Dlaczego Platforma od razu nie wyrzuciła Chlebowskiego

Mirosław Maciorowski
27.10.2009 , aktualizacja: 27.10.2009 17:58
A A A Drukuj
Były szef klubu parlamentarnego PO zawiesił swoje członkostwo w partii dopiero 25 dni po ujawnieniu afery hazardowej. W dwóch niedawnych aferach, których bohaterami byli politycy Platformy Obywatelskiej, reakcja władz partii była o wiele szybsza.
Zbigniew Chlebowski
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Zbigniew Chlebowski
0 - liczba Sawickiej

Tyle dni na usuniecie z Platformy Obywatelskiej czekała Beata Sawicka. Jak na razie to chyba rekord w polskiej polityce.

2 października 2007 roku CBŚ ujawniło, że Sawicka, wówczas posłanka, i burmistrz Helu za 250 tys. zł ustawili przetarg na kupno działki w tym mieście. Złapano ich na gorącym uczynku w hotelu podczas przyjmowania pieniędzy. W biznesmena, który dawał pieniądze, wcielił się słynny agent Tomek.

Władze PO nie czekały z reakcją - już w dniu ujawnienia afery usunęły Sawicką z partii. Trwała właśnie kampania wyborcza i skalkulowały, że najlepiej w tej sprawie "uciec do przodu".

3 - liczba Misiaka

Tomasz Misiak, wrocławski senator Platformy, z partii usunął się sam po trzech dniach od ujawnienia afery nazwanej jego nazwiskiem. Nie miał wyjścia, bo pozbawienie go członkostwa w PO rekomendował dzień wcześniej premier Donald Tusk. 14 marca "Gazeta" napisała, że Misiak najpierw jako szef komisji gospodarki narodowej pracował nad specustawą stoczniową, a później firma Work Service, której był współwłaścicielem, otrzymała związany z nią wart kilkadziesiąt milionów kontrakt na doradztwo pracownikom zwalnianym z likwidowanych Stoczni Gdynia i Szczecińska Nowa.

Senator przekonywał, że poprawki, które zgłaszał do ustawy, nie miały wpływu na kontrakt. Premier Tusk był jednak bezlitosny: - Konsekwencje, jakie ponosi senator Misiak, mają mieć walor prewencyjny.

Jednym z nielicznych, którzy bronili Misiaka, był Chlebowski, który zapowiadał złożenie wniosku jedynie o zawieszenie Misiaka w prawach członka klubu PO.

25 - liczba Chlebowskiego

"On już jest w grobie, a grabarz już nawet odstawił łopatę" - tak kilka dni po wybuchu afery hazardowej skomentował sytuację Chlebowskiego jeden z dolnośląskich polityków PO. Ale na radykalny gest władz Platformy długo nie było stać, choć ujawnione podsłuchy jego rozmów z Ryszardem Sobiesiakiem, lobbującym za korzystnymi zapisami w ustawie o grach i zakładach wzajemnych, były kompromitujące. Pozbawiono go jedynie funkcji szefa klubu. Po trzech tygodniach Chlebowski zawiesił się sam.

Te trzy sprawy różnią się ciężarem gatunkowym: afera Chlebowskiego jest mniejszej wagi niż sprawa Sawickiej, ale z pewnością większej niż sprawa Misiaka. Dlaczego na tamte reakcja była natychmiastowa, a w sprawie Chlebowskiego tak spóźniona? Bo mali mają gorzej. Politycy inną miarę przykładają do winy szeregowych parlamentarzystów, a inną do prominentnych, nawet jeśli ci już leżą w politycznym grobie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy