Olbrzymie betonowe krzesło stanie w centrum Wrocławia
10.03.2010
, aktualizacja: 13.08.2010 13:50
Kolorowe balony zaczepione przy moście Pokoju, wieża światła i komin elektrociepłowni pomalowany niebieską farbą odblaskową to projekty, które 40 lat temu pokazali artyści na słynnym Sympozjum Plastycznym Wrocław 70. Ale dopiero teraz będą mieli szansę na ich realizację
Sympozjum rozsławiło Wrocław, wymieniane jest w podręcznikach historii sztuki i encyklopediach (jako pierwsza manifestacja sztuki konceptualnej w Polsce), a jego uczestnicy należeli do czołówki polskiej awangardy. Wśród 39 plastyków z całego kraju w 1970 roku przyjechali do Wrocławia tacy wybitni twórcy, jak: Tadeusz Kantor, Henryk Stażewski, Władysław Hasior i Alfons Mazurkiewicz. Mieli przygotować projekty dzieł dla przestrzeni miejskiej. Zrobili je, ale na projektach się skończyło.
Jedyną pamiątką po sympozjum jest ustawiony na Wyspie Piaskowej żywy pomnik - drzewo korzeniami do góry, czyli "Arena" Jerzego Beresia. Niestety, nie został on dokończony. I pewnie by tak już zostało, gdyby nie czwórka młodych kuratorów wystaw z Warszawy, Krakowa i Wrocławia.
Urodzili się kilkanaście lat po sympozjum, ale w czasie podyplomowych studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim zainteresowali się ową "manifestacją sztuki konceptualnej".
- Wszędzie o niej czytaliśmy, ale okazało się, że jedyną dokumentacją sympozjum jest katalog przygotowany przez Zbigniewa Makarewicza w 1983 roku. Postanowiliśmy więc zorganizować wystawę "Wrocław 70/Otwarte archiwum" w warszawskiej galerii Fundacji "Profile" i uruchomić portal, w którym zostaną pokazane projekty, zdjęcia, filmy, wywiady z artystami. Otwarcie planujemy na 29 kwietnia - tłumaczy Maja Kokot, kuratorka z Fundacji "Profile".
Wrocław nie chciał być gorszy i też zamierza uczcić okrągłą rocznicę. - Przynajmniej trzy projekty chcemy zrealizować: "Krzesło" Kantora, "Arenę" Beresia i "Kompozycję pionową nieograniczoną" Henryka Stażewskiego - mówi zastępczyni dyrektora wydziału kultury urzędu miasta Dorota Monkiewicz.
Najszybciej powstanie "Arena" Beresia. - Teraz widzimy tylko drzewo posadzone korzeniami do góry, a to skomplikowana kompozycja w wybetonowanym do połowy okręgu. Będzie gotowa 26 kwietnia i wtedy też będą ją mogli ocenić uczestnicy sympozjum, których znów zaprosiliśmy do Wrocławia - mówi dr Jerzy Ilkosz, dyrektor Muzeum Architektury.
Na "Krzesło" Kantora - składane, z betonu, mające 10 metrów wysokości - poczekamy do przyszłego roku. Ma stanąć w okolicach Teatru Współczesnego przy ul. Rzeźniczej, tak jak chciał Kantor ("nie może być wyizolowane, musi być w samym środku życia ruchu"). Artysta stworzył je w ramach cyklu "projektu pomników niemożliwych" i nie wierzył w realizację. - Wrocław od 1989 roku próbował "Krzesło" postawić, uzyskał nawet zgodę Kantora, ale nie udało się sprawy dokończyć. Szkoda, bo to ciekawe dzieło - uważa Piotr Wieczorek, prezes wrocławskiego oddziału ZPAP.
Trzecią pamiątką po sympozjum ma być "Kompozycja pionowa nieograniczona" Stażewskiego, czyli dziewięć kolorowych snopów światła krzyżujących się na niebie w kształcie litery W, które przez wiele lat były logo wrocławskiego ośrodka telewizji. Warszawiacy oglądali ją w ubiegłym roku, ale tylko przez jedną noc. We Wrocławiu ma być stałą atrakcją. - Pokażemy ją gdzieś nad Odrą, ale tak, aby oświetlone ulice nie były konkurencją dla kompozycji Stażewskiego - wyjaśnia Monkiewicz. Nie wyklucza, że miasto zdecyduje się zrealizować jeszcze kilka projektów z sympozjum.
Tak miało być, może będzie
Wśród 57 projektów zgłoszonych na sympozjum w 1970 roku znalazł się m.in. "Dialog" Włodzimierza Borowskiego, czyli dwa monstrualne krzesła z rur stalowych. Jedno miało być ustawione w Elblągu, a drugie we Wrocławiu, w prostej linii Wrocław - Elbląg, zwrócone do siebie. "Odległość, w jakiej będą ustawione, uniemożliwia obejrzenie tej sytuacji. Relacje zachodzące między nimi powstają w sferze pojęciowej, podobnie jak relacje, jakie zachodzą między nimi a otoczeniem" - wyjaśniał artysta.
"Kompozycja przestrzenna" Anny Szpakowskiej-Kujawskiej to zaczepione cienkimi liniami na Odrze (przy moście Pokoju) kolorowe balony o kształcie ludzkim. "Balony przytwierdzone do jednego punktu tworzyć będą dynamiczną formę na tle starego i statycznego Ostrowa Tumskiego" - uzasadniano.
"Koncert na 28 poduszek i zachód słońca" Jerzego Rosołowicza wymagał płaskiego terenu 1000 m x 1000 m oraz bezchmurnego nieba i lekkiego wiaterku. Uczestnikami koncertu mieli być: wykładowca czytający traktat o poduszce, pirotechnicy i specjaliści od napełniania gazem i podłączania ładunków, karetki pogotowia ratunkowego z załogą, antagoniści poduszki (z własnymi poduszkami) - dla znęcania się nad nimi i unicestwienia ich - oraz kilkunastotysięczny tłum nieświadomych miłośników poduszki. Poduszki miały budzić się (w czasie czytania traktatu...), szybować, zasnuwać cały horyzont, wreszcie wybuchać. Tumany pierza fruwają, słońce zachodzi, koniec koncertu.
Jedyną pamiątką po sympozjum jest ustawiony na Wyspie Piaskowej żywy pomnik - drzewo korzeniami do góry, czyli "Arena" Jerzego Beresia. Niestety, nie został on dokończony. I pewnie by tak już zostało, gdyby nie czwórka młodych kuratorów wystaw z Warszawy, Krakowa i Wrocławia.
Urodzili się kilkanaście lat po sympozjum, ale w czasie podyplomowych studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim zainteresowali się ową "manifestacją sztuki konceptualnej".
- Wszędzie o niej czytaliśmy, ale okazało się, że jedyną dokumentacją sympozjum jest katalog przygotowany przez Zbigniewa Makarewicza w 1983 roku. Postanowiliśmy więc zorganizować wystawę "Wrocław 70/Otwarte archiwum" w warszawskiej galerii Fundacji "Profile" i uruchomić portal, w którym zostaną pokazane projekty, zdjęcia, filmy, wywiady z artystami. Otwarcie planujemy na 29 kwietnia - tłumaczy Maja Kokot, kuratorka z Fundacji "Profile".
Wrocław nie chciał być gorszy i też zamierza uczcić okrągłą rocznicę. - Przynajmniej trzy projekty chcemy zrealizować: "Krzesło" Kantora, "Arenę" Beresia i "Kompozycję pionową nieograniczoną" Henryka Stażewskiego - mówi zastępczyni dyrektora wydziału kultury urzędu miasta Dorota Monkiewicz.
Najszybciej powstanie "Arena" Beresia. - Teraz widzimy tylko drzewo posadzone korzeniami do góry, a to skomplikowana kompozycja w wybetonowanym do połowy okręgu. Będzie gotowa 26 kwietnia i wtedy też będą ją mogli ocenić uczestnicy sympozjum, których znów zaprosiliśmy do Wrocławia - mówi dr Jerzy Ilkosz, dyrektor Muzeum Architektury.
