Basen na Oporowie to ruina bez żadnych szans na remont
01.06.2011
, aktualizacja: 08.08.2011 11:16
AQUAPARK TO ZA MAŁO. Rok temu spółka Redeco wygrała rozpisany przez miasto przetarg na przebudowę kąpieliska przy ul. Harcerskiej. Wycofała się jednak z inwestycji, bo dla terenu basenu wciąż nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dziś nie wiadomo nawet, czy będzie tam basen
ZOBACZ TAKŻE
- Kąpieliska i baseny? Obietnice na razie bez pokrycia (04-06-11, 09:00)
- Cztery i tylko cztery wrocławskie kąpieliska [ZDJĘCIA] (02-06-11, 06:50)
- Baseny, które wrocławianie mogą już tylko powspominać (01-06-11, 06:50)
SONDAŻ
Miasto podpisało umowę z Redeco w czerwcu 2010 roku. Firma, która prowadzi sieć obiektów sportowo-rekreacyjnych, miała gruntownie przebudować niszczejący od ponad pięciu lat kompleks przy ul. Harcerskiej. Wybudowany jeszcze przed wojną obiekt jest zrujnowany i nie nadaje się do użytku. W planach Redeco miało budowę nowego basenu odkrytego, krytej pływali i hali sportowej, kortów i boisk do koszykówki. W zamian za inwestycję sięgającą ponad 20 mln zł firma przez 30 lat miała dzierżawić kąpielisko i na nim zarabiać.
Kilka miesięcy po podpisaniu umowy wycofała się jednak z przedsięwzięcia. Powodem takiej decyzji był brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Bez takiego dokumentu żaden przedsiębiorca nie zdecyduje się na milionowe inwestycje. Remont Oporowa bezterminowo wypadł więc z planów miejskich. Dzisiaj na blisko siedmiohektarowej działce trawa sięga pasa. W basenie jest woda, ale nikt w nim nie pływa, bo terenu pilnują dwa duże psy. Budynki są zrujnowane i trzeba je wyburzyć.
- Na południu Wrocławia osiedli przybywa, ale w ciągu ostatnich 10-15 lat zamknięto wszystkie kąpieliska - mówi Sebastian Lorenc, przewodniczący zarządu Rady Osiedla Oporów. - Władze miasta zapewne uważają, że mamy się zadowolić aquaparkiem. Ale po pierwsze - to jednak pływalnia, nie można tam iść na cały dzień z kocem. Po drugie - kogo stać na kilkugodzinne codzienne wizyty w aquaparku?
Dlaczego miasto rozpisało przetarg, wyłoniło wykonawcę i podpisało z nim umowę, a nie zapewniło mu możliwości jej realizacji? Nie sposób się tego dowiedzieć.
- Uchwalanie planów miejscowych leży w gestii rady miejskiej - tłumaczy Julia Wach z biura prasowego urzędu miasta. Natomiast Krzysztof Kilarski, radny klubu Rafała Dutkiewicza, twierdzi, że inicjatywa w sprawach planów jest po stronie władz miasta. - O konieczności przygotowania miejscowego planu radnych zawiadamia urząd miasta. To stamtąd - z wydziału architektury lub Biura Rozwoju Wrocławia - wychodzi inicjatywa do podjęcia uchwały w takiej sprawie. Oczywiście radni też mogą występować z takimi propozycjami, ale rzadko się to zdarza - twierdzi.
Rada ostatecznie uchwałę w sprawie planu podjęła dopiero dwa tygodnie temu. Ale jego opracowanie potrwa około roku. - Trudno jest dzisiaj powiedzieć, co tam ostatecznie będzie - informuje Wach. - Rozważamy przeznaczenie tego terenu na usługi turystyczno-rozrywkowe i rekreacyjne, ale więcej będzie wiadomo pod koniec tego roku.
Lorenca irytują takie niedopowiedzenia. - Bezwzględnie chcemy basenu na Oporowie. Nie wyobrażam sobie, aby przy podejmowaniu decyzji na temat przyszłości tego miejsca nie zapytano nas o zdanie - mówi.
Tomasz Pluta z Redeco nie chce składać żadnych deklaracji w związku z Oporowem: - Wszystko zależy od planów władz miasta, które przecież może kąpielisko sprzedać albo wydzierżawić. Trzeba czekać. Z naszej strony temat ewentualnego inwestowania w Oporów jest zawieszony.
Aquapark to za mało - komentuje Mirosław Maciorowski "GW"
Kto był latem we wrocławskim aquaparku, na pewno przeżył to co ja - najpierw długo stał w kolejce, by dostać się do środka, a potem stał na baczność w basenie, bo tłok w nim był taki, że pływanie nie wchodziło w grę.
To nie krytyka tego obiektu - aquapark uważam za inwestycję potrzebną, udaną i atrakcyjną. Inne miasta mogą nam jej pozazdrościć. Ale Wrocław, który w swą strategię wpisał "kulturę czasu wolnego", jednym aquaparkiem jej latem mieszkańcom nie zapewni.
