Piekarz dał ziemię pod obwodnicę, w zamian ma kłopoty

Magda Nogaj
07.07.2011 , aktualizacja: 07.07.2011 11:13
A A A Drukuj
Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu
Piekarz z Łan ponad dwa lata temu oddał grunt pod budowę Wschodniej Obwodnicy Wrocławia. Odszkodowania do dziś nie dostał, ale na działkę wjechały już koparki. Dodatkowo tak rozryły dojazd do zakładu, że przedsiębiorcy o połowę spadły obroty
Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu
Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Stary parking został zablokowany, a do nowego nie ma dostępu
Witold Machalski wspólnie z rodziną pieką i sprzedają pieczywo od 20 lat. Piekarnię w Łanach prowadzą od sześciu lat. Kiedy zgłosili się do nich urzędnicy z Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, mówiąc, że ich działka potrzebna jest pod budowę obwodnicy, od razu się zgodzili. - Mieszkamy tutaj, więc rozumiemy potrzebę tej drogi - mówi współwłaścicielka Marta Tomska.

W lutym 2009 roku zostali wywłaszczeni z terenu, który wcześniej służył jako parking dla klientów piekarni. Mieli dostać za to odszkodowanie. Dodatkowo DSDiK zobowiązała się, że wykonawca obwodnicy wybuduje parking w innym miejscu. Minęły ponad dwa lata, a żadna z tych obietnic nie została dotrzymana. Parking wprawdzie powstał, jednak nie został piekarni przekazany.

Przypomnijmy: Oddali ziemię, a nie mogą doczekać się odszkodowania



- Nie mamy zgody na jego użytkowanie. Natomiast ze starego parkingu nie możemy już korzystać - mówi Machalski. - We wtorek z dnia na dzień, bez żadnego uprzedzenia wjechały tam koparki. Rozryły teren tak, że klienci mieli problem z dojazdem. Odkąd trwa budowa, o połowę spadły nam obroty. Ostatnio z wielkim problemem przyjęliśmy dostawę mąki. To są duże samochody i muszą teraz strasznie manewrować, by się do nas dostać.

Urzędnicy uważają, że wszystko jest w porządku. - Jeśli jest budowa, są utrudnienia - mówi Joanna Jarocka z DSDiK. - Gdybyśmy oglądali się na takie rzeczy, nigdy byśmy żadnej drogi nie wybudowali.

Piekarz liczył się z uciążliwościami, dlatego ustalił z urzędnikami harmonogram prac, tak by zakład mógł funkcjonować w miarę normalnie. - DSDiK go zaakceptowała, jednak wykonawca w ogóle nie przestrzega tych ustaleń i buduje, jak chce - denerwuje się Machalski.

- Musiałam stanąć przed kołami koparki, by przerwała prace. Dopiero wtedy zgodzili się uporządkować teren - mówi przez łzy Marta Tomska. - Pod czyje koła mam się jednak rzucić, by dostać odszkodowanie?

Właściciele piekarni zamiast parkingu mają teraz plac budowy i nadal nie otrzymali rekompensaty za 2500 m kw. terenu, którego zostali pozbawieni. Rzeczoznawca, którego powołał urząd wojewódzki, oszacował, że grunt wart jest 120 zł brutto za m kw. Piekarze uznali najpierw, że to za mało, bo ceny rynkowe są wyższe, w końcu jednak się zgodzili. Ale to też nie posunęło sprawy do przodu. - Pieniędzy nie dostaliśmy, bo odwołała się Dolnośląska Służba Dróg i Kolei - mówi Machalski.

Urzędnicy twierdzą, że nie mieli innego wyjścia. - Nie kwestionujemy wysokości odszkodowania. Jednak pan Machalski zażądał, byśmy zapłacili VAT od tej sumy, na co nie możemy się zgodzić, bo byłoby to niezgodne z prawem - tłumaczy Jarocka z DSDiK. - O wydanie decyzji w tej sprawie zwróciliśmy się do Ministerstwa Infrastruktury. Czekamy na odpowiedź.

Ministerstwo zwleka z odpowiedzią już ponad pół roku. Zamiast VAT-em zajęło się innym wątkiem sprawy. - Wybudowałem piekarnię na kredyt. Grunt został obciążony hipoteką i resort infrastruktury sprawdza teraz, czy w związku z tym odszkodowanie nie powinno być wypłacone bankowi - tłumaczy Machalski.

Urząd wojewódzki przyznaje, że zaskoczony jest takim obrotem sprawy. - Ministerstwo bada sprawę, choć bank zgodził się wyłączyć wywłaszczony teren spod hipoteki - przyznaje Jarosław Barańczak, dyrektor wydziału infrastruktury. - Problem jednak w tym, że DSDiK nie uporządkowała tej kwestii w dokumentach. Może to jest powód, dlaczego wciąż brak rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Piekarz jest oburzony niekompetencją urzędników. - Od 2009 roku nie potrafią założyć osobnych ksiąg wieczystych dla działki, którą przejęli - narzeka Machalski. - Nasi dziadkowie mieli przed wojną piekarnię we Lwowie. Zostali wysiedleni, ale nie dostali odszkodowania za utracone mienie. Teraz znów mamy niby papiery, że coś nam się należy, ale pieniędzy jak nie było, tak nie ma.

- W majestacie prawa czyni się bezprawie - mówi Marta Tomska. - Tym sposobem sprawa może się ciągnąć jeszcze długie lata, a przez to, że wszystko toczy się zgodnie z prawem, nie mamy podstaw, by gdziekolwiek się odwołać. Tylko do Pana Boga możemy się poskarżyć.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 60 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów