Dlaczego Platforma od razu nie wyrzuciła Chlebowskiego
27.10.2009
, aktualizacja: 27.10.2009 17:58
Były szef klubu parlamentarnego PO zawiesił swoje członkostwo w partii dopiero 25 dni po ujawnieniu afery hazardowej. W dwóch niedawnych aferach, których bohaterami byli politycy Platformy Obywatelskiej, reakcja władz partii była o wiele szybsza.
ZOBACZ TAKŻE
- Chlebowski: Jeszcze nigdy w życiu tyle nie płakałem (31-10-09, 09:28)
- Chlebowski zawiesza i odwiesza swoje członkostwo w PO (26-01-10, 14:06)
- Posłanka głosowała kartą Chlebowskiego. Brudziński: To skandal! (20-11-09, 11:15)
- Palikot: Chlebowski to taka d... wołowa (03-11-09, 22:25)
- Chlebowski o Palikocie: Jest niemoralne, że mnie rozlicza (02-11-09, 10:00)
- Zbigniew Chlebowski zawieszony w prawach członka PO (26-10-09, 21:23)
- Hazardowi biznesmeni zasilili kampanię Chlebowskiego (21-10-09, 19:09)
- Chlebowski: smutny koniec obiecującej kariery (02-10-09, 18:00)
0 - liczba Sawickiej
Tyle dni na usuniecie z Platformy Obywatelskiej czekała Beata Sawicka. Jak na razie to chyba rekord w polskiej polityce.
2 października 2007 roku CBŚ ujawniło, że Sawicka, wówczas posłanka, i burmistrz Helu za 250 tys. zł ustawili przetarg na kupno działki w tym mieście. Złapano ich na gorącym uczynku w hotelu podczas przyjmowania pieniędzy. W biznesmena, który dawał pieniądze, wcielił się słynny agent Tomek.
Władze PO nie czekały z reakcją - już w dniu ujawnienia afery usunęły Sawicką z partii. Trwała właśnie kampania wyborcza i skalkulowały, że najlepiej w tej sprawie "uciec do przodu".
3 - liczba Misiaka
Tomasz Misiak, wrocławski senator Platformy, z partii usunął się sam po trzech dniach od ujawnienia afery nazwanej jego nazwiskiem. Nie miał wyjścia, bo pozbawienie go członkostwa w PO rekomendował dzień wcześniej premier Donald Tusk. 14 marca "Gazeta" napisała, że Misiak najpierw jako szef komisji gospodarki narodowej pracował nad specustawą stoczniową, a później firma Work Service, której był współwłaścicielem, otrzymała związany z nią wart kilkadziesiąt milionów kontrakt na doradztwo pracownikom zwalnianym z likwidowanych Stoczni Gdynia i Szczecińska Nowa.
Senator przekonywał, że poprawki, które zgłaszał do ustawy, nie miały wpływu na kontrakt. Premier Tusk był jednak bezlitosny: - Konsekwencje, jakie ponosi senator Misiak, mają mieć walor prewencyjny.
Jednym z nielicznych, którzy bronili Misiaka, był Chlebowski, który zapowiadał złożenie wniosku jedynie o zawieszenie Misiaka w prawach członka klubu PO.
25 - liczba Chlebowskiego
"On już jest w grobie, a grabarz już nawet odstawił łopatę" - tak kilka dni po wybuchu afery hazardowej skomentował sytuację Chlebowskiego jeden z dolnośląskich polityków PO. Ale na radykalny gest władz Platformy długo nie było stać, choć ujawnione podsłuchy jego rozmów z Ryszardem Sobiesiakiem, lobbującym za korzystnymi zapisami w ustawie o grach i zakładach wzajemnych, były kompromitujące. Pozbawiono go jedynie funkcji szefa klubu. Po trzech tygodniach Chlebowski zawiesił się sam.
Te trzy sprawy różnią się ciężarem gatunkowym: afera Chlebowskiego jest mniejszej wagi niż sprawa Sawickiej, ale z pewnością większej niż sprawa Misiaka. Dlaczego na tamte reakcja była natychmiastowa, a w sprawie Chlebowskiego tak spóźniona? Bo mali mają gorzej. Politycy inną miarę przykładają do winy szeregowych parlamentarzystów, a inną do prominentnych, nawet jeśli ci już leżą w politycznym grobie.
Tyle dni na usuniecie z Platformy Obywatelskiej czekała Beata Sawicka. Jak na razie to chyba rekord w polskiej polityce.
2 października 2007 roku CBŚ ujawniło, że Sawicka, wówczas posłanka, i burmistrz Helu za 250 tys. zł ustawili przetarg na kupno działki w tym mieście. Złapano ich na gorącym uczynku w hotelu podczas przyjmowania pieniędzy. W biznesmena, który dawał pieniądze, wcielił się słynny agent Tomek.
Władze PO nie czekały z reakcją - już w dniu ujawnienia afery usunęły Sawicką z partii. Trwała właśnie kampania wyborcza i skalkulowały, że najlepiej w tej sprawie "uciec do przodu".
3 - liczba Misiaka
Tomasz Misiak, wrocławski senator Platformy, z partii usunął się sam po trzech dniach od ujawnienia afery nazwanej jego nazwiskiem. Nie miał wyjścia, bo pozbawienie go członkostwa w PO rekomendował dzień wcześniej premier Donald Tusk. 14 marca "Gazeta" napisała, że Misiak najpierw jako szef komisji gospodarki narodowej pracował nad specustawą stoczniową, a później firma Work Service, której był współwłaścicielem, otrzymała związany z nią wart kilkadziesiąt milionów kontrakt na doradztwo pracownikom zwalnianym z likwidowanych Stoczni Gdynia i Szczecińska Nowa.
Senator przekonywał, że poprawki, które zgłaszał do ustawy, nie miały wpływu na kontrakt. Premier Tusk był jednak bezlitosny: - Konsekwencje, jakie ponosi senator Misiak, mają mieć walor prewencyjny.
Jednym z nielicznych, którzy bronili Misiaka, był Chlebowski, który zapowiadał złożenie wniosku jedynie o zawieszenie Misiaka w prawach członka klubu PO.
25 - liczba Chlebowskiego
"On już jest w grobie, a grabarz już nawet odstawił łopatę" - tak kilka dni po wybuchu afery hazardowej skomentował sytuację Chlebowskiego jeden z dolnośląskich polityków PO. Ale na radykalny gest władz Platformy długo nie było stać, choć ujawnione podsłuchy jego rozmów z Ryszardem Sobiesiakiem, lobbującym za korzystnymi zapisami w ustawie o grach i zakładach wzajemnych, były kompromitujące. Pozbawiono go jedynie funkcji szefa klubu. Po trzech tygodniach Chlebowski zawiesił się sam.
Te trzy sprawy różnią się ciężarem gatunkowym: afera Chlebowskiego jest mniejszej wagi niż sprawa Sawickiej, ale z pewnością większej niż sprawa Misiaka. Dlaczego na tamte reakcja była natychmiastowa, a w sprawie Chlebowskiego tak spóźniona? Bo mali mają gorzej. Politycy inną miarę przykładają do winy szeregowych parlamentarzystów, a inną do prominentnych, nawet jeśli ci już leżą w politycznym grobie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




