał. Ci rodzice nie są takimi idiotami - mówi Pawłowski. - Popełnili pewne faux pas, wychodząc w koszulkach na ulicę, ale to nie są jacyś fanatyczni kibice. Interesują się piłką, bo ich dzieci w nią grają, mają z tego frajdę, jeżdżą na turnieje, ale nie znają animozji między kibicami. Teraz myślę sobie, że ktoś powinien ich uświadomić, że Polska to wciąż Azja.

Pobitych przewieziono do szpitala. Byli nietrzeźwi. U jednego stwierdzono dwa promile alkoholu, u drugiego ponad pół. Mają poważne urazy głowy i twarzy - siniaki, otarcia, rozcięcia - jednemu trzeba było założyć szwy.

Marcin Majchrzak, organizator turnieju piłkarskiego Redeco Cup: - To już siódmy, ale taki incydent wydarzył się po raz pierwszy. Zawodnikom i kibicom gwarantujemy bezpieczeństwo, ale tylko na terenie ośrodka. Nie możemy dać takiej gwarancji poza nim. Przyjeżdżają na turnieje drużyny Arki, Legii, za którymi nie przepada się we Wrocławiu, i nigdy nie doszło do takiego napadu.

- Zupełnie chora sytuacja. To turniej dla dzieci, a nie ustawka kiboli. Kibicowanie ulubionej drużynie nie może polegać na fizycznej eliminacji innych kibiców - komentował ojciec zawodnika ze Swarzędza.

Organizatorzy nie przerwali rozgrywek, w niedzielę odbywały się mecze także z udziałem pozostałych drużyn z Wielkopolski. Policja zwiększyła liczbę patroli na Nowym Dworze.

Komentuje Mirosław Maciorowski: To nie jest kraj dla normalnych kibiców

Kolejny rozdział "dziejów głupoty w Polsce" - można by skwitować sobotnie zajście pod Redeco. Nie będę roztrząsał, kto był tam bardziej głupi - kibole Śląska, po których przecież niczego mądrzejszego od tego, co zrobili, spodziewać się nie można. Czy pobici poznaniacy, którzy nawet jeśli nie sikali, nie fotografowali się i nie krzyczeli pod herbem wrocławskiej drużyny, to wychodząc na miasto w koszulkach Lecha Poznań, zachowali się nierozsądnie. Oczywiście, nic złego nie zrobili - bo teoretycznie każdy powinien mieć prawo bez przeszkód chodzić w jakiej koszulce chce i gdzie chce. Ale niestety, nie w Polsce. Bo Polska to nie jest kraj dla normalnych kibiców. Tu kibole mordują się na ulicach; kluby ze strachu oddają im władzę na trybunach; a PZPN udaje, że nic złego się nie dzieje i problemu kibolstwa w ogóle nie ma. Od lat to się nie zmienia.

Ale jest jeszcze jeden aspekt tego wydarzenia. Działacze Śląska podkreślają, że chuligańskie ekscesy we Wrocławiu to już przeszłość. Że od lat nie było ich ani na stadionie przy Oporowskiej, ani w jego pobliżu. To fakt. Ale bandycki napad pod Redeco uświadamia, że tak naprawdę Wrocław w ogóle nie różni się ani od Krakowa, ani od Poznania. Także u nas w każdej chwili bandyci w szalikach mogą zaatakować na ulicy każdego, kto im się nie spodoba.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 168 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów