Nieludzki pensjonat dla bezdomnych psów

Katarzyna Lubiniecka
14.07.2010 , aktualizacja: 14.07.2010 17:41
A A A Drukuj
O znęcanie się nad zwierzętami oskarżyła prokuratura rejonowa w Dzierżoniowie 38-letniego Krzysztofa S., który prowadził "pensjonat" dla zwierząt "Dragon" w Dobrocinie. Grozi mu do dwóch lat więzienia.
Schronisko dla psów
Fot. Robert Kowalewski / AG
Schronisko dla psów
W styczniu tego roku powiatowy lekarz weterynarii w Dzierżoniowie złożył do dzierżoniowskiej prokuratury zawiadomienie o tym, że Krzysztof S. nieludzko traktuje zwierzęta w swojej placówce. Był to efekt niezapowiedzianej kontroli, jaką przeprowadził kilka dni wcześniej. Stwierdził, że blisko 70 psów, znajdujących się pod "opieką" Krzysztofa S., mieszkało w nieocieplonych budach, a nawet bezpośrednio na nieodśnieżonych wybiegach. Zwierzęta były wychudzone, w jednej z misek leżał nadjedzony szczur. Psy nie miały nawet wody w miskach. Na zapleczu, w chłodni, gdzie powinno być jedzenie, znaleziono siedem nieżywych zwierząt. Najprawdopodobniej padły z wycieńczenia i głodu.

- Trudno nawet nazwać to miejsce pensjonatem dla zwierząt - mówi prokurator rejonowa w Dzierżoniowie Iwona Uszpulewicz. - Złamane tam zostały wszystkie podstawowe zasady sanitarne. Zwierzęta nie miały karmy, albo miały nieodpowiednią. Były niedożywione.

Psami opiekowali się dwaj nietrzeźwi pracownicy. Świadkowie zeznali, że Krzysztof S. nie tylko zaniedbywał psy, ale też bardzo źle je traktował, m.in. kopiąc je po całym ciele. Swoją placówkę nazwał pensjonatem, gdyż prowadzenie schroniska normują odpowiednie przepisy - m.in. trzeba go zarejestrować i podlega on stałej kontroli lekarza weterynarii. Kontrola przeprowadzona przez dzierżoniowskiego weterynarza powiatowego i złożone do prokuratury doniesienie były wyrazem wyłącznie jego dobrej woli, nie wynikały z obowiązku.

Podczas przesłuchania Krzysztof S. stwierdził, że nie poczuwa się do winy, bo w pensjonacie nie działo się nic bulwersującego. Tymczasem już kilka miesięcy wcześniej powiatowy lekarz weterynarii zawiadomił prokuraturę o tragicznej sytuacji zwierząt w Dobrocinie. Jednak ta odmówiła wszczęcia sprawy, gdyż właściciel zapewniał zwierzętom podstawowe warunki. Jednak zimą Krzysztof S. zniknął zupełnie z Dobrocina i przestał się zajmować psami. Tłumaczył się konfliktem z żoną.

Placówka prowadzona przez Krzysztofa S. była finansowana przez kilka dolnośląskich gmin, m.in. Świdnicę i Pieszyce, które podpisały z nim umowę na wyłapywanie i opiekę nad bezpańskimi psami. Teraz prokuratura bada, czy wszystkie gminy powiatu dzierżoniowskiego należycie wywiązywały się z obowiązku zajmowania się bezpańskimi psami, jaki nakłada na nie prawo.

Doniesienie, że burmistrz Pieszyc i prezydent Świdnicy mogli dokonać przestępstwa, przekazując opiekę nad bezpańskimi psami Krzysztofowi S., złożyło w prokuraturze Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt "Ekostraż".

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów