Działkowcy blokują konserwację wału na Kozanowie

Michał Kokot
15.06.2011 , aktualizacja: 14.06.2011 20:40
A A A Drukuj
Prowizoryczny wał na Kozanowie przy ul. Ignuta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Prowizoryczny wał na Kozanowie przy ul. Ignuta
Miasto nie może zacząć konserwacji tymczasowego zabezpieczenia Kozanowa przed powodzią. Sprzeciwiają się temu działkowcy. Ci sami, którzy przez lata skutecznie blokowali budowę wału chroniącego osiedle.
Prowizoryczny wał na Kozanowie
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Prowizoryczny wał na Kozanowie
Prowizoryczny wał na Kozanowie
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Prowizoryczny wał na Kozanowie
Tymczasowa zapora powstał na Kozanowie przed falą kulminacyjną, która pojawiła się w maju ubiegłego roku. Wówczas jej część została przerwana. Kozanów został podtopiony. Eksperci są jednak zgodni, że gdyby wału w ogóle nie było, woda mogłaby zalać znacznie większą część osiedla. Stoi on do dzisiaj, choć część worków rozpadła się z czasem.

Jego rozebrania lub naprawienia domagają się mieszkańcy, którzy w tej sprawie interweniowali w urzędzie miejskim. Miasto zgodziło się. - Choć wał wygląda nieestetycznie, to spełniłby swoje zadanie w momencie nadejścia fali kulminacyjnej. Żeby wytrzymał taką wodę jak w ubiegłym roku, należałoby go jednak podwyższyć co najmniej o 30 cm - mówi prof. Krzysztof Parylak z Instytutu Inżynierii Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego.

Na zlecenie miasta zbadał stan wału i opracował jego konserwację. Wojciech Kaczkowski, inżynier miasta: - Chcemy rozpocząć jego naprawę. Zaczynają się wakacje i na tym wale mogą bawić się dzieci. A jest w takim stanie, że może się obsunąć.

Dlatego miasto chce za mniej więcej 600 tys. zł podwyższyć wał i wyłożyć na nim biowłókninę i humus. W tym stanie miałby chronić osiedle przed powodzią jeszcze przez dwa lata. Właściwy wał ma być gotowy w sierpniu 2013. Na jego budowę są już pieniądze - 25 mln zł.

Kaczkowski: - Na prace konserwacyjne przy tymczasowym zabezpieczeniu zgodzili się wszyscy właściciele posesji. Jedynie Polski Związek Działkowców nie chce zgodzić się na użyczenie ledwie kilku metrów terenu. Bez tego nie zaczniemy.

Miasto walczy z PZD na Kozanowie od dawna. Przez ostatnie siedem lat prezes Janusz Moszkowski blokował budowę wału. Jednak w ubiegłym roku Sejm błyskawicznie przeforsował ustawę, która pozwala na wywłaszczenie tych właścicieli gruntów, którzy ociągają się z oddaniem ziemi pod budowę inwestycji przeciwpowodziowych. Teraz działkowcy nie mają wyjścia i muszą grunt oddać. Dostaną za niego odszkodowanie, a jeśli nie dojdą do porozumienia z miastem, wtedy wartość gruntu wyceni biegły rzeczoznawca. Sprawa może toczyć się w sądzie długo, a biegły rzeczoznawca może oszacować wartość gruntów znacznie poniżej oczekiwań ich właścicieli.

Dlatego urzędnicy podejrzewają, że działkowcy zgodzą się na budowę tymczasowego wału, dopiero po tym jak wynegocjują z miastem satysfakcjonujące odszkodowania za ich grunty pod budowę stałego wału.

Kaczkowski: - Można tak sądzić na podstawie korespondencji prowadzonej z prezesem Moszkowskim. Gdy my prosimy związek o użyczenie terenu, prezes pyta jedynie o odszkodowanie. Do sprawy wału tymczasowego w ogóle się nie odnosi.

Moszkowski tłumaczy, że wcale nie chodzi mu jedynie o interes działkowców.

- Tymczasowy wał powstał na dziko, bez żadnego projektu. Nie spełnia swojej funkcji, skoro w ubiegłym roku osiedle zalało.

"Gazeta": - To jak inaczej zabezpieczyć je przed powodzią?

Moszkowski: - Nie wiem, bo nie jestem prezydentem Wrocławia. Nie zgodzimy się na użyczenie gruntu, bo w świetle prawa tego wału nie powinno tam być. Grunt oddamy pod budowę właściwego zabezpieczenia. Wkrótce rozpoczniemy negocjacje w sprawie odszkodowań.

Komentuje Michał Kokot: Szantaż działkowców

Prezes działkowców Janusz Moszkowski znajdzie zapewne każdy, nawet najbardziej absurdalny argument, który przeczyłby potrzebie istnienia tymczasowego zabezpieczenia Kozanowa. Ma w tym wprawę, bo latami udawało mu się blokować rozpoczęcie budowy właściwego wału. Teraz sprawa naprawy prowizorycznego zabezpieczenia jest dla niego kartą przetargową w walce o odszkodowanie.

To szantaż. Interes kilku działkowców nie może być ważniejszy od bezpieczeństwa tysięcy mieszkańców osiedla.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 119 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

  • Niekompetentne władze Wrocławia trombozuh 15.06.11, 09:15

    Sprawa jest prosta jak drut. Jest parę osób, których interes trzeba pogwałcić w imię interesu większości. W takiej sytuacji w normalnym kraju tym paru osobom należy zapewnić godziwe »

  • Działkowcy blokują konserwację wału na Kozanowie koloko2 15.06.11, 09:42

    Działkowcy wielce poszkodowani ... śmiechu warte. Nie będę wałkować tematu powodzi, ale palenie śmieci, liści i innych rzeczy, które produkują masę dymu jest już ok? Wiosną i jesienią »

  • Działkowcy blokują konserwację wału na Kozanowie cetek2071 15.06.11, 13:46

    Czy którykolwiek z działkowców zapłacił za ten teren?! Bo mi się wydaje, że nie... Wiec jakim prawem ma się ubiegać o odszkodowanie???»