Miejska enklawa w chmurach

Wojciech Szymański
17.01.2008 , aktualizacja: 17.01.2008 15:26
A A A Drukuj
Wysokość jest wyznacznikiem prestiżu. Zamki i pałace też zwykle budowało się na wzniesieniach. W ten sposób ich rezydenci podkreślali swoją władzę nad otoczeniem. Rozmowa z dr Iwoną Borowik, socjolog miasta, o wrocławskiej Sky Tower, ludziach, którzy mają Wrocław u stóp, i zazdrości
Iwona Borowik z UWr
Fot. Łukasz Giza/AG
Iwona Borowik z UWr
Tak Sky Tower będzie się prezentował w nocy. Wizualizacja LC Corp
Tak Sky Tower będzie się prezentował w nocy. Wizualizacja LC Corp
Sky Tower w dzień. Wizualizacja LC Corp
Sky Tower w dzień. Wizualizacja LC Corp


W miejscu Poltegoru, który był przez ćwierć wieku najwyższym budynkiem w mieście i symbolem Wrocławia, stanie wkrótce dwukrotnie wyższy (z iglicą będzie miał 258 m wysokości) drapacz chmur o nazwie Sky Tower. Za metr kwadratowy mieszkania w ekskluzywnym gmachu, budowanym przez należącą do Leszka Czarneckiego firmę LC Corp., trzeba będzie zapłacić od 14,5 do 40 tys. zł. Najdroższe apartamenty w Sky Tower będą kosztować ponad 6 mln zł.



Wojciech Szymański: Chciałaby Pani mieszkać w Sky Tower?

Dr Iwona Borowik: Nie. Zdecydowanie nie.

Nie lubi Pani wysokości?

- Nie w tym rzecz, choć rzeczywiście Sky Tower jest poza ludzką skalą zabudowy. Generalnie ludzie najlepiej czują się, mieszkając maksymalnie na siódmej kondygnacji. W mieszkalnictwie najbardziej prestiżowe piętra zaczynają się na pierwszym i kończą na czwartym. Ludzką skalę wyznacza m.in. wysokość drzew. Choć są oczywiście tacy, którzy lubią doznania ekstremalne.

I ci kupią apartament w Sky Tower na wysokości ponad dwustu metrów nad ziemią.

- Ta wysokość jest istotna z innego powodu. Jest wyznacznikiem prestiżu. Ktoś, kto jest wysoko, patrzy na wszystkich z góry. Proszę zwrócić uwagę, że zamki i pałace też zwykle budowało się na wzniesieniach. W ten sposób ich rezydenci podkreślali swoją władzę nad otoczeniem. Drapacze chmur w Ameryce na początku były przede wszystkim siedzibami wielkich korporacji. Prezes zwykle miał swój gabinet na ostatnim piętrze, które stawało się synonimem władzy i dominacji. Podejrzewam, że pan Leszek Czarnecki, jeśli będzie miał w Sky Tower swój apartament, to pewnie w okolicach ostatniego piętra.

Czyli na Sky Tower będziemy patrzeć jak na miejsce, w którym żyją ci, którzy rządzą światem?

- Trochę tak. Jeśli ktoś jest w stanie zapłacić 6 mln zł za apartament, to jak na polskie warunki jest człowiekiem bardzo bogatym. Taki człowiek jest postrzegany jako ten, który od nikogo nic nie potrzebuje, ale dysponuje dobrami, o które inni mogą u niego zabiegać. To człowiek władzy. Jak spojrzy przez okno, to cały Wrocław będzie miał u stóp. To daje poczucie wyjątkowości. A z drugiej strony budowanie w górę ma swoje zalety praktyczne, np. oszczędność przestrzeni.

Prestiż, władza... a Pani nie chce mieszkać w Sky Tower. Dlaczego?

- Bo nie chcę mieszkać w miejscu w dużej części wyizolowanym, oddzielonym od przestrzeni publicznej. Sky Tower może stać się małym miastem w mieście. W socjologii miasta o takich miejscach mówi się "gated communities", czyli zamknięte społeczności. W wieży będą żyli ludzie podobni do siebie, szukający bezpieczeństwa na zasadzie odcięcia się od otoczenia. Szczerze mówiąc, nie widzę możliwości, aby między Sky Tower a otoczeniem zaistniała jakaś komunikacja. Przecież w tym budynku ma być wszystko: mieszkania, sklepy, biura, miejsca rozrywki, rekreacji, a nawet przedszkole. Mieszkańcy Sky Tower nie będą tak jak wszyscy wychodzić z domu na ulicę, ale na korytarz. Można powiedzieć, że to będzie taka ich wewnętrzna ulica. Miasto jest przestrzenią publiczną, kulturową - tworzą ją parki, place, ulice, miejsca rekreacji dostępne dla wszystkich. Sky Tower zrywa więź z tak rozumianą przestrzenią publiczną.

Będzie obcym miejscem na mapie miasta?

- Trudno powiedzieć. Z pewnością przez pierwsze lata Sky Tower będzie przedmiotem gorących dyskusji zwolenników i przeciwników budynku. Być może z czasem wrocławianie pokochają wieżę. Mam jednak wrażenie, że Sky Tower stanie się enklawą. To będzie rodzaj strzeżonego osiedla, tylko zbudowanego w górę. Trochę niepokojące jest to, że na tak cennym terenie w centrum miasta tworzy się miejsce, które w dużej części będzie dostępne tylko dla wąskiej grupy ludzi. Spodziewam się, że w tej przestrzeni może zarysować się wyraźny podział na swoich, czyli tych, którzy mieszkają w Sky Tower, i obcych, czyli otoczenie. To się wpisuje w proces homogenizacji społecznej. Zbiorowości podobne pod względem kapitału społecznego i kulturowego zamykają się, izolują od otoczenia przestrzennego i społecznego. W Stanach Zjednoczonych czy niektórych miastach Europy Zachodniej centra też zostały poszatkowane. W dostępnych dla wszystkich miejscach wydzielono kwartały przestrzeni tylko dla wybranych. To tworzy poczucie segregacji. Ciekawie poradzono sobie z tym w Holandii. Izolowanie miejsc nie nastąpiło przez wprowadzenie szlabanów, murów i strażników. Odgrodzono je zielenią. To zaspokaja poczucie bezpieczeństwa mieszkańców takiej enklawy, ale ich osiedle jest wciąż częścią organizmu miasta.

Czy to znaczy, że mieszkańcy Powstańców Śląskich, Zielińskiego czy innych okolicznych ulic nie będą lubili sąsiadów z wieży?

- Będą na nich patrzyli z ciekawością, trochę podejrzliwie. I pewnie z zazdrością, bo któż nie zada sobie pytania "jak ich na to stać!". Ale to też cecha naszej polskiej mentalności - my nie bardzo lubimy, jak się komuś innemu powodzi, a przecież w Sky Tower będą mieszkali ludzie bardzo bogaci.

Ale nie tacy, którzy budują rezydencje poza miastem?

- Spodziewam się, że nie będą to ludzie, którzy w wolnym czasie rozstawiają grilla w ogródku. To raczej młodzi menedżerowie, którzy cenią sobie luksus, ale jednocześnie zależy im na tym, by być blisko centrum wydarzeń. A to serce bije w mieście - tu zapadają decyzje, tu są instytucje władzy, biznesu, miejsca kultury i rozrywki.

Co oznacza dla Wrocławia pojawienie się takiego budynku?

- Trzeba to rozpatrzyć na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, architektonicznie Sky Tower kompletnie nie pasuje do otoczenia. Z jednej strony mamy koszmarny galeriowiec na Powstańców Śląskich, z drugiej PRL-owski hotel Orbis i bloki na Zielińskiego, a pomiędzy nimi supernowoczesną wieżę sięgającą ponad dwustu metrów. To wszystko tworzy razem przedziwny architektoniczny eklektyzm. W wymiarze społecznym również mogą być problemy. Mieszkańcy Sky Tower zamkną się w swojej wieży, ci z okolicy budynku będą mieli poczucie, że ktoś się od nich separuje. Mogą czuć się gorsi. A po trzecie - i z tym trzeba się pogodzić - we współczesnych miastach metropolitalnych mamy do czynienia z grą o przestrzeń, w której aktorami są przede wszystkim deweloperzy, prywatni inwestorzy i władze miasta. W przypadku Sky Tower zarobiły już władze miasta, a inwestor pewnie wkrótce też zyska.