Na "Krzesło" Kantora - składane, z betonu, mające 10 metrów wysokości - poczekamy do przyszłego roku. Ma stanąć w okolicach Teatru Współczesnego przy ul. Rzeźniczej, tak jak chciał Kantor ("nie może być wyizolowane, musi być w samym środku życia ruchu"). Artysta stworzył je w ramach cyklu "projektu pomników niemożliwych" i nie wierzył w realizację. - Wrocław od 1989 roku próbował "Krzesło" postawić, uzyskał nawet zgodę Kantora, ale nie udało się sprawy dokończyć. Szkoda, bo to ciekawe dzieło - uważa Piotr Wieczorek, prezes wrocławskiego oddziału ZPAP.
Trzecią pamiątką po sympozjum ma być "Kompozycja pionowa nieograniczona" Stażewskiego, czyli dziewięć kolorowych snopów światła krzyżujących się na niebie w kształcie litery W, które przez wiele lat były logo wrocławskiego ośrodka telewizji. Warszawiacy oglądali ją w ubiegłym roku, ale tylko przez jedną noc. We Wrocławiu ma być stałą atrakcją. - Pokażemy ją gdzieś nad Odrą, ale tak, aby oświetlone ulice nie były konkurencją dla kompozycji Stażewskiego - wyjaśnia Monkiewicz. Nie wyklucza, że miasto zdecyduje się zrealizować jeszcze kilka projektów z sympozjum.
Tak miało być, może będzie
Wśród 57 projektów zgłoszonych na sympozjum w 1970 roku znalazł się m.in. "Dialog" Włodzimierza Borowskiego, czyli dwa monstrualne krzesła z rur stalowych. Jedno miało być ustawione w Elblągu, a drugie we Wrocławiu, w prostej linii Wrocław - Elbląg, zwrócone do siebie. "Odległość, w jakiej będą ustawione, uniemożliwia obejrzenie tej sytuacji. Relacje zachodzące między nimi powstają w sferze pojęciowej, podobnie jak relacje, jakie zachodzą między nimi a otoczeniem" - wyjaśniał artysta.
"Kompozycja przestrzenna" Anny Szpakowskiej-Kujawskiej to zaczepione cienkimi liniami na Odrze (przy moście Pokoju) kolorowe balony o kształcie ludzkim. "Balony przytwierdzone do jednego punktu tworzyć będą dynamiczną formę na tle starego i statycznego Ostrowa Tumskiego" - uzasadniano.
"Koncert na 28 poduszek i zachód słońca" Jerzego Rosołowicza wymagał płaskiego terenu 1000 m x 1000 m oraz bezchmurnego nieba i lekkiego wiaterku. Uczestnikami koncertu mieli być: wykładowca czytający traktat o poduszce, pirotechnicy i specjaliści od napełniania gazem i podłączania ładunków, karetki pogotowia ratunkowego z załogą, antagoniści poduszki (z własnymi poduszkami) - dla znęcania się nad nimi i unicestwienia ich - oraz kilkunastotysięczny tłum nieświadomych miłośników poduszki. Poduszki miały budzić się (w czasie czytania traktatu...), szybować, zasnuwać cały horyzont, wreszcie wybuchać. Tumany pierza fruwają, słońce zachodzi, koniec koncertu.
- 87 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Olbrzymie betonowe krzesło stanie w centrum Wro...
zyz_o
10.03.10, 09:14
Może jednak chodzi o taczkę?W obliczu krachu finansów miasta jak najbardziej się przyda. Ale musi być duża- Rada miejska bez winy nie jest.»
-
A co z przerobieniem elektrocieplowni na Palmy??
przemqbp
10.03.10, 11:05
Pomysl wprawdzie z połowy lat 90tych, ale moim zdaniem zmienilby wyraźnie oblicze miasta. Polegał on na doczepieniu dmuchanych, gigantycznych lisci palmowych do kominów elektrociepłowni, »
-
Olbrzymie betonowe krzesło stanie w centrum Wro...
darla152
11.03.10, 08:03
Z tym krzesłem to jest głupi pomysł !!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




