Akcja "W stronę Odry". Nie odwracajmy się od rzeki

Aneta Augustyn
12.08.2011 , aktualizacja: 12.08.2011 16:08
A A A Drukuj
Odra we Wrocławiu to temat rzeka. Prywatni inwestorzy płyną z jej nurtem, po urzędnikach jednak spływa. O rzece przypominają sobie zwykle podczas powodzi. A z Odrą płyną nie tyle zagrożenia, ile wielkie możliwości
Marina przy moście Pomorskim
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Marina przy moście Pomorskim
Przejechałam wczoraj rowerem wzdłuż fragmentu Odry we Wrocławiu. Zaraz obok kładki za zoo jedna z edukacyjnych tablic informuje o tym, że Odra jest trzynastą w Europie rzeką pod względem długości i że ma dla Wrocławia wybitne znaczenie. Z tyłu na przystani zawinął parostatek, nieco dalej przy jazie Szczytniki wrocławianie leżakują na plaży, przy nadwodnej kafejce.

Tuż obok, na przystani Zwierzynieckiej, cumują statki, można wypożyczyć kajaki, łódki, rowery, a niebawem pojawi się tam nadwodne kino. W pobliżu Politechniki Wrocławskiej przybił na stałe holownik "Nadbór" z lat 40. z nietypowym Muzeum Techniki, z przedwojennym pływającym dźwigiem i barką. Koło Muzeum Narodowego w Zatoce Gondoli kiwają się łodzie, obok turyści popijają herbatę na pokładzie pływającej kawiarenki. Przy Hali Targowej i moście Tumskim cumują kolejne statki. Przy Hotelu Tumskim pływa już restauracja na wodzie, będzie otwarta lada tydzień. Do wyspy Słodowej przywiązały się trzy bary na wodzie. W marinie Topacz obejrzałam eleganckie łodzie i galerię sztuki, zjadłam obiad w nadwodnej restauracji z efektownym widokiem na gmach uniwersytetu. Na Osobowicach zaskoczył mnie dom na wodzie, pierwszy w Polsce.

Słowem - dzieje się na Odrze. Dzieje się jednak wyłącznie dzięki grupce entuzjastów i prywatnym inwestorom. Tylko od początku tego roku do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, który zarządza rzeką, wpłynęły dwa wnioski o budowę domów na wodzie, trzy o budowę barek restauracyjnych, sześć o budowę pomostów pływających i trzy o budowę marin. Rzeka przyciąga tych, którzy mają energię i widzą w niej potencjał. Nie są to, niestety, urzędnicy.

Obojętność - to najbardziej delikatne określenie moich rozmówców na podejście władz do Odry. Inne określenia: niemoc, rozproszenie decyzyjne, bezwład, urzędnicy udają, że rzeki nie ma. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, który zarządza rzeką, na pytanie, co zrobić, żeby ożywić ruch turystyczny na rzece, odsyła do magistratu. - My dbamy o warunki nawigacyjne - mówi rzeczniczka RZGW.

Przez kilka dni magistrat nie jest w stanie ustalić, kto mógłby ze mną porozmawiać o Odrze. - Bo to rozległy temat, w gestii kilku wydziałów - tłumaczy rzeczniczka. W końcu wyznaczony dyrektor Biura Rozwoju Wrocławia nie potrafił mi odpowiedzieć, gdzie biegnie szlak gondoli, co będzie z pustymi zimowiskami barek na Osobowicach, gdzie powstanie kolejna plaża, co z pomysłem na tramwaj wodny, co z nadwodnym kempingiem Ślęza ani co będzie z bulwarem Dunikowskiego, na który był rozpisany konkurs, wyłoniono efektowny projekt i... cisza.

Na stronie magistratu urzędnicy przekonują: "Wrocław nie bez przyczyny określany jest mianem Wenecji Wschodu - to właśnie tu rokrocznie odbywają się liczne turystyczne i sportowe imprezy na Odrze. To także miasto ukochane przez wodniaków, którzy wraz z pierwszym wiosennym słońcem wyruszają na wodne wycieczki" [miasta Europy Północnej z racji mnogości przecinających je dróg wodnych przypominające Wenecję, jak Amsterdam, Sankt Petersburg czy Wrocław, określane są jako Wenecja Północy - dop. red.].

Niestety, ani ze strony, ani w urzędzie nie dowiedziałam się, jakie są te liczne imprezy. Wodniacy może i wypływają, ale śluza Mieszczańska w samym centrum wciąż jest zamknięta. Wrocławski Węzeł Wodny to ponad 40 kilometrów wodnych dróg w samym mieście. Można pływać po całej Odrze, jedynym ograniczeniem jest światło pod mostami.

Nie korzystamy z odrzańskiego potencjału. W 2007 miasto uruchomiło Zatokę Gondoli, a w ubiegłym wysypało piasek nad rzeką. I tyle.

W tym czasie prezydent małej Nowej Soli zbudował przystań dla dużych jednostek i marinę, której nie powstydziłoby się żadne europejskie miasto. Teraz będzie budował dwa duże statki, które mają pływać po Odrze w promieniu 200 kilometrów. Nowa Sól została liderem projektu, do którego prezydent wciągnął kilka sąsiednich nadodrzańskich gmin i Frankfurt. W Nowej Soli już cumują polskie i zagraniczne statki turystyczne.

- Bo z nurtem Odry płyną pieniądze - powiedział mi prezydent Wadim Tyszkiewcz. - Wrocław, który pod wieloma względami podziwiam, akurat Odry nie potrafi dostatecznie docenić.

Brakuje nam takich wizjonerów i entuzjastów, nie ma kompleksowego myślenia.

Dlatego podczas naszej akcji pokażemy ludzi, którzy o Odrze myślą i z niej żyją. Zapraszamy was do udziału w internetowym konkursie, który zakończy się rejsem. Czekamy na wasze opinie o Odrze pod adresem: aneta.augustyn@wroclaw.agora.pl

Partnerem projektu "W stronę Odry" jest grupa Archicom

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Akcja "W stronę Odry". Nie odwracajmy się od rzeki amore-pomidore 12.08.11, 09:56

    Próbuję od kilku minut wysłać e-mail z myślę dość istotnym info na adres podany na końcu wiadomości. Niestety mail wraca z komunikatem. This is the mail system at host fmail.I'm sorry to »

  • Akcja "W stronę Odry". Nie odwracajmy się od rzeki l_wro 12.08.11, 10:27

    Czy naprawdę do wszystkiego potrzebni nam są urzędnicy? Mamy przecież we Wrocławiu ludzi z pasją i miłością do naszej rzeki. Wystarczy że nie będzie im się przeszkadzać, a rzeka sam ożyje »

  • "gorsza" strona rzeki indywidualismus 12.08.11, 17:16

    Niech się pani Aneta Augustyn przejedzie drugą, brzydsza stroną rzeki - od ulicy na Grobli do wyspy Opatowickiej. Zobaczy tam też tablice informacyjne o Odrze, tylko, że... postawione kilka »