W ciągu ostatnich lat we Wrocławiu radykalnie skurczyła się liczba miejsc, w których podczas letniej kanikuły można odpoczywać. Jeszcze 15 lat temu wrocławianie plażowali nie tylko na opisywanym wyżej kąpielisku na Oporowie, ale też na Brochowie, Stadionie Olimpijskim, przy ul. Ślężnej, Skarbowców, Różance czy Racławickiej. Teraz można zobaczyć tam tylko zapuszczone niecki dawnych basenów, które budzą grozę niczym wulkaniczne kratery. Klasycznych kąpielisk, gdzie oprócz wody jest na tyle dużo zielonego trawnika, by poplażować, mamy dziś w mieście tylko cztery: Morskie Oko, Glinianki oraz baseny na Wejherowskiej i Kłokoczycach. No i wspomniany aquapark, który klasycznym otwartym kąpieliskiem jednak nie jest. To dalece niewystarczające.
Nie mam złudzeń, że sytuacja poprawi się w najbliższym czasie. Miejski budżet jest napięty do granic, możliwości i priorytety są dziś inne - przede wszystkim inwestycje na Euro 2012. To nie znaczy jednak, że cele, jakie miasto w końcu samo sobie wyznaczyło, mają nie być realizowane. To nie znaczy też, że można do nich podchodzić z taką niestarannością jak w przypadku Oporowa. Jego przykład to dowód kompletnego braku poszanowania dla własnych pomysłów. Nie ma wytłumaczenia dla sytuacji, w której rozpisuje się przetarg, wyłania zwycięzcę, a ten później nie może działać, bo rozpisujący nie zapewnił mu do tego pola. Dopóki w taki sposób miasto będzie realizować swoją strategię, to będzie ona tylko nic niewartym zbiorem pobożnych życzeń.
O skąpej bazie kąpieliskowej w mieście pisaliśmy rok temu, piszemy dziś i będziemy wracać do tego tematu także w następnych latach. Poprawę tego stanu rzeczy traktujemy jako cel długofalowy. W tym roku chcemy przypomnieć wrocławianom dawne kąpieliska, opisać tych kilka, które przetrwały, i podpowiedzieć, gdzie w okolicach Wrocławia można poplażować. Takich miejsc trochę jest i na razie tym, których nie stać na wizytę w aquaparku, muszą one wystarczyć.
Kilka miesięcy po podpisaniu umowy wycofała się jednak z przedsięwzięcia. Powodem takiej decyzji był brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Bez takiego dokumentu żaden przedsiębiorca nie zdecyduje się na milionowe inwestycje. Remont Oporowa bezterminowo wypadł więc z planów miejskich. Dzisiaj na blisko siedmiohektarowej działce trawa sięga pasa. W basenie jest woda, ale nikt w nim nie pływa, bo terenu pilnują dwa duże psy. Budynki są zrujnowane i trzeba je wyburzyć.
- Na południu Wrocławia osiedli przybywa, ale w ciągu ostatnich 10-15 lat zamknięto wszystkie kąpieliska - mówi Sebastian Lorenc, przewodniczący zarządu Rady Osiedla Oporów. - Władze miasta zapewne uważają, że mamy się zadowolić aquaparkiem. Ale po pierwsze - to jednak pływalnia, nie można tam iść na cały dzień z kocem. Po drugie - kogo stać na kilkugodzinne codzienne wizyty w aquaparku?
Dlaczego miasto rozpisało przetarg, wyłoniło wykonawcę i podpisało z nim umowę, a nie zapewniło mu możliwości jej realizacji? Nie sposób się tego dowiedzieć.
- Uchwalanie planów miejscowych leży w gestii rady miejskiej - tłumaczy Julia Wach z biura prasowego urzędu miasta. Natomiast Krzysztof Kilarski, radny klubu Rafała Dutkiewicza, twierdzi, że inicjatywa w sprawach planów jest po stronie władz miasta. - O konieczności przygotowania miejscowego planu radnych zawiadamia urząd miasta. To stamtąd - z wydziału architektury lub Biura Rozwoju Wrocławia - wychodzi inicjatywa do podjęcia uchwały w takiej sprawie. Oczywiście radni też mogą występować z takimi propozycjami, ale rzadko się to zdarza - twierdzi.
Rada ostatecznie uchwałę w sprawie planu podjęła dopiero dwa tygodnie temu. Ale jego opracowanie potrwa około roku. - Trudno jest dzisiaj powiedzieć, co tam ostatecznie będzie - informuje Wach. - Rozważamy przeznaczenie tego terenu na usługi turystyczno-rozrywkowe i rekreacyjne, ale więcej będzie wiadomo pod koniec tego roku.
Lorenca irytują takie niedopowiedzenia. - Bezwzględnie chcemy basenu na Oporowie. Nie wyobrażam sobie, aby przy podejmowaniu decyzji na temat przyszłości tego miejsca nie zapytano nas o zdanie - mówi.
Tomasz Pluta z Redeco nie chce składać żadnych deklaracji w związku z Oporowem: - Wszystko zależy od planów władz miasta, które przecież może kąpielisko sprzedać albo wydzierżawić. Trzeba czekać. Z naszej strony temat ewentualnego inwestowania w Oporów jest zawieszony.
Aquapark to za mało - komentuje Mirosław Maciorowski "GW"
Kto był latem we wrocławskim aquaparku, na pewno przeżył to co ja - najpierw długo stał w kolejce, by dostać się do środka, a potem stał na baczność w basenie, bo tłok w nim był taki, że pływanie nie wchodziło w grę.
To nie krytyka tego obiektu - aquapark uważam za inwestycję potrzebną, udaną i atrakcyjną. Inne miasta mogą nam jej pozazdrościć. Ale Wrocław, który w swą strategię wpisał "kulturę czasu wolnego", jednym aquaparkiem jej latem mieszkańcom nie zapewni.
W ciągu ostatnich lat we Wrocławiu radykalnie skurczyła się liczba miejsc, w których podczas letniej kanikuły można odpoczywać. Jeszcze 15 lat temu wrocławianie plażowali nie tylko na opisywanym wyżej kąpielisku na Oporowie, ale też na Brochowie, Stadionie Olimpijskim, przy ul. Ślężnej, Skarbowców, Różance czy Racławickiej. Teraz można zobaczyć tam tylko zapuszczone niecki dawnych basenów, które budzą grozę niczym wulkaniczne kratery. Klasycznych kąpielisk, gdzie oprócz wody jest na tyle dużo zielonego trawnika, by poplażować, mamy dziś w mieście tylko cztery: Morskie Oko, Glinianki oraz baseny na Wejherowskiej i Kłokoczycach. No i wspomniany aquapark, który klasycznym otwartym kąpieliskiem jednak nie jest. To dalece niewystarczające.
Nie mam złudzeń, że sytuacja poprawi się w najbliższym czasie. Miejski budżet jest napięty do granic, możliwości i priorytety są dziś inne - przede wszystkim inwestycje na Euro 2012. To nie znaczy jednak, że cele, jakie miasto w końcu samo sobie wyznaczyło, mają nie być realizowane. To nie znaczy też, że można do nich podchodzić z taką niestarannością jak w przypadku Oporowa. Jego przykład to dowód kompletnego braku poszanowania dla własnych pomysłów. Nie ma wytłumaczenia dla sytuacji, w której rozpisuje się przetarg, wyłania zwycięzcę, a ten później nie może działać, bo rozpisujący nie zapewnił mu do tego pola. Dopóki w taki sposób miasto będzie realizować swoją strategię, to będzie ona tylko nic niewartym zbiorem pobożnych życzeń.
O skąpej bazie kąpieliskowej w mieście pisaliśmy rok temu, piszemy dziś i będziemy wracać do tego tematu także w następnych latach. Poprawę tego stanu rzeczy traktujemy jako cel długofalowy. W tym roku chcemy przypomnieć wrocławianom dawne kąpieliska, opisać tych kilka, które przetrwały, i podpowiedzieć, gdzie w okolicach Wrocławia można poplażować. Takich miejsc trochę jest i na razie tym, których nie stać na wizytę w aquaparku, muszą one wystarczyć.
Najnowsze wiadomości
-
Taki będzie Capitol po przebudowie [WIZUALIZACJE]
-
W DSW studenci mogą się już bawić dźwiękami [FOTO]
-
Wydłużą zielone światła dla przechodniów w centrum
-
Budowa torowiska zagrażała pieszym. Ma być lepiej
-
Te samoloty mają wygrać w Ameryce. Zrobili je studenci
-
Leszek Czarnecki dopiero 4. w rankingu najbogatszych
-
Tramwaj może i plus, ale za to autobusy na minusie
- 30 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Basen na Oporowie to ruina bez żadnych szans na...
korcia2000
01.06.11, 09:57
Decyzje o masowej likwidacji basenów na wolnym powietrzu uważam za skandaliczną. Tym bardziej, że w okresie wakacji zapewniały rekreację i bezpieczny kontakt z wodą dzieciom, których »
-
jakoś nie jestem zaskoczony...
xvart
01.06.11, 13:22
się teraz zmieni plan zagospodarowania i na tym miejscu powstanie nowe, śliczne, betonowe osiedle. To przecież bardzo atrakcyjna działka.Tak jak to jest z wygaszaną jednostką na Partynicach.»
-
Basen na Oporowie to ruina bez żadnych szans na...
best_pawel1985
01.06.11, 14:46
Właściwie miasto to nas zmusza to kombinowania na własną rękę. Aquapark jak dla mnie to za droga impreza 17 zł to niech sami sobie płacą. Właściwie to niema gdzie dobrze odpocząć w weekend »
Najczęściej czytane24 htydzień





