Wałbrzych znów doświadcza brudnej kampanii wyborczej

Jacek Harłukowicz
13.07.2011 , aktualizacja: 13.07.2011 20:45
A A A Drukuj
W Wałbrzychu znów wyborcza awantura. Sztabowcy najpoważniejszych kandydatów na prezydenta obrzucają się oskarżeniami o fałszowanie list z podpisami poparcia. Do fałszerstwa najprawdopodobniej rzeczywiście doszło. Jednak nie sposób dojść, kto za nim stoi.
Prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej
Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
Prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej
Bomba wybuchła we wtorek wieczorem podczas rejestrowania Romana Szełemeja, kandydata na prezydenta Wałbrzycha. Wybory nowego gospodarza są w tym mieście potrzebne, bo podczas poprzednich doszło do kupowania głosów, a do dymisji podał się poprzedni prezydent Piotr Kruczkowski z PO. Szełemej to obecnie rządzący Wałbrzychem komisarz, wskazany przez premiera. W wyborach startuje jako kandydat niezależny, ale popiera go Platforma Obywatelska. We wtorek osobiście uczynił to marszałek Grzegorz Schetyna.

Podczas rutynowej kontroli złożonych przez sztab Szełemeja list poparcia odkryto, że część z nich to fałszywki.

Ewa Makowska-Prochera z miejskiej komisji wyborczej w Wałbrzychu: - Na pierwszy rzut oka widać było, że trzy z nich zostały wypełnione jedną ręką. Po dokładnym sprawdzeniu ustaliliśmy, że podane na nich osoby nie istnieją. Powiadomiliśmy prokuraturę.

Tak samo zareagował sztab popieranego przez SLD Mirosława Lubińskiego, najpoważniejszego kontrkandydata Szełemeja.

- Wałbrzych po ostatnich wyborach, kiedy to z winy przedstawicieli PO doszło do fałszerstw, wymaga szczególnej uwagi w prowadzeniu kampanii wyborczej - powiedział "Gazecie" Lubiński. - Kandydat Platformy po tamtych wydarzeniach powinien być jak żona Cezara.

Lubiński wysłał również list do premiera Donalda Tuska, w którym zarzuca Szełemejowi, że ten swoją kampanię zaczyna od fałszowania podpisów. "Czy wobec zaistniałej sytuacji nie powinien Pan podjąć decyzji o zmianie osoby pełniącej funkcję Prezydenta Wałbrzycha?" - pyta w liście kandydat.

Sztab Szełemeja przyznaje, że mogło dojść do sfałszowania 60 z ponad 6,5 tys. złożonych podpisów. Całą sprawę traktuje jednak jako incydent. A za słowa kontrkandydata zapowiada pozew w trybie wyborczym.

Artur Wylandowski z komitetu Szełemeja zapewnia, że sztab wprowadził wewnętrzne procedury mające do minimum ograniczyć możliwość oszukiwania. Na każdej z dostarczonych kart z podpisami osoba, która je zbierała, musiała się podpisać. Dzięki temu wiadomo już, że sfałszowane listy dostarczył 16-letni Michał M., który zbierał podpisy na wałbrzyskim targowisku Manhatan. Michał M. nie jest członkiem sztabu, nikt go w nim nie zna. Dlatego wśród sztabowców coraz częściej przewija się teoria o prowokacji.

- Dla kogoś, kto chciałby nas pogrążyć, nie ma lepszej okazji - mówi jeden ze współpracowników Szełemeja, proszący o zachowanie anonimowości. - My nawet nie wiemy, czy ten chłopak rzeczywiście nazywa się tak, jak podpisał się na liście. Nikt przecież osobom przynoszącym listy nie sprawdzał dowodów.

"Gazeta" dotarła do Michała M. Najpierw odmówił rozmowy. W przesłanej wiadomości SMS-owej zapytał jedynie: "A co ja będę miał z tego, że się z wami spotkam i pogadam nt. podpisów"? Potem jednak sam oddzwonił. Najpierw zastrzegł, że nie godzi się na upublicznienie swojego nazwiska. A potem stwierdził, że fałszywki otrzymał od Mirosława Lubińskiego.

- Zbierałem podpisy dla Romana Szełemeja w dzielnicy Piaskowa Góra - opowiada. - Podeszło dwóch mężczyzn, którzy przynieśli trzy listy z zebranymi podpisami. Zapytali, gdzie mogą je zostawić. Powiedziałem, że u nas. Przyjąłem te listy i zgodnie z zaleceniami podpisałem się na nich. Jednym z tych mężczyzn był pan Lubiński, a drugim jakiś jego kolega z chustką na głowie.

Potem jednak historia Michała M. zaczyna się plątać. Najpierw stwierdził, że Lubińskiego jako osobę, od której miał listy otrzymać, rozpoznał dopiero wczoraj, gdy o sprawie fałszywych list stało się głośno. Potem, że już w dniu, kiedy zobaczył go po raz pierwszy, bo ktoś za kandydatem miał wołać "ty oszuście".

Lubiński, który nagłośnił całą sprawę, relacją Michała M. jest zszokowany.

- To wierutna bzdura i perfidne pomówienie, któremu brak logiki - mówi "Gazecie". - Jestem w Wałbrzychu osobą powszechnie znaną: lekarzem i byłym senatorem. Ktoś o mojej pozycji nie posuwa się do tak prymitywnych chwytów. Na dodatek, gdyby rzeczywiście przyszło mi to do głowy, to przecież nie robiłbym tego osobiście i nie narażał na rozpoznanie! Cała akcja dyskredytuje tych, którzy wysługują się w kampanii nieletnimi. Nie zdziwię się, jeśli moi konkurenci niedługo oświadczą, że zgłosił się do nich przedszkolak z informacją, że ukradłem mu lizaka.

Komentuje Wojciech Szymański: Wałbrzyskie brudne gry

Roman Szełemej musiałby całkowicie postradać zmysły, żeby inspirować lub nawet przymknąć oko na fałszowanie podpisów na liście poparcia. Po pierwsze, te kilkadziesiąt, których prawdziwość zakwestionowano, nie miało żadnego znaczenia dla rejestracji kandydata. Zebrał ich dużo więcej, niż nakazują przepisy. Po drugie, to Szełemej kilka tygodni temu wystąpił do konkurentów z apelem o kampanię fair play. Trudno sądzić, żeby poważny człowiek zachował się tak idiotycznie i popełnił polityczne samobójstwo.

Trudno uwierzyć także i w to, że Mirosław Lubiński osobiście biegał po targowisku w Wałbrzychu i wciskał osobom zbierającym podpisy na Szełemeja podrobione listy poparcia. Jeśli Lubiński wymyślił, że w ten sposób pogrąży konkurenta, to byłby autorem najgłupszej intrygi politycznej, o jakiej świat słyszał. Zresztą bohater tej historii Michał M. dopiero po kilku dniach przypomniał sobie, że Lubiński to Lubiński. To podważa jego wiarygodność.

Jedno jest natomiast pewne: wałbrzyska kampania rozpoczęła się w fatalnym stylu. Od oskarżeń, pomówień i podejrzeń. Ktoś to oczywiście nakręca, ale nikt nie wie kto. Teraz od mądrości kandydatów zależy, czy dadzą się wciągnąć w brudną grę przeciwko sobie. Panowie, tu natychmiast trzeba obopólnego fair play.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos