Po przegranych wyborach Jarosław Kaczyński zawiesił w prawach członków PiS Kazimierza Michała Ujazdowskiego, Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna. Domagali się oni dyskusji o przyczynach porażki. Wkrótce staną przed sądem partyjnym. To, jak z nimi postąpiono, nie wszystkim się podoba.
We Wrocławiu przeciw decyzjom Kaczyńskiego otwarcie zaprotestowali ludzie związani z Ujazdowskim. Apel do prezesa PiS o przywrócenie im praw podpisali: siedmiu z 11 radnych PiS we wrocławskiej radzie miejskiej, dolnośląscy samorządowcy oraz szeregowi członkowie. Domagają się też "jawnej i nieskrępowanej debaty o przyszłości partii" i bardziej demokratycznego zarządzania nią.
- Nikt nie kwestionuje pozycji prezesa, ale niech dyktatura będzie oświecona. Przez wodzowski styl kierowania partią tracimy zdolność koalicyjną, a nie chcemy chyba być partią wiecznej opozycji. Nasi działacze też zasługują, by sprawować władzę - mówił w poniedziałek Paweł Wróblewski.
Sygnatariusze apelu do Kaczyńskiego uchylili się jednak od oficjalnej deklaracji, że opuszczą partię, jeśli zostanie z niej wyrzucony Ujazdowski. Nieoficjalnie jednak przyznawali, że nie będą mieli innego wyjścia.
Dawid Jackiewicz, prezes wrocławskiego PiS, twierdzi, że w okręgu wrocławskim partii rozłam nie grozi. - To tylko kilkudziesięciu działaczy, a członków mamy tu 1300 - mówi. Ale przyznaje, że do rozłamu może dojść w radzie miejskiej. Pod apelem do Kaczyńskiego podpisali się: Henryk Macała, Jerzy Dul, Marek Mutor, Maria Zawartko, Urszula Mrozowska, Mirosława Stachowiak-Różecka i Jan Styś, czyli siedmiu z 11 radnych PiS-u.
Po wystąpieniu z partii mogliby wstąpić do klubu Rafała Dutkiewicza. Gdyby tak się stało, liczyłby on 17 osób i do większości w radzie brakowałoby mu zaledwie dwóch radnych. Dutkiewicz nie musiałby wtedy liczyć się ze zdaniem Platformy Obywatelskiej, która ma 12 radnych.
Jarosław Krauze, przewodniczący klubu prezydenckiego, na temat przyjęcia do niego nowych radnych wypowiada się ostrożnie: - Na razie nie ma o czym mówić, bo jeszcze nikt nie wyraził takiej woli. Ale nawet jak wyrazi, to decyzję o przyjęciu muszą podjąć członkowie całego naszego klubu.
Sam Ujazdowski nie wierzy, że pozostanie w PiS. - Liczę się z wykluczeniem - przyznaje. Barometrem poparcia dla niego i dwóch pozostałych byłych wiceprezesów będzie kongres. Działacze liczą na to, że Kaczyński ugnie się pod krytyką i przywróci zawieszonym prawa członkowskie.
Tymczasem Adam Lipiński, wiceprezes PiS, ostrzega: - Radzę tym panom, by nie prowadzili takiej dyskusji w mediach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław