Wrocławianka, czyli jak nie stawiać rzeźb w mieście

Agata Saraczyńska
15.01.2010 , aktualizacja: 15.01.2010 20:04
A A A Drukuj
To miał być tekst o tym, że we Wrocławiu pojawiła się sympatyczna rzeźba. Nie będzie, bo ustawiono ją tak, że cały wdzięk figury zabiło chaotyczne otoczenie
Rzeźba Wrocławianki stanęła  w niefortunnym miejscu
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Rzeźba Wrocławianki stanęła w niefortunnym miejscu
SONDAŻ
Czy podoba Ci się Wrocławianka?

Jest urocza
Nic w niej ciekawego, Pipi Langstrumpf zna każdy
Chodniki są do chodzenia, a nie do potykania się o rzeźby

Wrocławianka 18 lat czekała na realizację i wreszcie od piątku metalowa dziewczynka w kusej sukience i ze sterczącymi warkoczykami wpatruje się w Galerię Dominikańską.

Pomysł ustawienia jej w przestrzeni publicznej ma długą historię. Wrocławski rzeźbiarz Waldemar Szmatuła najpierw stworzył gipsową miniaturę Wrocławianki. Swoją postać wzorował nieco na Pipi Langstrumpf - bohaterce książek dla dzieci, która, choć trochę nieporządna i szalona, wzbudzała sympatię swoją dobrocią i szczerymi intencjami.

Wyrzeźbiona przez niego figurka zalotnej dziewczynki, która uosabiać miała wrocławski pierwiastek żeński, przymierzana była do różnych miejsc w mieście. Jedni chcieli, by stanęła przy wyjściu z przejścia podziemnego na Świdnickiej, inni wskazywali, że można ją ustawić wśród zabudowy osiedlowej.

Od 1992 roku gipsowy prototyp tkwił w poczekalni przed gabinetem prezydenta miasta. Grono fanów Wrocławianki rosło i co rusz pojawiały się głosy, że jej postać powinna wreszcie pojawić się w mieście. Jednak problemem była jej przyszła lokalizacja, a także finanse - nie było pieniędzy na realizację rzeźby w trwałym materiale.

W zeszłym roku chęć sfinansowania Wrocławianki zadeklarowała Galeria Dominikańska. Przekazała sto tysięcy złotych i ponadnaturalnej wielkości, dwuipółmetrową postać dziewczynki odlano w brązie.

W piątek rzeźbę odsłonięto - stanęła na postumencie tuż przy przejściu Oławskim, tyłem do Kazimierza Wielkiego. Wpatruje się w okna sklepowe jak sroka w gnat, jakby nie śmiała wejść do środka.

Właściwie oglądać ją można tylko z jednej strony - wychodząc z centrum handlowego. Nie widać jej z przystanku tramwajowego ani z drugiej strony ulicy. Nie można jej obejść i obejrzeć od tyłu, bo stanęła w centrum niewielkiego wybrukowanego kółka. A przecież rzeźba z natury swojej nie jest płaska, ma trzy wymiary!

A przecież choć Wrocławianka ma olbrzymie warkoczyki i nienaturalnie duży biust, to - tak jak w słynnej piosence Kaliny Jędrusik - prócz ciała ma także i duszę. Za plecami skryła ręce, w których trzyma kwiatek. Trzeba o tym wiedzieć, bo dostrzec go niemal nie można.

Jakby tego było mało, wokół Wrocławianki panuje chaos przestrzenny. Tłem dla rzeźby jest nie tylko arteria drogowa, ale i wielka tablica informująca o organizacji ruchu na placu Dominikańskim.

W efekcie nie sposób docenić urody figury, która tak różni się patetycznych pomników wrocławskich. Nie da się jej nawet zrobić porządnego zdjęcia, bo z każdej strony coś wciska się w kadr.

Cóż z tego, że nie jest ciężka jak pomnik Ofiar Sybiru i pretensjonalna jak Bolesław Chrobry i jego koń. Ustawiono ją równie bezmyślnie jak pomnik biskupa Kominka czy Katyńską Golgotę, nie patrząc na charakter istniejącej wokół przestrzeni.

Miasto to nie galeria sztuki. Na ulicach dzieła artystów muszą walczyć o uwagę i sympatię widzów. Aby rzeźba mogła kształtować otoczenie, trzeba dać jej szansę. Wrocławiankę wystarczyło ulokować nieco dalej od wejścia do Galerii Dominikańskiej, choćby na skraju fosy przylegającej do budynku.

Tam, w naturalnym otoczeniu, mogłaby w pełni prezentować swe wdzięki i ożywić martwy fragment Promenady. Mogłaby zdobić, a jest przykładem zmarnowanej szansy za spore pieniądze.

Czekamy na Wasze opinie

Podziel się

  • 94 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

  • Wrocławianka, czyli jak nie stawiać pomników w ... sprintek 15.01.10, 20:42

    Pomnik Kardynała Kominka akurat bardzo dobrze wpasował się w przestrzeń i jestjednym z lepszych w naszym mieście. Co to tej fu, "Wrocławianki", to powtórzęwypowiedzi z SSC- pomnik galerianki»

  • Wrocławianka, czyli jak nie stawiać pomników w ... mirrandel 15.01.10, 21:55

    rzeźba fajna do parku, nie na skrzyżowanie i nie pod galerię (choc chwała jej za sfinansowanie dzieła). Niestety nazwa "galerianka" sama się nasuwa. Wyglada sympatycznie, choc jak pierwszy »

  • Wrocławianka, czyli jak nie stawiać pomników w ... korcia2000 16.01.10, 11:47

    Miejsce jest fatalne. Podobnie jak grupy rzeźb na skrzyżowaniu Piłsudskiego iŚwidnickiej. Z tym, że te ostatnie odbierane są przez przyjezdnych jakosymbole wrocławskiej nędzy...»