Festiwal Filmowy "Nowe Horyzonty" rusza z przytupem

Magda Podsiadły
21.07.2011 , aktualizacja: 21.07.2011 13:37
A A A Drukuj
Muzyczną gwiazdą tegorocznego festiwalu jest Nick Cave fot. Adam Kozak / AG Muzyczną gwiazdą tegorocznego festiwalu jest Nick Cave
W czwartek z przytupem otwiera się we Wrocławiu 11. Międzynarodowy Festiwal Filmowy "Nowe Horyzonty". Ten przytup to dwa świetne filmy na inaugurację, a potem będzie równie dobrze albo jeszcze lepiej. Na okrasę całości dostaniemy koncert Nicka Cave'a
Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty
SERWISY
Zobaczymy 480 filmów z 50 światowych kinematografii, w większości twórców mało znanych lub nieznanych, za to uprawiających kino autorskie zaskakujące i olśniewające. Bo taka jest od początku idea Romana Gutka, autora i szefa Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty. Co nie znaczy, że nie pojawią się nazwiska trendy. Czyli na przykład Terry Gilliam, jedyny Amerykanin w prześmiewczej, surrealnej ekipie Brytyjczyków z "Monty Pythona", który wiedział, jak kultowo wykorzystać angielski dowcip, dowodem na to "Monty Python i św. Graal" i "Żywot Briana". I który poszedł równie udaną samodzielną drogą, zapisując ją w takich charyzmatycznych tytułach, jak "Brazil" czy komercyjny, ale naprawdę udany "Fisher King".

Albo Wim Wenders, który powraca do krainy filmu naprawdę wielkim filmem "Pina", dokumentem-hołdem dla Piny Bausch, zmarłej przed dwoma laty wybitnej choreografki. Gutek: - Wenders ostatnimi laty nie miał najlepszych momentów w swojej karierze, to jest naprawdę wybitny powrót tego twórcy. Zrobił film, o którym z Piną rozmawiali przez lata i który ma swoją dramatyczną historię. Pina umarła tuż przed wejściem Wendersa na plan filmowy i mimo że już bez niej to powstało dzieło o ogromnych emocjach, w poruszający sposób oddające istotę jej tańca, jej filozofii twórczej, dodatkowo wzmocnione w ekspresji obrazu dzięki technice 3D.

Dla Romana Gutka ten film oraz "Koń turyński" Węgra Béli Tarra to najważniejsze filmy festiwalu. - Tarr - mówi Gutek - jest artystą wyjątkowym, zmusza widza do aktywnego odbioru filmu, fascynuje, wciąga. Ten film zrealizowany w 30 ujęciach jest bezkompromisową opowieścią o agonii totalnej, medytacją o rozpadzie świata.

Istotą festiwalu są jednak konkursy: ten najbardziej prestiżowy - Międzynarodowy Konkurs Nowe Horyzonty z Grand Prix (20 tys. euro) z 14 obrazami z całego świata, a także Nowe Filmy Polskie i Filmy o Sztuce.

Artyści w głównym konkursie pochodzący z Grecji, Anglii, Holandii, Portugalii, Węgier, Kanady, Meksyku, USA czy Tajlandii proponują opowieści autobiograficzne, filozoficzne, psychologiczne, miłosne, dotykające problemów terroryzmu, przemocy społecznej czy politycznej. Czerpią pełnymi garściami z zasobów filmowego języka, stylów, gatunków, przekraczając ich granice, i tworzą kino nowe, pełne niespodzianek, a także odświeżające klasyczne.

Na koniec wróćmy do początku, czyli do dwóch rewelacyjnych filmów na dzisiejsze otwarcie. Najpierw "Rozstanie" Irańczyka Ashgara Farhadi, twórcy, który jasno świeci na firmamencie światowej kinematografii. Ten film, zdobywca Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Berlinale, to historia relacji bliskich sobie ludzi, która zarazem jest punktem wyjścia do pytania o istotę filmowego widowiska. Drugi to "Pewnego razu w Anatolii" Turka Bilge'a Ceylana, znanego nam z ubiegłorocznej edycji NH. Opowieść o zbrodni jest obrazem tureckiego społeczeństwa, tak znaczącym, że zdobył Grand Prix na tegorocznym festiwalu w Cannes.

Na finał, który nastąpi po 11 dniach pędzenia z jednej sali kinowej do drugiej, będzie cudowna nagroda w postaci najnowszego filmu Pedro Almodóvara "Skóra, w której żyję" oraz spotkanie z laureatami konkursów. A dwa dni wcześniej muzyczna perełka - tym razem mistrz Nick Cave i jego zespół Grinderman. Na Wyspie Słodowej Australijczyk zakończy swą europejską trasę koncertową.

Komentuje dla Gazety Roman Gutek, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmowego "Nowe Horyzonty"

Wymyśliliśmy ten festiwal 11 lat temu. To festiwal autorski, dzielę się moimi pasjami filmowymi z innymi i ta formuła się sprawdza. Impreza dorasta, stabilizuje się. U początków pracowały przy festiwalu dwie osoby, firma nazywała się Gutek i inwestowałem w nią prywatne pieniądze. Teraz działa już instytucja - stowarzyszenie Nowe Horyzonty - która zajmuje się organizacją. Dziś budżet wynosi 9 mln zł, możemy spokojnie planować program na dwa-trzy lata do przodu, wysyłać więcej osób za granicę w poszukiwaniu dobrych filmów. Mam marzenie, by Nowe Horyzonty we Wrocławiu były rozpoznawalne na światowej mapie festiwali, by je kojarzono jako festiwal kina autorskiego - filmów ciekawych, ryzykownych, nieznanych, niekomercyjnych - trochę jak niegdyś postrzegano Locarno. Zależy mi, by konkurs miał taki prestiż, by laur stanowił znaczący punkt w dorobku twórcy, był mu pomocny w pracy. Liczę też, że dzięki nominacji na ESK zarówno Wrocław, jak i festiwal zyskają więcej przestrzeni dla promocji.



Więcej: Serwis specjalny 11. MFF NH

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy