Śledzą firmy w internecie. I jeszcze na tym zarabiają
30.01.2012
, aktualizacja: 30.01.2012 12:30
BIZNES, LUDZIE, PIENIĄDZE. Sprawdzają, kto i co wypisuje w internecie na temat firm, ich produktów albo poszczególnych osób. Dzięki temu już po kilku minutach można dowiedzieć się, że w sieci krąży informacja o błędzie przedsiębiorstwa albo plotka, którą szybko trzeba zdementować
ZOBACZ TAKŻE
- To nie second hand. Tu kupisz używane rzeczy i pomożesz (10-03-12, 13:00)
- Nasz internet będzie szybki jak ferrari. Wszędzie (04-03-12, 20:00)
- Przybywa nam dróg, więc więcej inwestują we Wrocławiu (01-02-12, 12:00)
- Wygrali stypendium. Pieniądze przeznaczą na browar (30-01-12, 19:48)
- Wożą za złotówkę do Warszawy i jeszcze im się opłaca (27-01-12, 07:00)
- Wrocław poległ w bitwie o polską siedzibę Facebooka (26-01-12, 17:30)
- We Wrocławiu powstaje jedyna w Polsce baza Ryanaira (24-01-12, 12:05)
- Czesze wrocławian od ponad 60 lat. Nadal w formie (21-01-12, 08:00)
- Dzisiaj nawet artysta musi dobrze znać się na ekonomii (15-01-12, 18:00)
Czasami wystarczy jeden komentarz - gdzieś na Facebooku albo branżowym forum. Informację powielają znajomi komentującego, potem ich znajomi, a po kilku godzinach internet już buzuje głosami oburzonych, zwolenników, przeciwników itd.
Kto z nas nie pamięta słynnego rzekomego szkła w kaszkach Nestlé? Ponad 22 tys. wpisów tylko na Facebooku zamieścili na ten temat polscy internauci, a plotka mogła dotrzeć nawet do trzech milionów ludzi. Wszystko zaczęło się od tego, że 5 sierpnia Polak z Wielkiej Brytanii ostrzegł w języku angielskim znajomych (właśnie na Facebooku) przed kaszkami Nestlé. Cztery dni później Polka mieszkająca w Norwegii zrobiła to samo, ale po polsku. Kulminacja nastąpiła kilka dni później, gdy w całej Polsce internauci przestrzegali się przed szkłem w kaszkach - nie tylko na FB, ale także na blogach i forach dyskusyjnych. Tymczasem afera dotyczyła wyłącznie Francji i jednej serii produktu. Polskim dzieciom nic nie groziło. Ale informacja poszła w świat. I bardzo zaszkodziła Nestlé.
Takich mniej lub bardziej głośnych afer produktowych było już wiele. Firmy, zwłaszcza duże korporacje, a także obsługujące je agencje PR-owe, dobrze wiedzą więc, że muszą być na bieżąco z tym, co dzieje się w internecie, by w razie potrzeby zdusić taką plotkę już w zarodku.
Dlatego coraz częściej sięgają po pomoc firm, które zajmują się monitoringiem marek. A tych jest coraz więcej, bo i zapotrzebowanie na ich usługi jest bardzo duże.
- Ale monitoring to nie tylko zapobieganie plotkom, to także kwestia dbania o własny wizerunek dzięki komunikacji z klientem czy potencjalnym klientem - tłumaczy Michał Sadowski z firmy Brand 24. - Załóżmy, że ktoś na forum internetowym zadaje pytanie dotyczące konkretnego produktu albo ma z nim problem, np. techniczny. Dzięki monitoringowi firma wie o tym nawet już po kilku minutach i reaguje, tłumaczy, pomaga albo przeprasza za błąd. Nawet bardzo rozżalony czy zdenerwowany klient doceni, że szybko rozwiązano jego problem albo chociaż został przeproszony.
Szykują się na New Connect
Brand 24 założyło trzech mieszkańców Wrocławia: Michał Sadowski, Piotr Wierzejewski i Karol Wnukiewicz razem z kolegą z Gniezna Dawidem Szymańskim. Nie był to ich pierwszy internetowy biznes. I właśnie dla swoich założonych wcześniej portali potrzebowali narzędzia, które pomogłoby im sprawdzać, co na ich temat piszą internauci.
- Przetestowaliśmy kilka polskich i zagranicznych, ale w każdym z nich czegoś nam jeszcze brakowało - opowiada Michał Sadowski. - Zrobiliśmy więc własne. Zaczęliśmy pracować nad systemem we wrześniu 2010 r., ale tylko po godzinach. Z czasem stwierdziliśmy, że to dobry pomysł na biznes, zaryzykowaliśmy i zajęliśmy się głównie Brand 24. Od początku 2011 r. trwały testy, a od trzech miesięcy działamy już komercyjnie.
Ryzyko się opłaciło, bo dziewięcioosobowa firma już teraz ma kilkadziesiąt tysięcy złotych przychodów i prawie stu klientów, w tym tak znanych jak Apart, 4fun.tv, Axa Direct czy Leroy Merlin. A także sporo klientów agencyjnych, m.in. ADV, Pride and Glory i Socializer. Klienci mogą wybierać pakiety, które różnią się m.in. ceną, częstotliwością wysyłania im informacji o interesujących ich wpisach w sieci (mogą je dostawać co kilka minut albo raz na dobę) oraz liczbą tematów, które wyszukuje w internecie system. Ceny za pakiet wahają się od 19 do 2449 zł za miesiąc. Raporty klienci dostają w formie panelu przypominającego portale społecznościowe, na którym widzą nie tylko informacje o śledzonych komentarzach, ale także przydatne wykresy i grafiki.
Firma zebrała pozytywne opinie w branży internetowej. Chwalą ją m.in. znani blogerzy jak Maciej Budzich z Mediafun czy Grzegorz Marczak z Antyweb. Szybko pojawili się też klienci.
- Do grudnia w ogóle nie mieliśmy działu sprzedaży i nikt nie zajmował się pozyskiwaniem nowych klientów, bo sami przychodzili do nas w takim tempie, że musieliśmy szybko zatrudnić dodatkowe osoby do działu obsługi klienta. Byliśmy nawet spanikowani, bo mieliśmy więc pracy niż rąk do niej - śmieje się Sadowski.
Od sierpnia Brand 24 działa jako spółka akcyjna. Teraz szykuje się do wejścia na rynek New Connect, które jej właściciele planują na koniec 2012 r. albo na początku 2013 r.
Politycy sprawdzali, co o nich pisaliśmy
Z usług Brand 24 korzystają głównie agencje i firmy, które chcą wiedzieć, co internauci piszą o nich i ich konkurencji (to tzw. monitoring marki) albo o konkretnej tematyce (monitoring tematu). Np. firmy ubezpieczeniowe zlecają Brand 24, by sprawdzała na bieżąco, co pojawia się w sieci na temat konkretnych fraz związanych z ubezpieczeniami, żeby zobaczyć, co wywołuje u ludzi emocje. Wiedzą dzięki temu, co denerwuje internautów (w związku z ubezpieczeniami), co im się podoba, jakie mają pomysły itd., a te informacje wykorzystują w swojej działalności.
Brand 24 miał już też zlecenia związane z tzw. personal brandingiem, czyli zarządzaniem wizerunkiem osoby, a zatem monitorował, co w internecie pojawiało się na temat konkretnego człowieka. Firma wyszukiwała komentarze o politykach jednej z partii w czasie wyborów.
- Na razie jednak monitoring osób nie jest popularny - mówi Michał Sadowski. - Myślę, że to kwestia kilku lat, by ludzie dostrzegli, że takie narzędzie się przydaje. Pewnie będzie podobnie jak z reklamami Google - Adwords. Najpierw korzystały z nich głównie duże firmy, agencje interaktywne itd., ale z czasem przekonał się do tego także i pan Henryk, hydraulik, który doszedł do wniosku, że przez internet może zyskać masę klientów. Monitoring nazwisk może być ważny np. dla lekarzy. Przecież dzisiaj, gdy wybieramy się do specjalisty, wielu z nas wrzuca nazwisko doktora w wyszukiwarkę i sprawdza, jakie opinie na jego temat umieszczają ludzie, np. na portalu Znanylekarz.pl i jemu podobnych. Każdy negatywny wpis może oznaczać dla lekarza mniej klientów, więc to ważne, by o nim wiedział i zareagował.
Firma co jakiś czas publikuje także bezpłatne raporty. Ostatnio np. na temat marek piwa w internecie, z którego można dowiedzieć się, że redd's jest najczęściej dyskutowanym piwem, a najbardziej pozytywne recenzje zbiera obok niego także ciechan i kasztelan. Te negatywne dotyczą głównie carlsberga i warki. Niedługo ukaże się podobny raport na temat banków, a w sieci można znaleźć także m.in. opracowanie na temat popularności smartfonów wśród internautów. Raporty pozwalają firmie przebić się i pokazać, jakie możliwości daje monitoring marki.
Plany wejścia na nowe rynki
Sadowski podkreśla, że Brand 24 to na razie najważniejszy projekt, którym zajmuje się teraz ze swoimi wspólnikami, ale nie wyklucza, że w przyszłości będą pracować także nad innymi. Podobnie było do tej pory. Zaczynali jeszcze jako studenci Politechniki Wrocławskiej, m.in. portalem Polatach, który miał umożliwiać kontakty z dawno niewidzianymi znajomymi. Nie udało im się jednak wyprzedzić sukcesu Naszej-klasy, bo pochłonęło ich tworzenie strony Patrz.pl, czyli "polskiego YouTube'a", którą zresztą później z dużym zyskiem sprzedali.
- Byliśmy wtedy jeszcze bardzo zieloni. Nie znaliśmy branży, nie orientowaliśmy się na rynku reklam internetowych itd. Po prostu stworzyliśmy serwis, który w założeniu nam samym by się przydał - opowiada Michał Sadowski. - Przejęcie udziałów w portalu za dużą kwotę wydawało mi się zupełnie nierealne, cały czas myślałem, że coś się nie uda, że to niemożliwe. W czasie studiów wyjeżdżałem do Anglii, żeby zarobić na utrzymanie w trakcie roku akademickiego. Umowę dogadywałem więc w kuchni, robiąc pizzę w Pizza Hut - wspomina ze śmiechem.
Dzisiaj twórcy Brand 24 mają już więcej doświadczenia, a przede wszystkim orientują się w branży internetowej i widzą w niej duże szanse, by się rozwijać. Na razie planują zdobywanie klientów z zagranicy. Zamierzają teraz stworzyć anglojęzyczną wersję serwisu, ale rozważają też drogę bardziej na wschód.
Więcej o firmie na www.brand24.pl
** W naszym cyklu "Biznes, ludzie, pieniądze" co tydzień przedstawiamy mieszkańców Dolnego Śląska z ciekawymi pomysłami na własne biznesy. Opowiadamy historie ludzi, którzy nie bali się zaryzykować i postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
Kto z nas nie pamięta słynnego rzekomego szkła w kaszkach Nestlé? Ponad 22 tys. wpisów tylko na Facebooku zamieścili na ten temat polscy internauci, a plotka mogła dotrzeć nawet do trzech milionów ludzi. Wszystko zaczęło się od tego, że 5 sierpnia Polak z Wielkiej Brytanii ostrzegł w języku angielskim znajomych (właśnie na Facebooku) przed kaszkami Nestlé. Cztery dni później Polka mieszkająca w Norwegii zrobiła to samo, ale po polsku. Kulminacja nastąpiła kilka dni później, gdy w całej Polsce internauci przestrzegali się przed szkłem w kaszkach - nie tylko na FB, ale także na blogach i forach dyskusyjnych. Tymczasem afera dotyczyła wyłącznie Francji i jednej serii produktu. Polskim dzieciom nic nie groziło. Ale informacja poszła w świat. I bardzo zaszkodziła Nestlé.
Takich mniej lub bardziej głośnych afer produktowych było już wiele. Firmy, zwłaszcza duże korporacje, a także obsługujące je agencje PR-owe, dobrze wiedzą więc, że muszą być na bieżąco z tym, co dzieje się w internecie, by w razie potrzeby zdusić taką plotkę już w zarodku.
Dlatego coraz częściej sięgają po pomoc firm, które zajmują się monitoringiem marek. A tych jest coraz więcej, bo i zapotrzebowanie na ich usługi jest bardzo duże.
- Ale monitoring to nie tylko zapobieganie plotkom, to także kwestia dbania o własny wizerunek dzięki komunikacji z klientem czy potencjalnym klientem - tłumaczy Michał Sadowski z firmy Brand 24. - Załóżmy, że ktoś na forum internetowym zadaje pytanie dotyczące konkretnego produktu albo ma z nim problem, np. techniczny. Dzięki monitoringowi firma wie o tym nawet już po kilku minutach i reaguje, tłumaczy, pomaga albo przeprasza za błąd. Nawet bardzo rozżalony czy zdenerwowany klient doceni, że szybko rozwiązano jego problem albo chociaż został przeproszony.
Szykują się na New Connect
Brand 24 założyło trzech mieszkańców Wrocławia: Michał Sadowski, Piotr Wierzejewski i Karol Wnukiewicz razem z kolegą z Gniezna Dawidem Szymańskim. Nie był to ich pierwszy internetowy biznes. I właśnie dla swoich założonych wcześniej portali potrzebowali narzędzia, które pomogłoby im sprawdzać, co na ich temat piszą internauci.
- Przetestowaliśmy kilka polskich i zagranicznych, ale w każdym z nich czegoś nam jeszcze brakowało - opowiada Michał Sadowski. - Zrobiliśmy więc własne. Zaczęliśmy pracować nad systemem we wrześniu 2010 r., ale tylko po godzinach. Z czasem stwierdziliśmy, że to dobry pomysł na biznes, zaryzykowaliśmy i zajęliśmy się głównie Brand 24. Od początku 2011 r. trwały testy, a od trzech miesięcy działamy już komercyjnie.
Ryzyko się opłaciło, bo dziewięcioosobowa firma już teraz ma kilkadziesiąt tysięcy złotych przychodów i prawie stu klientów, w tym tak znanych jak Apart, 4fun.tv, Axa Direct czy Leroy Merlin. A także sporo klientów agencyjnych, m.in. ADV, Pride and Glory i Socializer. Klienci mogą wybierać pakiety, które różnią się m.in. ceną, częstotliwością wysyłania im informacji o interesujących ich wpisach w sieci (mogą je dostawać co kilka minut albo raz na dobę) oraz liczbą tematów, które wyszukuje w internecie system. Ceny za pakiet wahają się od 19 do 2449 zł za miesiąc. Raporty klienci dostają w formie panelu przypominającego portale społecznościowe, na którym widzą nie tylko informacje o śledzonych komentarzach, ale także przydatne wykresy i grafiki.
Firma zebrała pozytywne opinie w branży internetowej. Chwalą ją m.in. znani blogerzy jak Maciej Budzich z Mediafun czy Grzegorz Marczak z Antyweb. Szybko pojawili się też klienci.
- Do grudnia w ogóle nie mieliśmy działu sprzedaży i nikt nie zajmował się pozyskiwaniem nowych klientów, bo sami przychodzili do nas w takim tempie, że musieliśmy szybko zatrudnić dodatkowe osoby do działu obsługi klienta. Byliśmy nawet spanikowani, bo mieliśmy więc pracy niż rąk do niej - śmieje się Sadowski.
Od sierpnia Brand 24 działa jako spółka akcyjna. Teraz szykuje się do wejścia na rynek New Connect, które jej właściciele planują na koniec 2012 r. albo na początku 2013 r.
Politycy sprawdzali, co o nich pisaliśmy
Z usług Brand 24 korzystają głównie agencje i firmy, które chcą wiedzieć, co internauci piszą o nich i ich konkurencji (to tzw. monitoring marki) albo o konkretnej tematyce (monitoring tematu). Np. firmy ubezpieczeniowe zlecają Brand 24, by sprawdzała na bieżąco, co pojawia się w sieci na temat konkretnych fraz związanych z ubezpieczeniami, żeby zobaczyć, co wywołuje u ludzi emocje. Wiedzą dzięki temu, co denerwuje internautów (w związku z ubezpieczeniami), co im się podoba, jakie mają pomysły itd., a te informacje wykorzystują w swojej działalności.
Brand 24 miał już też zlecenia związane z tzw. personal brandingiem, czyli zarządzaniem wizerunkiem osoby, a zatem monitorował, co w internecie pojawiało się na temat konkretnego człowieka. Firma wyszukiwała komentarze o politykach jednej z partii w czasie wyborów.
