Jarosław Staniek

towo
2008-01-03 , aktualizacja: 03.01.2008 00:00
A A A Drukuj
Jest współautorem największych wydarzeń wrocławskiego teatru muzycznego w ciągu ostatnich lat: ?Kombinatu?, ?Opery za trzy grosze?, ?Gorączki?. Choreograf Jarosław Staniek po kilku latach wrócił do Wrocławia i w Capitolu przygotował przedstawienie zatytułowane ?Swing. Duke Ellington Show?, które miało premierę dokładnie w sylwestrową noc.
Jarosław Staniek, choreograf
Fot. Dominik Sadowski/AG
Jarosław Staniek, choreograf
Jest jednym z najbardziej utalentowanych młodych polskich choreografów i reżyserów spektakli muzycznych. Karierę zaczynał na ulicach rodzinnego Sandomierza w połowie lat 80., popisując się przed przechodniami w breakdance. Podjął studia na Politechnice Warszawskiej, ale ciągle tańczył. Wygrywał kolejne zawody w breakdance, pokonując tysiące konkurentów. Na którymś z turniejów dostrzegła go Małgorzata Potocka, tancerka, choreograf, założycielka słynnej grupy tańca nowoczesnego Sabath. Jarosław Staniek zamienił wykłady z budowy mostów na lekcje tańca klasycznego i baletu.

Pracował w teatrach w Warszawie, Gdyni, Łodzi, Bydgoszczy, Krakowa. W roku 1989 założył grupę taneczną P-89, z którą przez kolejne lata pokazywał się na festiwalach w Sopocie i Opolu. Jednak prawdziwym przełomem były przedstawienia Wojciecha Kościelniaka w Teatrze Muzycznym w Gdyni, do których Staniek przygotował choreografię: "Hair" i "Sen Nocy Letniej" z muzyką Leszka Możdżera.

Kiedy Kościelniak wraz z aktorami skupionymi wokół formacji towarzysko-artystycznej PUB 700 przenieśli się do Wrocławia, Staniek przyjechał z nimi. Razem zrealizowali przedstawienia na podstawie piosenek Grzegorza Ciechowskiego i Republiki, Elvisa Presleya oraz głośną sztukę Bertolta Brechta z muzyką Kurta Weila. Potem ścieżki spółki Kościelniak/Staniek się rozeszły. Ten drugi częściej decydował się na autorskie projekty. Zrealizował głośne spektakle taneczne: "Opentaniec" i "12 ławek". Do tego drugiego zaangażował grupę ulicznych hiphopowców. Pracował w teatrach muzycznych w Szwajcarii i w Niemczech, współpracował z reżyserami teatralnymi i filmowymi, sam też reżyserował.

Staniek w brawurowy sposób łączy w swoich przedstawieniach elementy tańca klasycznego i nowoczesnego, miesza hip-hop i balet. Nawet codzienny gestu zdejmowania płaszcza może być dla Stańka pretekstem do układu tanecznego.

- Jego praca nie sprowadza się do ułożenia baletowych figur. Szuka wewnętrznej siły, która jest w człowieku, i wybiera to, z czego można coś ulepić. Wyciąga treść, głębię, ładunek energetyczny - mówiła aktorka Kinga Preis o sposobie pracy z artystą.

Recenzję ze "Swingu..." publikujemy dziś na stronach kulturalnych "Gazety".

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów