W radzie miejskiej będzie bój o podwyżki cen wody
09.11.2009
, aktualizacja: 08.11.2009 19:34
MPWiK domaga się 10-procentowej podwyżki opłat za wodę i ścieki. Tłumaczy, że od jej wprowadzenia zależą kluczowe inwestycje spółki. Ostateczna decyzja należy jednak do radnych, a ci przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi nie chcą o podwyżkach słyszeć
ZOBACZ TAKŻE
- Podwyżka wody może zatopić miejską koalicję w radzie (06-01-10, 08:00)
Nowe stawki miałyby obowiązywać od marca 2010 roku. MPWiK zaproponowało je w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia komisji infrastruktury rady miasta. Miesięcznie na jednego mieszkańca dodatkowa opłata wyniosłaby około 2 zł. Spółka tłumaczy, że bez podwyżki jej dochody będą zbyt małe, by zaciągnąć pół miliarda złotych kredytu na realizację kluczowych, ważnych dla Wrocławia inwestycji. Chodzi m.in. o budowę kanalizacji w zachodniej części miasta.
Procedura podwyższenia opłat jest taka: MPWiK przedstawia propozycje prezydentowi, ten ją opiniuje i rekomenduje wraz ze swoim stanowiskiem radzie, która podejmuje ostateczną decyzję. Dla MPWiK może być ona niekorzystna.
- Naszej zgody na podwyżki prawdopodobnie nie będzie - zapowiada Piotr Babiarz, szef klubu radnych PiS. - Wzrost opłat uderzy w najbiedniejszych mieszkańców. Od dawna słyszymy, że MPWiK będzie restrukturyzowane. Może spółka powinna szukanie pieniędzy zacząć u siebie, a nie w kieszeni podatników?
PiS przypomina swój apel do Rafała Dutkiewicza z końca 2008 roku, by na czas kryzysu miasto zamroziło podwyżki. - Wzywaliśmy prezydenta do takiej polityki i z naszej strony nic się nie zmieniło - mówi Babiarz.
Leon Susmanek, radny PO, szef komisji infrastruktury: - Już raz, na początku tego roku, zgodziliśmy się na podwyżki cen wody. Musimy dostać od MPWiK szczegółowy raport o wykonaniu tegorocznych inwestycji. Może planując kolejny wzrost stawek, spółka wraz z miastem powinna przeprowadzić akcję informacyjną wśród mieszkańców i wyjaśnić, dlaczego jest to konieczne. Bo choć nie można wykluczyć, że inwestowanie tego wymaga, to na końcu i tak zawsze się mówi, że "to radni uchwalili podwyżkę".
Tak w PiS, jak i w PO można jednak usłyszeć, że opór przed wprowadzeniem podwyżek ma też czysto polityczny charakter. - W przyszłym roku są wybory samorządowe. Nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności za takie niepopularne decyzje. Zwłaszcza że jest kryzys. Dzisiaj każdy będzie chciał być dobrym wujkiem - mówią nieoficjalnie politycy obu partii.
Planowana podwyżka cen wody i ścieków to niejedyna podwyżka, której można spodziewać się w 2010 roku. Władze Wrocławia zapowiadają, że wzrosną także podatki od nieruchomości i środków transportu. Ma to podreperować przyszłoroczny budżet, który, już wiadomo, będzie mniejszy niż obecny.
Marcin Urban, skarbnik miasta: - Te podatki podnoszą wszystkie duże miasta w Polsce. W większości z nich nowe stawki będą na maksymalnym ustawowo poziomie. Wrocław pozostanie jednym z tańszych miast. Poza tym stawek nie zmienialiśmy od wielu lat. Jedynie w ubiegłym roku w nieruchomościach - minimalnie, o wskaźnik inflacji.
Urban tłumaczy, że podwyżka nie będzie poważnym obciążeniem dla wrocławian. - Na przykład za 50-metrowe mieszkanie w skali roku to około 2,50 zł więcej. Ale dla budżetu miasta to spory zysk, bo podatników mamy ponad 120 tys. - mówi.
