Refleksje po PPA: Udany festiwal o wielu twarzach

Rafał Zieliński
28.03.2011 , aktualizacja: 28.03.2011 22:28
A A A Drukuj
Jorane na 32. PPA Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta Jorane na 32. PPA
W niedzielę zakończył się 32. Przegląd Piosenki Aktorskiej. Rozrywka, awangarda, eksperymenty, teatr i dużo ciekawej muzyki - PPA to dziś zdecydowanie najbardziej różnorodna impreza we Wrocławiu. To właśnie jest siłą tego festiwalu.
- Luszka, to wygląda na trudne, ale może jednak dasz radę zagrać? Mrs Bang i przypadkowo człowiek z widowni - skądinąd Leszek Możdżer
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
- Luszka, to wygląda na trudne, ale może jednak dasz radę zagrać? Mrs Bang i przypadkowo człowiek z widowni - skądinąd Leszek Możdżer
Mrs Bang podczas 32. PPA
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Mrs Bang podczas 32. PPA
ZOBACZ TAKŻE


Spory o to, czy PPA to jeszcze festiwal piosenki aktorskiej, ile w piosence aktorskiej jest aktorstwa i co to w ogóle jest za gatunek, dawno przestały mieć sens, bo nikt w nich nie jest w stanie nikogo przekonać. Poza tym tego typu dyskusje - toczone głównie w internecie - i tak na końcu przeradzają się w nagonkę na Konrada Imielę, który "tak piękny festiwal na psy sprowadził". To nudne, bo od lat nic się w tej materii nie zmienia, a ci, którzy PPA w obecnym kształcie atakują, w większości otwarcie przyznają się, że na Przegląd... nie chodzą. Krytykują coś, czego nie widzieli, za to z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy ludzie bili się o bilety. Zapominają, że wszyscy ci, którzy dziś chcą obejrzeć spektakl, mogą po prostu zadzwonić lub przeczytać w internecie, czy bilety są jeszcze dostępne. Choć nie chodząc na spektakle, nie widzą, że - mimo informacyjnych ułatwień - przed każdym z przedstawień nadal stoi spora grupka tych, którzy wejściówek nie dostali i czekają: a nuż uda się dostać do środka. I często im się udaje.

Zostawmy więc dyskusje o piosence aktorskiej, jej istocie i obecnej formie ludziom, którzy swoje wiedzą (nawet nie chodząc na PPA) i raczej zdania nie zmienią. Lepiej skupić się na tym, co na Przeglądzie wydarzyło się w tym roku. A działo się, i to naprawdę dużo. I dobrze!

Mocno reprezentowany był na PPA - nazwijmy go umownie - nurt rozrywkowy. Z Moskwy przyjechał komiksowy, hiphopowy spektakl „Cops On Fire”, opowieści o miłosnych przygodach Mrs Bang (Sheridan Harbridge z Australii) i jej gag z Leszkiem Możdżerem w roli głównej (Zobacz: Artystka nie pozwoliła zagrać Możdżerowi )wielu szczerze rozbawiły do łez. Podobnie jak humor w przedstawieniu „Spamalot”, satyra na chałturę w spektaklu „Dżob” Mariusza Kiljana i Konrada Imieli czy spektakl „Tripod vs. Dragon”. Fani artystycznych poszukiwań z pewnością byli usatysfakcjonowani spektaklem „Songs Of Asciension” Meredith Monk, performance'em Zvezdany Novaković czy pełnym pierwotnej energii koncertem Tanyi Tanaq. Miłośnicy klasyki mogli pójść na koncerty Magdy Umer, gwiazdy musicalu Frances Ruffele czy na finałowy koncert „Nerwowo, trochę tangowo”, na którym królowały utwory z Kanonu Piosenki Aktorskiej, nowości wprowadzonej w tym roku do regulaminu konkursu (do Kanonu należą m.in. Włodzimierz Wysocki, Jacques Brel, Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka, Nick Cave, Wojciech Młynarski).

Wydarzeniem absolutnie wyjątkowym był koncert wiolonczelistki i wokalistki Jorane, bosonogiej czarodziejki z Kanady, natomiast dekadencja i surrealizm królowały na nocnym występie Brazylijki Cibelle. Na wysokim poziomie stał też tegoroczny konkurs. Gala na pewno nie przebiła świetnej "Rewolucyjnej" z ubiegłego roku, ale obroniła się kilkoma dobrymi wykonaniami piosenek z repertuaru Ewy Demarczyk. Szkoda tylko, że w pamięci po niej pozostanie jednak medialna przepychanka między organizatorami PPA a przedstawicielem pani Ewy i cały ten cyrk związany ze zmianami tytułu przedstawienia.

Oczywiście nie wszystko było idealne: tradycyjnie już nie zachwyciła większość projektów dopuszczonych do Nurtu OFF, klub Włodkowica 21 nie sprawdził się jako miejsce koncertowe (słabo widoczna, nisko umiejscowiona scena), L.U.C zmęczył dwugodzinnym eksperymentem, ogłuszyło Paris Tetris, Arek Jakubik nie nie był zbyt przekonujący w roli gwiazdy rocka. Ale nie błądzi tylko ten, kto nie poszukuje nowych dróg.

Przegląd Piosenki Aktorskiej zmienia się od dawna, tak jak zmieniają się polska (i światowa) scena muzyczna, teatr, aktorzy i wokaliści. Jeśli więc porównamy zakończony w weekend festiwal z tymi sprzed lat, przykładając miarę wypracowanych przez kilkanaście pierwszych edycji, to oczywiście rację mają ci, którzy biją na alarm: PPA oddala się od tradycji. Ale jeśli nazwę festiwalu uznamy za szyld, który zobowiązuje organizatorów do zapraszania ciekawych artystów, ciekawych spektakli (dla których często na innych imprezach nie byłoby miejsca), to w tym roku zdecydowanie wywiązali się z tego.

Zobacz nasz serwis specjalny o 32. PPA

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Refleksje po PPA: Udany festiwal o wielu twarzach colop4 29.03.11, 11:50

    To ciekawe, ze pan redaktor odbiera prawo oceniania jakiegos koncertu osobom, ktore go nie widzialy. Dzieki internetowi pewne fragmenty koncertu mozna zobaczyc i jakas opinie o nim sobie »