- Na razie jednak monitoring osób nie jest popularny - mówi Michał Sadowski. - Myślę, że to kwestia kilku lat, by ludzie dostrzegli, że takie narzędzie się przydaje. Pewnie będzie podobnie jak z reklamami Google - Adwords. Najpierw korzystały z nich głównie duże firmy, agencje interaktywne itd., ale z czasem przekonał się do tego także i pan Henryk, hydraulik, który doszedł do wniosku, że przez internet może zyskać masę klientów. Monitoring nazwisk może być ważny np. dla lekarzy. Przecież dzisiaj, gdy wybieramy się do specjalisty, wielu z nas wrzuca nazwisko doktora w wyszukiwarkę i sprawdza, jakie opinie na jego temat umieszczają ludzie, np. na portalu Znanylekarz.pl i jemu podobnych. Każdy negatywny wpis może oznaczać dla lekarza mniej klientów, więc to ważne, by o nim wiedział i zareagował.
Firma co jakiś czas publikuje także bezpłatne raporty. Ostatnio np. na temat marek piwa w internecie, z którego można dowiedzieć się, że redd's jest najczęściej dyskutowanym piwem, a najbardziej pozytywne recenzje zbiera obok niego także ciechan i kasztelan. Te negatywne dotyczą głównie carlsberga i warki. Niedługo ukaże się podobny raport na temat banków, a w sieci można znaleźć także m.in. opracowanie na temat popularności smartfonów wśród internautów. Raporty pozwalają firmie przebić się i pokazać, jakie możliwości daje monitoring marki.
Plany wejścia na nowe rynki
Sadowski podkreśla, że Brand 24 to na razie najważniejszy projekt, którym zajmuje się teraz ze swoimi wspólnikami, ale nie wyklucza, że w przyszłości będą pracować także nad innymi. Podobnie było do tej pory. Zaczynali jeszcze jako studenci Politechniki Wrocławskiej, m.in. portalem Polatach, który miał umożliwiać kontakty z dawno niewidzianymi znajomymi. Nie udało im się jednak wyprzedzić sukcesu Naszej-klasy, bo pochłonęło ich tworzenie strony Patrz.pl, czyli "polskiego YouTube'a", którą zresztą później z dużym zyskiem sprzedali.
- Byliśmy wtedy jeszcze bardzo zieloni. Nie znaliśmy branży, nie orientowaliśmy się na rynku reklam internetowych itd. Po prostu stworzyliśmy serwis, który w założeniu nam samym by się przydał - opowiada Michał Sadowski. - Przejęcie udziałów w portalu za dużą kwotę wydawało mi się zupełnie nierealne, cały czas myślałem, że coś się nie uda, że to niemożliwe. W czasie studiów wyjeżdżałem do Anglii, żeby zarobić na utrzymanie w trakcie roku akademickiego. Umowę dogadywałem więc w kuchni, robiąc pizzę w Pizza Hut - wspomina ze śmiechem.
Dzisiaj twórcy Brand 24 mają już więcej doświadczenia, a przede wszystkim orientują się w branży internetowej i widzą w niej duże szanse, by się rozwijać. Na razie planują zdobywanie klientów z zagranicy. Zamierzają teraz stworzyć anglojęzyczną wersję serwisu, ale rozważają też drogę bardziej na wschód.
Więcej o firmie na www.brand24.pl
** W naszym cyklu "Biznes, ludzie, pieniądze" co tydzień przedstawiamy mieszkańców Dolnego Śląska z ciekawymi pomysłami na własne biznesy. Opowiadamy historie ludzi, którzy nie bali się zaryzykować i postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
Najnowsze wiadomości
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
-
Kolorowe graffiti - pomysł na ożywienie szarego podwórza
-
Policja poszukuje zaginionego. Cierpi na zaniki pamięci
-
Policja przyjmie do pracy ponad 250 nowych policjantów
-
Husyci najechali na Oleśnicę, trwają walki [ZDJĘCIA]
-
Oni kochają auta z PRL? Pokazali je we Wrocławiu [FOTO]
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Śledzą firmy w internecie. I jeszcze na tym zar...
prawdziwy_wypiorczyk
30.01.12, 12:35
Kiedy się nauczycie, że artykuły sponsorowane powinny być odpowiednio oznakowane !?»
Najczęściej czytane24 htydzień