PiS i PO czekają na szczegóły podwyżkowego planu. - Wstępnie mogę powiedzieć, że zgodzimy się, jeśli podwyżka nie będzie większa niż wskaźnik inflacji - zapowiada Babiarz. Nieoficjalnie wiemy jednak, że podwyżka podatku od nieruchomości ten wskaźnik przekroczy.
Współpracownik prezydenta: - Zdajemy sobie sprawę, że przeforsowanie podwyżek w radzie będzie trudne. Ale jeśli ich nie wprowadzimy, budżet znowu się nie dopnie. Już i tak zrezygnowaliśmy z części inwestycji. Bez zastrzyku gotówki będziemy musieli ciąć kolejne.
Procedura podwyższenia opłat jest taka: MPWiK przedstawia propozycje prezydentowi, ten ją opiniuje i rekomenduje wraz ze swoim stanowiskiem radzie, która podejmuje ostateczną decyzję. Dla MPWiK może być ona niekorzystna.
- Naszej zgody na podwyżki prawdopodobnie nie będzie - zapowiada Piotr Babiarz, szef klubu radnych PiS. - Wzrost opłat uderzy w najbiedniejszych mieszkańców. Od dawna słyszymy, że MPWiK będzie restrukturyzowane. Może spółka powinna szukanie pieniędzy zacząć u siebie, a nie w kieszeni podatników?
PiS przypomina swój apel do Rafała Dutkiewicza z końca 2008 roku, by na czas kryzysu miasto zamroziło podwyżki. - Wzywaliśmy prezydenta do takiej polityki i z naszej strony nic się nie zmieniło - mówi Babiarz.
Leon Susmanek, radny PO, szef komisji infrastruktury: - Już raz, na początku tego roku, zgodziliśmy się na podwyżki cen wody. Musimy dostać od MPWiK szczegółowy raport o wykonaniu tegorocznych inwestycji. Może planując kolejny wzrost stawek, spółka wraz z miastem powinna przeprowadzić akcję informacyjną wśród mieszkańców i wyjaśnić, dlaczego jest to konieczne. Bo choć nie można wykluczyć, że inwestowanie tego wymaga, to na końcu i tak zawsze się mówi, że "to radni uchwalili podwyżkę".
Tak w PiS, jak i w PO można jednak usłyszeć, że opór przed wprowadzeniem podwyżek ma też czysto polityczny charakter. - W przyszłym roku są wybory samorządowe. Nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności za takie niepopularne decyzje. Zwłaszcza że jest kryzys. Dzisiaj każdy będzie chciał być dobrym wujkiem - mówią nieoficjalnie politycy obu partii.
Planowana podwyżka cen wody i ścieków to niejedyna podwyżka, której można spodziewać się w 2010 roku. Władze Wrocławia zapowiadają, że wzrosną także podatki od nieruchomości i środków transportu. Ma to podreperować przyszłoroczny budżet, który, już wiadomo, będzie mniejszy niż obecny.
Marcin Urban, skarbnik miasta: - Te podatki podnoszą wszystkie duże miasta w Polsce. W większości z nich nowe stawki będą na maksymalnym ustawowo poziomie. Wrocław pozostanie jednym z tańszych miast. Poza tym stawek nie zmienialiśmy od wielu lat. Jedynie w ubiegłym roku w nieruchomościach - minimalnie, o wskaźnik inflacji.
Urban tłumaczy, że podwyżka nie będzie poważnym obciążeniem dla wrocławian. - Na przykład za 50-metrowe mieszkanie w skali roku to około 2,50 zł więcej. Ale dla budżetu miasta to spory zysk, bo podatników mamy ponad 120 tys. - mówi.
PiS i PO czekają na szczegóły podwyżkowego planu. - Wstępnie mogę powiedzieć, że zgodzimy się, jeśli podwyżka nie będzie większa niż wskaźnik inflacji - zapowiada Babiarz. Nieoficjalnie wiemy jednak, że podwyżka podatku od nieruchomości ten wskaźnik przekroczy.
Współpracownik prezydenta: - Zdajemy sobie sprawę, że przeforsowanie podwyżek w radzie będzie trudne. Ale jeśli ich nie wprowadzimy, budżet znowu się nie dopnie. Już i tak zrezygnowaliśmy z części inwestycji. Bez zastrzyku gotówki będziemy musieli ciąć kolejne.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




