Gucwiński zmienia front: niedoli Mago winna powódź
06.09.2010
, aktualizacja: 06.09.2010 19:16
Oskarżony przez Fundację VIVA! o znęcanie się nad niedźwiedziem brunatnym Antoni Gucwiński przekonywał w poniedziałek sąd, że zwierzę żyło w złych warunkach z powodu powodzi. To nowa linia obrony byłego dyrektora wrocławskiego zoo.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Antoni Gucwiński winny znęcania się nad niedźwiedziem (10-01-11, 15:55)
- Gucwiński przed sądem: Mago miał lepiej od innych (28-05-10, 13:01)
- Sprawa misia Mago. Antoni Gucwiński znów przed sądem (27-05-10, 13:02)
- Biegli potwierdzili - miś Mago cierpiał w bunkrze (01-04-10, 19:36)
Gdy Gucwiński kierował ogrodem, niedźwiedź przez dziesięć lat mieszkał w małym betonowym bunkrze. Został uwolniony dopiero w 2007 roku, po tym jak opisaliśmy warunki, w jakich wegetował. - Nigdy nie mówiłem, że były komfortowe - mówił w poniedziałek przed sądem były dyrektor zoo. - Ale lepsze być nie mogły - stwierdził.
To już drugi proces w tej sprawie, poprzedni zakończył się dwoma wyrokami uniewinniającymi, skasowanymi jednak przez Sąd Najwyższy. W kolejnym procesie powołano innych biegłych.
Niedźwiedź trafił do bunkra w 1997 roku. Według relacji, którą przedstawił w sądzie Gucwiński, Mago miał przebywać tam tymczasowo. - Mieliśmy mu przygotować wybieg, ale przyszła powódź. Aby wzmacniać brzegi Odry, rozmontowywaliśmy kraty zabezpieczające wybiegi, potem trzeba było przeprowadzić remont ogrodu - tłumaczył. Nie wyjaśnił, dlaczego po usunięciu skutków powodzi zwierzę pozostało w zamknięciu.
Gucwiński winą za całą sytuację obarczył Ministerstwo Ochrony Środowiska. Mówił, że resort obiecał mu pomoc w rozwiązaniu problemu niedźwiedzi z Tatr przyjętych przez wrocławski ogród. Tłumaczył, że brał zwierzęta, by "ratować twarz" polskich przyrodników. Biegłych, naukowców z Poznania [wydali niekorzystną dla dyrektora opinię], którzy w poniedziałek byli na procesie, Gucwiński pytał: - Mogłem niedźwiedzia zastrzelić albo zawieźć prezydentowi pod ratusz. Co by panowie zrobili w mojej sytuacji?
Biegły dr Tadeusz Mizera odpowiedział: - Rozumiem, że jako znany miłośnik zwierząt, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, znalazł się pan w trudnej sytuacji. Ale mógł pan niedźwiedzia wysłać za granicę. Jeden z ośrodków godził się go przyjąć pod warunkiem, że zostanie wykastrowany. Pan się na to nie zgodził, twierdząc, że "to świetny materiał genetyczny". Tyle że niedźwiedzi w Europie na wolności żyje tak dużo, że z jego pozyskaniem nie ma problemu.
Gucwiński bronił się, przekonując, że to resort środowiska zalecał mu, aby niedźwiedzia nie sterylizować, choć sam wcześniej zeznawał, że nie chciał tego zrobić.
Poznańscy biegli - dr Mizera i profesor Piotr Tryjanowski - jednoznacznie podtrzymali swoją opinię, o tym, że zamknięty na małej powierzchni Mago cierpiał. - Żył w skrajnie nieodpowiednich warunkach, co spowodowało u niego m.in. apatię - tłumaczyli.
Zapytany przez mecenas Elżanowską, jakie były według niego warunki, jakie Mago miał w zamknięciu, przyznał: - Kiepskie. Ale niedźwiedzie bardzo łatwo się adaptują.
- Bo niedźwiedzie są twarde i znoszą skrajnie złe warunki - potwierdził profesor Tryjanowski. - Ale to tak, jak z ludźmi: człowiek jest w stanie przeżyć w piwnicy 20 lat, ale przeżycia tych lat pozostają w nim na zawsze.
To już drugi proces w tej sprawie, poprzedni zakończył się dwoma wyrokami uniewinniającymi, skasowanymi jednak przez Sąd Najwyższy. W kolejnym procesie powołano innych biegłych.
Niedźwiedź trafił do bunkra w 1997 roku. Według relacji, którą przedstawił w sądzie Gucwiński, Mago miał przebywać tam tymczasowo. - Mieliśmy mu przygotować wybieg, ale przyszła powódź. Aby wzmacniać brzegi Odry, rozmontowywaliśmy kraty zabezpieczające wybiegi, potem trzeba było przeprowadzić remont ogrodu - tłumaczył. Nie wyjaśnił, dlaczego po usunięciu skutków powodzi zwierzę pozostało w zamknięciu.
Gucwiński winą za całą sytuację obarczył Ministerstwo Ochrony Środowiska. Mówił, że resort obiecał mu pomoc w rozwiązaniu problemu niedźwiedzi z Tatr przyjętych przez wrocławski ogród. Tłumaczył, że brał zwierzęta, by "ratować twarz" polskich przyrodników. Biegłych, naukowców z Poznania [wydali niekorzystną dla dyrektora opinię], którzy w poniedziałek byli na procesie, Gucwiński pytał: - Mogłem niedźwiedzia zastrzelić albo zawieźć prezydentowi pod ratusz. Co by panowie zrobili w mojej sytuacji?
Biegły dr Tadeusz Mizera odpowiedział: - Rozumiem, że jako znany miłośnik zwierząt, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, znalazł się pan w trudnej sytuacji. Ale mógł pan niedźwiedzia wysłać za granicę. Jeden z ośrodków godził się go przyjąć pod warunkiem, że zostanie wykastrowany. Pan się na to nie zgodził, twierdząc, że "to świetny materiał genetyczny". Tyle że niedźwiedzi w Europie na wolności żyje tak dużo, że z jego pozyskaniem nie ma problemu.
Gucwiński bronił się, przekonując, że to resort środowiska zalecał mu, aby niedźwiedzia nie sterylizować, choć sam wcześniej zeznawał, że nie chciał tego zrobić.
Poznańscy biegli - dr Mizera i profesor Piotr Tryjanowski - jednoznacznie podtrzymali swoją opinię, o tym, że zamknięty na małej powierzchni Mago cierpiał. - Żył w skrajnie nieodpowiednich warunkach, co spowodowało u niego m.in. apatię - tłumaczyli.
Zapytany przez mecenas Elżanowską, jakie były według niego warunki, jakie Mago miał w zamknięciu, przyznał: - Kiepskie. Ale niedźwiedzie bardzo łatwo się adaptują.
- Bo niedźwiedzie są twarde i znoszą skrajnie złe warunki - potwierdził profesor Tryjanowski. - Ale to tak, jak z ludźmi: człowiek jest w stanie przeżyć w piwnicy 20 lat, ale przeżycia tych lat pozostają w nim na zawsze.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Gucwiński zmienia front: niedoli Mago winna powódź
asir-czarny-sznaucer-olbrzym
06.09.10, 20:36
Przykro pisać o tym, ale pan Gucwiński zdobył sławę w mediach za czasów prl-u. Między czasie ustrój się zmienił, a pan tego nie zauważył. Wśród zasług w promowaniu zwierząt pan o jednym »
-
Gucwiński zmienia front: niedoli Mago winna powódź
franek-janek
06.09.10, 20:39
Gucwinski to jedna sprawa a druga ze ta sprawa ciagnie sie w nieskonczonosc dlatego ze ludzie jak Dr Gucwinski i Prof Dubiel ktory w sadzie pierwszej instancji jako biegly ekspert w sprawie »
-
Gucwiński zmienia front: niedoli Mago winna powódź
darla152
07.09.10, 19:05
Dajcie p. Gucwińskiemu spokój! Może nie miał dostatecznej ilości pieniążków? może nie było warunków, może lnne względy. Pracował wiele lat, napewno dobrze ! Dosyć tego szrpania i »
Najczęściej czytane24 htydzień






odtwórz
