Trzy mandaty dla PO, po jednym dla PiS i SLD
08.06.2009
, aktualizacja: 08.06.2009 21:40
Lider listy PO w okręgu dolnośląsko-opolskim Jacek Protasiewicz zdobył 164 tysiące 898 głosów zostawiając w polu konkurentów. Rzutem na taśmę do Parlamentu Europejskiego wchodzi wicemarszałek województwa z Platformy Piotr Borys. Świetny wynik Beaty Kempy z PiS nie wystarczył do zdobycia mandatu.
ZOBACZ TAKŻE
- Nasza piątka posłów w Parlamencie Europejskim (08-06-09, 21:30)
Wyborcza konfrontacja PO z PiS na Dolnym Śląsku wypadła zdecydowanie na korzyść Platformy. W okręgu dolnośląsko-opolskim na PO zagłosowało 49 procent wyborców. PiS poparło 23 procent uprawnionych do głosowania. We Wrocławiu, uchodzącym za bastion Platformy, przewaga nad PiS była jeszcze większa.
Bezkonkurencyjny okazał się eurodeputowany Jacek Protasiewicz z PO. Na lidera listy zagłosowało 164 tysiące osób. Dla Protasiewicza oznacza to nie tylko zdobycie po raz drugi mandatu europosła. Świetny wynik umacnia też jego pozycję lidera w dolnośląskiej Platformie.
Borys pokonał Huskowskiego
Na partyjnej liście PO wewnętrzną rywalizację o głosy wyborców i mandat stoczyli wicemarszałek województwa Piotr Borys i wrocławski poseł Stanisław Huskowski. Borys prowadził niezwykle intensywną kampanię, nie jest też tajemnicą, że miał silne wsparcie od części terenowych struktur PO. Huskowski, jako wieloletni samorządowiec i były prezydent miasta, liczył przede wszystkim na popularność we Wrocławiu. Przed południem okazało się, że górą jest Piotr Borys - zagłosowało na niego 35 tysięcy 504 osoby. Huskowski przegrał z nim o 1384 głosy. Tak jak zakładał, zdecydowanie wygrał z Borysem we Wrocławiu, ale poległ przede wszystkim na terenie byłych województw - jeleniogórskiego i legnickiego.
Huskowski: - Przegrałem, bo kampanię prowadziłem właściwie tylko we Wrocławiu. To zdecydowanie za mało, jak na tak wielki okręg wyborczy. Limity finansowe w kampanii ograniczyły możliwość wyjścia poza miasto. Ale mój wynik i tak nie jest zły.
Obok Protasiewicz i Borysa, trzeci mandat dla PO zdobyła opolska posłanka Danuta Jazłowiecka.
PiS liczył na cud
Nerwowy poniedziałek powyborczy miał PiS. Jeszcze rano niektóre sondaże wskazywały, że w okręgu dolnośląsko-opolskim partia może liczyć na dwa mandaty. Obok lidera listy prof. Ryszarda Legutko, szanse na wejście do Parlamentu Europejskiego miała posłanka Beata Kempa. Apetyt PiS na sukces wzrósł jeszcze bardziej, gdy PKW podała wyniki głosowania na kandydatów. Kempa, bliska współpracowniczka Zbigniewa Ziobry, uzyskała świetny wynik. Zagłosowało na nią aż 53 tysiące osób. Ostatecznie jednak PiS zdobył tylko jeden mandat. Przypadł on prof. Ryszardowi Legutce. Kempa, choć eurodeputowaną nie została, wyrasta jednak na lokalną liderkę PiS.
Kempa: - Mam rewelacyjny wynik. To znaczy ludzie akceptują to co robię i mówię. Przede wszystkim politykę, którą prowadziłam w ministerstwie sprawiedliwości.
W SLD wyniki wyborów nie wzbudziły emocji. Faworytką wyścigu na lewicy była liderka listy Lidia Geringer de Oedenberg i to ona - podobnie jak pięć lat temu - zdobyła mandat eurodeputowanej.
Przegrani: Pinior, Dobrosz
Największym przegranym wyborów jest Józef Pinior, któremu nie udało się obronić zdobytego pięć lat temu mandatu. Pinior zdobył prawie 14 tysięcy głosów, ale jego komitet wyborczy Porozumienie dla Przyszłości nigdzie w kraju nie przekroczył 5-procentowego progu wyborczego. W okręgu dolnośląsko-opolskim zdobył zaledwie 2,72 procent głosów.
Powrót do polityki nie udał się także byłemu wicemarszałkowi Sejmu Januszowi Dobroszowi. Na byłego lidera LPR, a obecnie "jedynki" antyunijnego komitetu wyborczego Libertas zagłosowało tylko 4 tysiące 793 osoby. - To katastrofa wyborcza. Społeczeństwo opowiedziało się za tym, aby Polska nie była suwerennym państwem w Europie. Jakie mam plany na przyszłość? A co mam powiedzieć w dniu klęski? Chcę sobie dać na jakiś czas spokój z polityką - komentował Dobrosz.
Bezkonkurencyjny okazał się eurodeputowany Jacek Protasiewicz z PO. Na lidera listy zagłosowało 164 tysiące osób. Dla Protasiewicza oznacza to nie tylko zdobycie po raz drugi mandatu europosła. Świetny wynik umacnia też jego pozycję lidera w dolnośląskiej Platformie.
Borys pokonał Huskowskiego
Na partyjnej liście PO wewnętrzną rywalizację o głosy wyborców i mandat stoczyli wicemarszałek województwa Piotr Borys i wrocławski poseł Stanisław Huskowski. Borys prowadził niezwykle intensywną kampanię, nie jest też tajemnicą, że miał silne wsparcie od części terenowych struktur PO. Huskowski, jako wieloletni samorządowiec i były prezydent miasta, liczył przede wszystkim na popularność we Wrocławiu. Przed południem okazało się, że górą jest Piotr Borys - zagłosowało na niego 35 tysięcy 504 osoby. Huskowski przegrał z nim o 1384 głosy. Tak jak zakładał, zdecydowanie wygrał z Borysem we Wrocławiu, ale poległ przede wszystkim na terenie byłych województw - jeleniogórskiego i legnickiego.
Huskowski: - Przegrałem, bo kampanię prowadziłem właściwie tylko we Wrocławiu. To zdecydowanie za mało, jak na tak wielki okręg wyborczy. Limity finansowe w kampanii ograniczyły możliwość wyjścia poza miasto. Ale mój wynik i tak nie jest zły.
Obok Protasiewicz i Borysa, trzeci mandat dla PO zdobyła opolska posłanka Danuta Jazłowiecka.
PiS liczył na cud
Nerwowy poniedziałek powyborczy miał PiS. Jeszcze rano niektóre sondaże wskazywały, że w okręgu dolnośląsko-opolskim partia może liczyć na dwa mandaty. Obok lidera listy prof. Ryszarda Legutko, szanse na wejście do Parlamentu Europejskiego miała posłanka Beata Kempa. Apetyt PiS na sukces wzrósł jeszcze bardziej, gdy PKW podała wyniki głosowania na kandydatów. Kempa, bliska współpracowniczka Zbigniewa Ziobry, uzyskała świetny wynik. Zagłosowało na nią aż 53 tysiące osób. Ostatecznie jednak PiS zdobył tylko jeden mandat. Przypadł on prof. Ryszardowi Legutce. Kempa, choć eurodeputowaną nie została, wyrasta jednak na lokalną liderkę PiS.
Kempa: - Mam rewelacyjny wynik. To znaczy ludzie akceptują to co robię i mówię. Przede wszystkim politykę, którą prowadziłam w ministerstwie sprawiedliwości.
W SLD wyniki wyborów nie wzbudziły emocji. Faworytką wyścigu na lewicy była liderka listy Lidia Geringer de Oedenberg i to ona - podobnie jak pięć lat temu - zdobyła mandat eurodeputowanej.
Przegrani: Pinior, Dobrosz
Największym przegranym wyborów jest Józef Pinior, któremu nie udało się obronić zdobytego pięć lat temu mandatu. Pinior zdobył prawie 14 tysięcy głosów, ale jego komitet wyborczy Porozumienie dla Przyszłości nigdzie w kraju nie przekroczył 5-procentowego progu wyborczego. W okręgu dolnośląsko-opolskim zdobył zaledwie 2,72 procent głosów.
Powrót do polityki nie udał się także byłemu wicemarszałkowi Sejmu Januszowi Dobroszowi. Na byłego lidera LPR, a obecnie "jedynki" antyunijnego komitetu wyborczego Libertas zagłosowało tylko 4 tysiące 793 osoby. - To katastrofa wyborcza. Społeczeństwo opowiedziało się za tym, aby Polska nie była suwerennym państwem w Europie. Jakie mam plany na przyszłość? A co mam powiedzieć w dniu klęski? Chcę sobie dać na jakiś czas spokój z polityką - komentował Dobrosz.
- 62 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Eurowybory: Zdecydowane zwycięstwo Platformy
djmiixer
08.06.09, 11:07
No tak wielkie zwycięstwo (buhahahah), efekt jest taki, że będą mieli tyle samo mandatów co PIS. I co trybuno propagandowa rządu, gdzie te 3 mandaty dla PO ????, które tak cały czas »
-
Trochę siara dla Wrocławia
jakas1
08.06.09, 11:22
Trochę siara dla Wrocławia:PO: Wrocław 53%, Wałbrzych 57%PiS: Wrocław 24%, Wałbrzych 17%Centrolewica: Wrocław 5%, Wałbrzych 3%PSL: Wrocław 1%, Wałbrzych 1%Libertas: Wrocław 1%, Wałbrzych »
-
Re: Eurowybory: Zdecydowane zwycięstwo Platformy
garym
08.06.09, 13:44
to już wiadomo kto ile mandatów dostanie z naszego okregu. Nigdzie nie mogęznaleźć takiej informacji»
Najczęściej czytane24 htydzień




