Chlebowski: smutny koniec obiecującej kariery

Wojciech Szymański i Jacek Harłukowicz
02.10.2009 , aktualizacja: 02.10.2009 18:00
A A A Drukuj
Zbigniew Chlebowski roztaczał wokół siebie mit człowieka, który może wszystko. Jak ten parę lat temu nikomu nieznany mechanizator rolnictwa dotarł na szczyty władzy
Zbigniew Chlebowski w polityce wszedł na szczyt, teraz boleśnie z niego spada
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Zbigniew Chlebowski w polityce wszedł na szczyt, teraz boleśnie z niego spada
W czwartek kariera polityczna byłego burmistrza Żarowa, przewodniczącego klubu parlamentarnego PO, legła w gruzach. Z ujawnionych stenogramów rozmów wynika, że Chlebowski obiecywał biznesmenom pomoc w załatwieniu korzystnych dla nich zapisów w ustawie hazardowej. Donald Tusk pozbawił go funkcji szefa klubu i komisji finansów publicznych.

Stanisław Huskowski, poseł PO z Wrocławia: - Zbyszka zawsze miałem za porządnego człowieka. Może nie umiał powiedzieć "nie"? Może prowadził jakąś podwójną grę, składał Ryszardowi Sobiesiakowi obietnice, których nie miał zamiaru spełnić?

Roman Ludwiczuk, senator PO z Wałbrzycha: - Może rozmawiał z tymi ludźmi dla świętego spokoju? Może prowadził podwójną grę? Czasem w takich rozmowach mówi się różne rzeczy, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.

Chlebowski powinien jednak wiedzieć, jak mogą dla niego skończyć się związki z biznesmenami od gier hazardowych. Nauczkę dostał już w 2003 roku, gdy zarzucano mu sejmowy lobbing na rzecz firm hazardowych. Wtedy Tusk miał mu kategorycznie zabronić zbliżania się do ustawy o grach.

Ubranie prawie nowe

Chlebowski był przez 10 lat burmistrzem Żarowa pod Świdnicą. Lubił powtarzać, że w 1990 był jednym z najmłodszych w kraju samorządowców o takiej pozycji. O tym, że w ogóle został radnym, zadecydowało szczęście, bo mimo poparcia „Solidarności” Rolników Indywidualnych wszedł jako ostatni kandydat, wyprzedzając konkurenta zaledwie o jeden głos. - Na pierwsze posiedzenie rady miasta przyjechał prosto z pola. Żniwa trwały. A ubrał się i tak najlepiej jak umiał: dżinsy, koszula w kratę z elanobawełny i białe klapki ze skaju, które były wtedy szczytem małomiasteczkowej elegancji - wspomina Helena Słowik, późniejsza przewodnicząca rady miejskiej.

Wspomnienia z Żarowa, ale takie, o których niekoniecznie chciałby pamiętać, dopadły Chlebowskiego, gdy był już mocnym szefem klubu PO. W Żarowie do dziś krąży powiedzenie, że za burmistrza Chlebowskiego żyło się jak za Gierka - źle nie było, ale wszystko na kredyt. O długach gminy głośno zrobiło się pod koniec 2007 roku. Chlebowski, który w ogólnopolskich mediach brylował jako ekonomiczny ekspert PO, musiał tłumaczyć się, dlaczego wskutek jego nietrafionych decyzji gmina stanęła przed groźbą bankructwa. Obiecywał pomoc.

Głosy

Politycy z pierwszych stron gazet usłyszeli o Chlebowskim po raz pierwszy w 2001 roku. Platforma Obywatelska szykowała się do swojego pierwszego startu w wyborach parlamentarnych. Do wrocławskich działaczy partii zadzwonił Grzegorz Schetyna i spytał: - Kim do cholery jest ten Chlebowski?

Nikomu nieznany wówczas radny sejmiku województwa z byłej AWS znokautował konkurentów w lokalnych prawyborach PO. Dopiero później wyszło na jaw, że na głosowanie zwoził autobusami mieszkańców z okolic swojego rodzinnego Żarowa, którzy z Platformą nie mieli nic wspólnego. Trzej tenorzy - Tusk, Olechowski i Płażyński - kłócili się o Chlebowskiego. Olechowski naciskał, żeby nie dostał pierwszego miejsca na liście PO w okręgu wałbrzyskim, ale przegrał, bo ujął się za nim Płażyński. W 2001 roku Chlebowski został posłem. Rozpoczęła się jego polityczna kariera.

Działacz PO: - Już po tej akcji z prawyborami widać było, że Zbyszek ma straszny ciąg do władzy.

Narodziny gwiazdy

W Sejmie Chlebowski początkowo był kompletnie anonimowym posłem. Ale bardzo ciężko pracował. Czytał wszystkie ustawy, siedział nad nimi od rana do wieczora. Ze względu na znajomości z czasów SKL jego pierwszym sejmowym protektorem był Jan Rokita. Poseł PO z Wrocławia: - Zbyszek za Janka odwalał kawał roboty. Relacjonował mu wszystkie ustawy. Był jego prawą ręką. Po aferze Rywina, gdy Rokita został szefem klubu PO, zrobił Chlebowskiego swoim zastępcą. A on już wtedy aspirował do roli ekonomicznej twarzy partii.

Na stronie internetowej Chlebowski zamieścił wypowiedź Rokity: "Polityczna gwiazda Zbyszka Chlebowskiego dopiero zaczyna błyszczeć. Myślę, że za niedługi czas będzie jednym z najbardziej cenionych polskich polityków. A ja zamierzam mu w tym pomóc".

Chlebowski zaczął rozpychać się w klubie. Kwestionował pozycję i kompetencje Zyty Gilowskiej, zdarzało mu się nawet mówić kolegom, że posłanka nie zna się na ekonomii. Gilowska kpiła, że Chlebowski, magister inżynier mechanizacji rolnictwa, przeczytał dwa podręczniki i wydaje mu się, że jest ekspertem.

Chlebowski szukał swojego miejsca w PO. Po przegranych przez Platformę wyborach w 2005 roku zaczęły się rozchodzić drogi Tuska i Rokity. Poseł Chlebowski w rozgrywce o fotel szefa klubu postawił na obecnego premiera. A szefem bardzo chciał być też Rokita. Zbigniew Chlebowski powie później: - W sporze jednoznacznie opowiedziałem się po stronie Tuska, bo uważałem, że jako szef partii to on powinien podejmować najważniejsze decyzje. To był początek końca mojej przyjaźni z Rokitą, ale nie zapomniałem, że to on w dużej mierze kreował wtedy moją karierę.

Podwójny agent

Tusk namaścił Chlebowskiego na szefa klubu. Ale nieoczekiwanie głosowanie wygrał Bogdan Zdrojewski. Po odczytaniu wyników Chlebowski podobno płakał. Wolta przeciwko Rokicie była jednak pierwszym krokiem do zbliżenia z najbliższym otoczeniem Tuska. Chlebowski dzięki niej zyskał względy u sekretarza generalnego PO Grzegorza Schetyny. Odwdzięczył mu się później, podczas wyborów szefa Platformy na Dolnym Śląsku. Część działaczy naciskała, by odsunąć Schetynę od władzy w regionie. Chlebowski prowadził z nimi rozmowy, a oni myśleli, że jest razem z nimi w grupie "niezadowolonych spiskowców". Poseł PO z Dolnego Śląska: - Nie wiedzieli, że Zbyszek był już dogadany ze Schetyną. Załatwił mu głosy delegatów ze swojego terenu.

Władza i chwała

Odkąd Chlebowski został szefem klubu, w wałbrzyskim okręgu wyborczym zapanowało przekonanie, że poseł może wszystko. Tak widzi go na pewno lokalna opozycja. - Wielokrotnie i z lubością powtarzał publicznie, że jest osobą wpływową i może w zasadzie wszystko załatwić - mówi Anna Zalewska, lokalna posłanka PiS. Chlebowski rozdzielał synekury. Robert Jagła, syn brata ciotecznego żony Chlebowskiego, a w poprzedniej kadencji również asystent posła, został prezesem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, choć jego kandydatura formalnie przepadła w konkursie. W lutym 2009 Jagła roku został prezesem należącej do skarbu państwa spółki Rivendell, właściciela trzech komfortowych hoteli w Szczawnie-Zdroju. Chlebowski ma wpływy w lokalnych mediach, które piszą o nim tylko dobrze. Jerzy Kubara, właściciel "Wiadomości Świdnickich" i "Tygodnika Wałbrzyskiego", został członkiem rady nadzorczej Totalizatora Sportowego. Oba tytuły skrupulatnie odnotowują wszystkie wizyty przewodniczącego w okręgu wyborczym. Piszą: "mimo zapracowania i wielu obowiązków poseł znalazł czas, by osobiście wręczyć nagrody w konkursie plastycznym". Relacjonując w kwietniu tego roku kupno przez koncern American Axle & Manufacturing wygaszanej fabryki Remy, informują, że świdniczanie zawdzięczają ten fakt "staraniu dużej grupy ludzi, przede wszystkim posła PO Zbigniewa Chlebowskiego, który po spotkaniu ze związkowcami z Remy zainteresował sprawą zakładu Ministerstwo Gospodarki".

Działacz PO z Wałbrzycha: - Stał się takim typowym lokalnym partyjnym baronem.

Inny bliski współpracownik Chlebowskiego Tomasz Kurzawa, ówczesny szef PO w Świebodzicach, po wyborach wszedł do zarządu Zakładów Koksowniczych Victoria w Wałbrzychu. Specjalnie dla niego utworzono stanowiska członka zarządu ds. finansowych.

Wicedyrektorem Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy zostaje świdnicka działaczka PO Alicja Synowska. Chlebowskiemu stanowisko zawdzięczał również prezes EnergiiPro Zygmunt Pietras. Świdniczaninowi Markowi Michalakowi miał pomóc w objęciu stanowiska rzecznika praw dziecka.

Stracone złudzenia

Chlebowski marzył o stanowisku wicepremiera do spraw gospodarczych. W czasie gdy powstawał gabinet Donalda Tuska, sam rozpowiadał wśród znajomych, że miejsce w rządzie ma pewne. Stało się inaczej. Część doświadczonych liderów PO poszła do ministerstw, Chlebowskiego premier chciał mieć w Sejmie, więc zrobił szefem klubu.

- Poproszony przez Donalda Tuska tak naprawdę nie miałem wyboru, bo jak odrzucić taką zaszczytną propozycję. Jeśli ma się aspiracje bycia kimś ważnym w polityce - a ja mam takie ambicje - to od takich wyzwań po prostu się nie ucieka - mówił później Chlebowski.

Przez dwa lata przewodniczący błyszczał, miał świetną opinię. W rankingu posłów tygodnika "Polityka" znalazł się w czołówce najlepszych. Teraz odchodzi w niebyt.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 58 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów