Powódź idzie, a program dla Odry tylko na papierze

Michał Kokot, jaha
19.05.2010 , aktualizacja: 19.05.2010 15:09
A A A Drukuj
Wrocław podczas powodzi w roku 1997 Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta Wrocław podczas powodzi w roku 1997
Urzędnicy wojewody uaktualnili powstały w 1997 roku "Program dla Odry". Miał on chronić nas przed kolejnym kataklizmem, tymczasem w nowej wersji czytamy, że Wrocław zabezpieczony jest wciąż tak samo, jak przed tamtą powodzią
Rok 1997: woda zatopiła najpierw Siechnice, Kotowice i Radwanice, potem Księże Małe. Zalany został Kozanów  - w krytycznym momencie woda osiągnęła poziom od 2 do 9 metrów. Zdjęcia kozanowskich wieżowców wyłaniających się z odmętów Odry obiegły cały świat.
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Rok 1997: woda zatopiła najpierw Siechnice, Kotowice i Radwanice, potem Księże Małe. Zalany został Kozanów - w krytycznym momencie woda osiągnęła poziom od 2 do 9 metrów. Zdjęcia kozanowskich wieżowców wyłaniających się z odmętów Odry obiegły cały świat.
Przypomnijmy: "Program dla Odry" miał chronić osiem województw w dorzeczu Odry. Został uchwalony przez Sejm w 2001 roku i przez kolejnych 15 lat zakładał wydanie 10 mld zł na budowę zbiorników retencyjnych, polderów i modernizację śluz. Na razie jednak udało się wydać nieco ponad 3 mld zł, ale głównie na modernizację wałów oraz odbudowę zniszczeń po powodzi sprzed 13 lat. Z nowych obiektów powstały jedynie dwa zbiorniki retencyjne Topola i Kozielno na Nysie Kłodzkiej.



"Wrocław, który w 1997 znalazł się praktycznie w 30 proc. pod wodą i w którym straty wywołane jej skutkami stanowiły ok. 40 proc. ze wszystkich wówczas odnotowanych, dysponuje praktycznie tym samym systemem zabezpieczeń, jaki był przed powodzią" - napisali urzędnicy wojewody w aktualizacji "PdO".

Wniosek z tego jest jasny: w naszym mieście w każdej chwili mogą powtórzyć się wydarzenia sprzed 13 lat. Kluczowe inwestycje, które miały chronić przed powodzią, wciąż pozostają na papierze, są opóźnione o lata i kosztują wielokrotnie więcej niż planowano.

Najważniejsze dla ochrony Wrocławia miały być dwa obiekty: zbiornik retencyjny w Raciborzu, zbierający wodę spływającą z górnej Odry, oraz system zabezpieczeń w samym mieście - czyli tzw. Wrocławskiego Węzła Wodnego. W sumie mają kosztować 505 mln euro.

Budowa zbiornika raciborskiego trwa, ale się ślimaczy. Miał być gotowy w przyszłym roku, ale już wiadomo, że tak się nie stanie. Planuje się go oddać w 2015 roku; jest to ostatni możliwy termin, po którym przepadną nam środki z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Jeśli chodzi o Wrocławski Węzeł Wodny, to jego budowa opóźniona jest już o siedem lat.

Przez lata na ochronę przeciwpowodziową nie potrafiliśmy wykorzystać pieniędzy pochodzących z kredytu Banku Światowego. Kontrolerzy NIK ustalili, że w latach 2007-2008 na obie inwestycje wydano ledwie 0,7 proc. przeznaczonej kwoty, czyli 14,5 mln zł. Z kolei z unijnego Funduszu Spójności, wartego 2 mld euro, do 2008 roku udało się pozyskać ledwie kilkadziesiąt milionów złotych. A przecież twórcy "Programu dla Odry" zakładali, że będzie on finansowany głównie z tego źródła.

- Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej na inwestycje przeciwpowodziowe nie pozyskiwały przez lata żadnych środków - ani przed naszą akcesją do UE, ani po. Wszyscy domagali się jedynie pieniędzy rządowych, ale te stanowią jedynie 10 proc. wartości całego programu - mówi Stanisław Zięba, dyrektor biura "Programu dla Odry".

Problemem są też roszady polityczne na stanowisku ministra środowiska i pełnomocnika "Programu", który w ciągu ostatnich ośmiu lat zmienił się czterokrotnie. Po każdych wyborach nowa ekipa układała kolejną listę inwestycji, tymczasem zalewana co kilka lat Kotlina Kłodzka wciąż nie może doczekać się projektu budowy zbiorników małej retencji, bo wypadł on z listy za rządów SLD. Z kolei za rządów PiS zrezygnowano z budowy zbiornika retencyjnego w Kamieńcu Ząbkowickim. Decyzją ministra środowiska na terenie, z którego wysiedlono całą wieś, obecnie znajduje się rezerwat ptactwa.

- Cały "Program dla Odry" wymaga nowelizacji, bo część inwestycji jest już tak opóźniona, że nie zdążymy z ich oddaniem do 2016 roku. Poza tym wyceny zawarte w "Programie" sprzed dziewięciu lat są już dawno nieaktualne. Sam zbiornik w Raciborzu podrożał trzykrotnie z 484 mln zł do 1,3 mld zł - mówi Zięba.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 85 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów