Streetartowcy pomalowali podwórko przy ul. Ruskiej
26.04.2009
, aktualizacja: 26.04.2009 18:23
Na ścianach zaniedbanych kamienic pojawiły się m.in. komiksowe postaci Ani "Coxie" i machina (czyżby do mielenia ludzkich długich nóg w pasiastych skarpetkach?), dzieło Pawła "FRM Kida". Ogółem przestrzeń ożywia sześć murali.
- Mam nadzieję, że moja praca nada podwórku przy Ruskiej nowego wymiaru - mówi Ania "Coxie". To za jej sprawą gościom położonych w sąsiedztwie klubów przygląda się kilka dziewczyn, które zamieszkały tu na stałe.
Pink Piknik, impreza zorganizowana z okazji wiosennego liftingu podwórza, potrwała do białego rana. Ale w niedzielę część artystów wróciła na miejsce, żeby dokończyć i wycyzelować swoje prace.
- Było naprawdę pluszowo i przyjaźnie - powiedziała nam już po pikniku Barbara Chabior, współwłaścicielka klubu Niskie Łąki, pomysłodawczyni akcji i autorka wspaniałego rabarbarowego ciasta, które było przebojem imprezy. - Nie było żadnych przykrych okoliczności, co dodało mi wiary w ludzi. Myślę, że wykonaliśmy mały krok w stronę sąsiedzkiej integracji: kiedy mieliśmy problem z prądem, swoją pomoc zaoferował pan z naprzeciwka. A policja pojawiła się tylko raz, żeby przypomnieć, że podwórkowy koncert powinien skończyć się o godz. 22. Udało nam się prawie dotrzymać słowa, a potem imprezę przenieśliśmy do klubu.
Chociaż niewiele brakowało, żeby występy Natural Born Chillers i Yummy Cake przeciągnęły się nieco dłużej - publiczność najpierw nie chciała pozwolić, żeby pierwszy zespół zszedł ze sceny, a całkiem oszalała, kiedy z muzykami Yummy Cake weszła na scenę wokalistka w lateksowym czarnym kostiumie i z ciastkiem na głowie.
- Na pewno nie poprzestaniemy na jednorazowej akcji - obiecuje Barbara Chabior. - Tym bardziej, że na pikniku pojawiły się dzieci ze stowarzyszenia Świat Nadziei, które ma siedzibę po sąsiedzku i zajmuje się osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Powiedziały nam, że też chciałyby coś namalować, a ponieważ został nam jeszcze kawałek ściany, pomyślimy o kontynuacji.
Pink Piknik, impreza zorganizowana z okazji wiosennego liftingu podwórza, potrwała do białego rana. Ale w niedzielę część artystów wróciła na miejsce, żeby dokończyć i wycyzelować swoje prace.
- Było naprawdę pluszowo i przyjaźnie - powiedziała nam już po pikniku Barbara Chabior, współwłaścicielka klubu Niskie Łąki, pomysłodawczyni akcji i autorka wspaniałego rabarbarowego ciasta, które było przebojem imprezy. - Nie było żadnych przykrych okoliczności, co dodało mi wiary w ludzi. Myślę, że wykonaliśmy mały krok w stronę sąsiedzkiej integracji: kiedy mieliśmy problem z prądem, swoją pomoc zaoferował pan z naprzeciwka. A policja pojawiła się tylko raz, żeby przypomnieć, że podwórkowy koncert powinien skończyć się o godz. 22. Udało nam się prawie dotrzymać słowa, a potem imprezę przenieśliśmy do klubu.
Chociaż niewiele brakowało, żeby występy Natural Born Chillers i Yummy Cake przeciągnęły się nieco dłużej - publiczność najpierw nie chciała pozwolić, żeby pierwszy zespół zszedł ze sceny, a całkiem oszalała, kiedy z muzykami Yummy Cake weszła na scenę wokalistka w lateksowym czarnym kostiumie i z ciastkiem na głowie.
- Na pewno nie poprzestaniemy na jednorazowej akcji - obiecuje Barbara Chabior. - Tym bardziej, że na pikniku pojawiły się dzieci ze stowarzyszenia Świat Nadziei, które ma siedzibę po sąsiedzku i zajmuje się osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Powiedziały nam, że też chciałyby coś namalować, a ponieważ został nam jeszcze kawałek ściany, pomyślimy o kontynuacji.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