Sądzi Pani, że Sky Tower będzie się wrocławianom podobał?

- Przynajmniej dwa pokolenia Polaków są wychowane na postsocjalistycznym ładzie małych miasteczek czy miast. Tak naprawdę w większości nie wiemy, jak kształtować przestrzeń. Wrocławianie mniej więcej potrafią powiedzieć, co jest estetyczne i ładne. Mamy stereotyp Krzyków czy Biskupina jako najlepszych dzielnic. Ale proszę przypomnieć sobie, co działo się, gdy na Świdnickiej zbudowano dom towarowy Solpol. Miał być właśnie synonimem nowoczesności w centrum miasta. A już te kolorki z jego elewacji są rodem z estetyki Emiratów Arabskich! Podstawowe tendencje w rozwoju urbanistyczno-architektonicznym są dwie: w istniejącą zabudowę miasta wprowadzamy budynki nowoczesne albo dopasowujemy się do historycznego otoczenia, stylizujemy nową zabudowę. Sky Tower wpisuje się w tę pierwszą tendencję. Nieważne, czy budowla harmonijnie współgra z otoczeniem, ważne, by była inna, wyjątkowa, odmienna. Powiedziałabym: ostentacyjnie supernowoczesna.

Miasto stawia na nowoczesność. Sky Tower będzie symbolem ambicji Wrocławia?

- Sądzę, że taki jest też zamiar budowy wieży. Wrocław się metropolizuje. Modernizacja przestrzeni miejskiej jest oczywiście zjawiskiem zupełnie naturalnym. Ten proces powoli dociera do polskich miast. Wrocław ma ambicje, by stać się metropolią, wiodącym, nowoczesnym miastem regionu. Metropolizacja polega na przejmowaniu przez duże miasta funkcji kierowniczych. To jest oczywiście związane z unowocześnianiem. Styl życia mieszkańców Sky Tower - żyjących w centrum dużego miasta młodych, dynamicznych ludzi nastawionych na sukces - też jest wzorem zaimportowanym z Zachodu. Musimy przyzwyczaić się do tego, że społeczeństwo jest ustrukturyzowane. Mamy warstwy i klasy społeczne, ludzi bardzo bogatych i biednych, ludzi o rozmaitych potrzebach. Ci bogaci będą chętnie żyć w takich miejscach jak Sky Tower. A więc we Wrocławiu pojawi nam się budynek nowoczesny, symbol prestiżu i pieniędzy. Pytanie, czy wpisze się w klimat miasta, jest na razie otwarte. Tę dyskusję dopiero zaczynamy. Paryżanie też krzywili się, gdy budowano Wieżę Eiffla, a dziś bez niej nie ma Paryża.



Dr Iwona Borowik*

- socjolog miasta, wykładowca w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego i Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy, autorka książki "Blokowiska - miejski habitat w oglądzie socjologicznym. Studium jakości wrocławskich środowisk mieszkaniowych". Pod redakcją dr Iwony Borowik i dr. Krzysztofa Sztalta ukazała się ostatnio książka "Współczesna socjologia miasta. Wielość oglądów i kierunków badawczych dyscypliny".

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Miejska enklawa w chmurach paul123 22.01.08, 13:35

    Wszystko dobrze, aczkolwiek mam jedno ALE...To nie SkyTower nie pasuje do otoczenia, tylko otoczenie nie pasuje do SkyTower'a :) Idac dalej takim komunistycznym mysleniem to w tym miescie »

  • Miejska enklawa w chmurach pawelini 22.01.08, 15:10

    strasznie dziwnie według mnie Pani Profesor Docent Doktor Habilitowany rozumuje. Ja postawienie SKY TOWER rozumiem jako początek konca PRL-owskich bloczków i nie wyobrażam sobie »

  • Miejska enklawa w chmurach janstefan.g 22.01.08, 17:40

    Ten budynek wogole nie pasuje do otoczenia i pojedynczy bedzie jak ten przyslowiowy wrzod na du..e , watpie czy on sie szybko splaci , pan Czarnecki troche ryzykuje w jego budowe ale »